Każdy człowiek jest „produktem” swojej epoki oraz środowiska. Jednak każdy człowiek może też coś do owej epoki oraz środowiska dodać. Może mieć swoje indywidualne refleksje. Może nawet odciąć się od społeczeństwa, które w jego mniemaniu go ogranicza, i żyć w miarę „po swojemu”. Oczywiście im bardziej odstaje od innych, tym większą ostrożnością musi się wykazywać. No chyba, że jest milionerem z armią prawników, wówczas może sobie pozwolić na dość wiele. Natomiast przeciętny zjadacz chleba może sobie pozwolić na nonkonformizm w niektórych sytuacjach, lecz na pewno nie w każdej.
Co nas zatem łączy? Normy prawne, obyczajowe i moralne. Jednak one zmieniają się dzięki takim właśnie nonkonformistom, którzy postanawiają łamać zasady – na początku delikatnie i powoli, później coraz śmielej. W naszym permisywnym świecie wciąż obowiązuje wiele reguł, które ułatwiają wspólne pożycie w ludzkiej gromadzie, niemniej jest też bardzo dużo swobody. Wolno Ci bardzo dużo. Ludzie co najwyżej obgadają Cię za Twoimi plecami, lecz nie zwrócą Ci uwagi wprost. Nie skrytykują Cię otwarcie za zdradzanie żony, niepłacenie podatków, noszenie brudnych ciuchów, tatuaże, kolczyki czy irokeza. Będą mówić o Tobie w gronie zaufanych osób, lecz nie ośmielą się Ciebie nagabywać.
Żyjąc w wielomilionowym społeczeństwie nie musisz tak naprawdę przejmować się ludzkimi opiniami. Nawet jeśli ludzie Cię nie lubią, to nie odmówią Ci obsługi w sklepie czy urzędzie. Policja musi Cię ochraniać. Dostajesz pensję za pracę. Przewoźnicy wiozą Twój tyłek, gdzie tylko zechcesz. Możesz dzisiaj bardzo wiele. Zmorą dzisiejszych czasów jest biurokracja, która zakazuje Ci samodzielnie decydować o Twoim majątku (np. wyciąć drzewo), za to nie możesz narzekać na brak wolności osobistej. Społeczeństwo nie może wyrzucić Cię z kraju, choćbyś nie wiem jak się wyróżniał (pod warunkiem, że nie łamiesz prawa).
Czy zatem istnieją wciąż srogie konsekwencje czyhające na tych, którzy olewają wspomniane normy? Zawsze jakieś będą. Ktoś nas odrzuci. Ktoś nas zbluzga. Są to jednak rzadkie przypadki, gdyż staliśmy się wyjątkowo liberalni. Wystarczy, że nie jesteś chuliganem, nie dewastujesz ławek czy koszy na śmieci, nie pijesz w miejscu publicznym, a ludzie przymkną oko na Twoje osobiste niedostatki. Może na wsi jest inaczej, nie wiem. Miasto oferuje Ci możliwość bycia, kim chcesz, pewnie ze względu na swoistą anonimowość. Czy to dobrze czy źle?


Komentarze
Pokaż komentarze (151)