Gorące tematy:

13 obserwujących
102 notki
65k odsłon
231 odsłon

Zmiana świata zaczyna się w czyjejś głowie. I najczęściej tam właśnie się kończy.

Wykop Skomentuj51


Dobro wspólne jest zawsze produktem ubocznym indywidualnych celów. Owe indywidualne cele mogą być czysto materialistyczne, ale mogą też być celami emocjonalnymi, duchowymi, moralnymi (wszak nie samym chlebem człowiek żyje). Liczba potrzeb jest ograniczona, a im prymitywniejsza/pierwotniejsza potrzeba, tym bardziej rozpowszechniona – i tak oto miliony mrówek ciągną w tym samym kierunku: głosują na tych samych polityków, popierają te same cele, kupują te same produkty, propagują te same idee.

Z drugiej strony – jednak się różnimy. Cel pana X mija się czy wręcz ściera się z celem pana Y. Dlaczego? Co sprawia, że jeden człowiek pragnie tylko się nażreć i poczuć się bezpiecznie, inny pożąda sławy i zaszczytów, jeszcze innemu marzy się świat bez podłości, kłamstwa, cierpienia, a jeszcze inny uważa, że ludzkość należałoby wytępić? Co „produkuje” nasze potrzeby? Geny? A może samo wychowanie? Jeśli to drugie, to kto nas wychowuje? Wydaje mi się, że w moim przypadku były to filmy i książki. To one ukształtowały moją moralność, wrażliwość, emocjonalność. Czy jednak na pewno? A może reagowałam emocjonalnie na określone pozycje, gdyż zostałam obdarzona taką, a nie inną naturą? Choćbym chciała, nie zmienię poglądów, upodobań, potrzeb, celów. Kto je zatem wyznacza? Bóg? Natura? Media? Dlaczego obchodzi mnie wymieranie gatunków, drażni celowe postarzanie produktów, kręci olewanie norm i prawideł w imię swojego – jakby to ujął pan ZetJot – widzimisię, a w dupie mam polskość, Kościół, LGBT, kwestię ilości płci, politykę, ekonomię?

Ten, kto wpływa na emocje, rządzi światem. Kto wpływa na moje emocje? A kto wpływa na Twoje, czytelniku? Dlaczego podniecasz się tym, a nie owym? Myślisz, że sam o tym zadecydowałeś? Błąd. Ktoś Ci te potrzeby zaszczepił. Siadasz przed telewizor lub ekran komputera i wziewasz cudze emocje, idee, pragnienia. Stają się Twoimi. A potem sam nimi zarażasz innych. I czujesz się z tym wspaniale, prawda? Nawet jeśli rozpowszechniasz kompletne pierdoły, to jest to o niebo lepsze od samego przetwarzania materii, żeby podtrzymać własną materię w stanie ożywionym (a przynajmniej tak Ci się wydaje).

Osobiście tracę wiarę w moc sprawczą moich indywidualnych dążeń. Cóż z tego, że podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami, że sama posegreguję śmieci, że podpiszę petycję w sprawie dręczenia zwierząt? Potrzeba milionów takich, jak ja, żeby wywrzeć wpływ na władze. A potem władza musi jeszcze wywrzeć wpływ na miliony osób innych niż ja. Zważywszy na to, jakie opory napotykają znacznie banalniejsze zmiany (np. podniesienie płacy minimalnej), tracę nadzieję na lepsze jutro (lepsze według mnie, oczywiście).

Wykop Skomentuj51
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości