Jeszcze nie ostygła opowieść sentymentalna Węglarczyka, a już dokręcono dalszy ciąg tęsknot świątecznych.
Jeśli ten konglomerat obywatelski, zwany popularnie zlepkiem, polazł na jawną współpracę z wrogiem i pieśni tradycyjne wroga propaguje, to jakiś hak w tym być musi. I drugie jeśli, jeśli ktoś myśli, że ten zlepek śpiewający nagle uświadomił sobie, jak ważne są tradycje narodu, to błądzi okrutnie.
Te uśmiechnięte buźki to są te same mordy, co bezlitośnie atakują wiarę przodków i tych, co wierzą, choć nie muszą wierzyć, ale wierzyć chcą. Jest takie coś jak magia tradycji, świąt i wierzeń, ale ten zlep magików można porównać do kalejdoskopu. Zepsutego kalejdoskopu. Kształt podobny do innych, kręcić też można w różne strony a widok ciągle bez zmian. Można powiedzieć, że kolorowy konglomerat jedynie co potrafi zrobić to pozostawić na przebytej przez niego drodze jednokolorowe ekskrementy.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)