Nie będzie to notka o nieudacznikach, dyletantach i jak Łukaszenko powiedział ,,Bastardach" europejskich, ale o najnowszym pomyśle walki z bandytyzmem granicznym. Polski rząd jako zbrojne ramie broniące granic unii prawa do głosu w planowaniu raczej mieć nie będzie, ale stanie przed olbrzymim wyzwaniem. Nie wiem, czy rząd został już poinformowany, co ma robić by wszyscy byli zadowoleni, ale jedno wiem, że to co nam powiedzą, zrobić musimy. Teoretycznie moglibyśmy stawiać opór, ale teoretyczne rozwiązanie z powodów wszystkim znanych poruszonym nie będzie.
Plan jest prosty. Właściwie to dwa plany. Budujemy dalej płoty graniczne, finansując je z zasobów własnych i dodatkowo finansujemy plan walki z bandami lub finansujemy odsyłanie migrantów do najbliższego kraju niebędącego członkiem unii.
Bo plan zakłada przyjmowanie bandytów przez Polskę, a następnie przewiezienie ich na teren Ukrainy gdzie mogą wystąpić o azyl. Jeszcze nie poinformowano najważniejszego ogniwa tego planu, jakim jest Ukraina, ale jak uruchomiona zostanie relokacja forsy zabranej podatnikowi i strumieniem wartkim Ukrainę zaleje, to plan może liczyć na przychylność rządu ukraińskiego.
Fachowcy powiadają, że można skrócić plan do przekazania odpowiedniej kwoty prezydentowi Białorusi i natychmiast zakończyć ten cyrk, ale nie po to jest unia, by na łatwiznę poleźć. Tym bardziej że fors w łapach dyktatora Łukaszenki może być wydana na cele niegodne i na to zgody być nie może.
I to by było na tyle w dniu odzyskania niepodległości, którą na własne życzenie utraciliśmy.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)