



Są tacy, co mówią, że już od 16.02. ma się zacząć i tacy, że za tydzień. Dokładnych terminów jednak brak, bo Rosja kooperować nie zamierza i cholera sama już wie, czy to już, czy jeszcze poczekajmy...
Podobnie było w 1939 r. tylko że teraz mamy wszystkich za sobą. Znaczy my z przodu a oni trochę dalej. Obserwują i koordynują ostre sankcje. Dobrze jest mieć kogoś, na kogo liczyć można, tylko szkoda, że ujawniono miejsca lokacji najpotężniejszej armii świata. Jak rosyjska rakieta błądząca, a jednak wiedząca gdzie ma lecieć, trafi w armię to i nas może rozproszyć. Ciary więc po plecach spacerują i tylko sprzyjającym nam zbiegom okoliczności trzeba podziękować, że Rosja nigdzie nie zamierza wkraczać i spokojnie można notkę na następny tydzień przygotowywać.
Jeszcze UE ma nadzieję, że Putinowi coś w łbie się poprzewraca i naprawdę na Ukrainę ruszy, ale Rosjanie nigdy słowa nie dotrzymywali i teraz powodów brak by słowa dotrzymali. Najbardziej to mi Ukraińców żal, bo na walizach siedzą, by zawieruchą kraj ogarnięty opuścić a tu nadzieja na dostatnie życie jest jak eter. Znaczy ulotna. Dobrze więc, że potencjalni uchodźcy pozostaną na ojczystej ziemi, a Putin nie będzie musiał się martwić, że bezludne tereny zaludniać mu przyjdzie. Bo żal tak żyzną ziemię niezaoraną zostawić.


Komentarze
Pokaż komentarze