krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk
145
BLOG

CHWALIŃSKA, STECZKOWSKA I PRZYJAŹŃ ZELENSKEGO

krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk Rozmaitości Obserwuj notkę 1
Przeważa u Ciebie gorycz i sarkazm – skomentował moje najświeższe felietony rozpoznawalny nie tylko na Pomorzu polityk ubrany w buty emeryta. He He He. Zasugerował bym coś pozytywnego napisał. Mój peryskop chwyta wszystkie fotograficzne klisze rzeczywistości. SAMI CZYTAJCIE.

Sukces Maji Chwalińskiej na Roland Garros w Paryżu jawi się przy słabszych dniach Igi Świątek nie tylko podtrzymując wysoko dzięki tej drugiej uniesioną flagę Polski na wszystkich kortach świata. W błękitnym tle podziwiamy Radwańską, a jeszcze wcześniej Fibaka. Te nazwiska to latarnia morska dla morza tysięcy talentów, których w naszym kraju nigdy nie brakowało. To nic, że od czasów wspomnianego Fibaka do dziś ludzie sportowego sukcesu chyba wszystkich dyscyplin sięgają wyżyn własną pracą i pomysłami na jej sfinansowanie. Rodzina i klubowi pasjonaci swym wolontariatem szyją kreacje, które wprawiają w zachwyt i osłupienie najbardziej posiadaczy platynowej karty. Dzisiejszy przykład teamu Chwalińskiej formowany latami jest kwintesencją jasno określonego celu, który realizują etapami. Moja pokora dla miary ich sukcesów jest tym większa, że Maja jak Małysz w dekarstwo skokami rozczarowany poszła 5 lat temu po pomoc do specjalistów od ,,połamanej bani,,. Dla niezwiązanych ze sportem wyrażam przekonanie, że w 2019, gdy zaliczyła blamaż w Wimbledonie dziewczyna z Dąbrowy Górniczej postawiła na trening mentalny. Wiem po swoich latach w sporcie wyczynowym, że team Maji mówi oczywistość twierdząc, że sukces to 90 procent głowa, a 10 mocne nogi. Komentarze wokół naszej bajkowej rakiety podkreślają klasykę jej gry i finezyjne myślenie na korcie. Przeciwniczki łamie cierpliwością. A cierpliwy nawet kamień ugotuje.

W czasach łatwego sukcesu, komercji i wszechobecnej fasady powrót do korzeni uświadamia kolejnym pokoleniom, że poza całodobowym klikaniem w telefon jest jeszcze co robić. Oczywiście każdy chciałby zarobić w kilka tygodni 3.5 mln zł, albo i więcej. Tenis daje profity, ale chyba najbardziej kosztowny, może poza końmi. Też tak zwana wczesna dyscyplina, jak pływanie, gimnastyka sportowa czy sztuki walki. Ktoś powie, jak każda. I się nie kłócę, bo ten felieton ma być pozytywny jak entuzjazm Łatwoganga.

Omijam zatem pouczającą lekcję jaką Radek Sikorski dostał od trenerów Maji i internautów po wpisie gratulacji. Sport w naszym kraju nauczycielami WF z kupionymi kursami stoi, żeby po godzinach mogli dorobić drugie etaty. UKSy zamiast klubów stały się już dekady temu motorem napędu aktywności młodych. Ale pompowanie Państwa kosztem innych w piłkę nożną było, jest i będzie polityką równą niemieckiego Multi-kulti. Tak sukcesu się nie dogoni, czego reprezentacji Urbana nadal gorąco życzymy. Pocieszające jest to, że za rok skrajna prawica będzie miała szansę realizować długofalowy pragram rozwoju sportu w każdym wymiarze. Nie wiem do jakiej dyscypliny prezydent Nawrocki namówi Przemysława Czarnka. Słuchają z kolei Bosaka, będzie dobry w pływaniu. Z Macierewiczem, skoczkiem do wody, na jednym torze. Tusk Donald się opuścił niemożliwie. No ale gumowe ,,orliki,, się już rozpadły. Wiejskie boiska usypane czynem społecznym mieszkańców nadal jednak stoją, co widzę, jak jadę autem po naszym ubogaconym festiwalem opolskim kraju.

Słusznie Sierocki, telewizyjnym didżej powiedział, że mocą tej imprezy jest tradycja. Mimo swej tuszy pan Marek zachowuje więc intelektualną sprawność. Unikając zachwytów ślepych i głuchych spektakl Justyny Steczkowskiej na swoje 30lecie pracy artystycznej był dla mnie od początku do końca występu czymś wyjątkowym. Szkoda jej było wysyłać na te miernoty EUROWIZJI. Nie w tym rzecz, że z balkonu niemal widzę jej dom rodzinny w Gdańsku. Steczkowska od stóp do czubka głowy emanuje dogłębną wiedzą i wychowaniem w każdym nurcie muzycznym, smakiem rasowej kobiety na scenie w każdym calu. Godzinny show w taneczną trupą i perfekcyjną orkiestrą Kukli nie miał w sobie nic z przypadku. I to zbliża w jedno okienko nazwiska Chwalińskiej ze Steczkowską. Obie panie wykonują latami kawał konkretnej roboty, która pachnie tą samą kuchnią najlepiej pojętej inteligentnej skromności.

Nie trzeba im za to Orderu Orła Białego, bo wsłuchując się wczoraj w słowa Steczkowskiej do opolskiej publiczności i medialny przekaz wywiadów Chwalińskiej można ich promienie ustawiać przed słońcem. Wspomniane szczególne dla polskości wyróżnienie będzie fałszywym przyjacielom za chwilę odebrane. Jak ten Nawrocki gotów potem obdzielić tak genialnie wzruszające serca rodaków nie tylko od Bałtyku do Tater? Małżonka Marta jest w zasięgu ręki.


Wieloletni dziennikarz śledczy, zawodnik i trener pływania oraz triathlonu / od 1997/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości