47 obserwujących
230 notek
384k odsłony
506 odsłon

Adwokaci w służbie niesprawiedliwości

Wykop Skomentuj26

    Starsi ludzie pamiętają pasjonujące filmy o tematyce prawniczej, a tytuły i treść niektórych z nich można sobie przypomnieć, korzystając z jednego z dostępnych  przeglądów.
https://moviesroom.pl/publicystyka/rankingi/17928-top-30-najlepsze-filmy-prawnicze-i-dramaty-sadowe/
Z tych wcześniejszych filmów, które powstały zanim zaczął się proces relatywizacji wartości, w czasach, gdy jeszcze dbano o wyraźne zarysowanie różnicy pomiędzy dobrem i złem, pamiętamy aktorów wcielających się w szlachetne role adwokatów walczących o sprawiedliwy wyrok dla swoich klientów. Często w początkowej fazie opowieści adwokat musiał się najpierw sam przekonać, że podejmując się obrony, podejmuje walkę o prawdę i sprawiedliwość, musiał więc uwierzyć w niewinność oskarżonego i słuszność jego obrony, by działać i zapobiec krzywdzie. Takie filmowe obrazy budowały wyobrażenie o głównej powinności obrońcy, który musi zadbać o to, by oskarżony odpowiedział wyłącznie za czyny, które popełnił, by okoliczności tych czynów, a zwłaszcza okoliczności łagodzące winę były dobrze rozpoznane, wreszcie, by kara orzeczona przez sąd była sprawiedliwa. Taką też rolę dla obrońcy zapewne przewidywała święta Inkwizycja, gdy ustalała obowiązkowy udział obrońców w procesach sądowych. Czasy się jednak zmieniły, a praktyka dowodzi, że z założenia szlachetny zawód adwokata stał się zgoła czym innym.
Trudno orzec, w której fazie dzisiejszego kształcenia prawników aspirujących do roli obrońcy najskuteczniej formowana jest zasada, że sprawiedliwość to sprawa drugorzędna, a liczy się jedynie skuteczna obrona oskarżonego i doprowadzenie do wyroku uniewinniającego, choćby był on najbardziej szkodliwym i groźnym przestępcą. Całe prawo, stanowione zresztą głównie przez prawników, jest tak układane, by jego litera pozwalała na taką niesprawiedliwość. Dopuszcza się arbitralne żonglowanie argumentami, korzystanie z różnych luk, naginanie logiki, wykorzystywanie ustawionych opinii biegłych, a w razie, gdy mimo tego obrona sprawia trudności, można tak prowadzić i przedłużać sprawę, żeby przestępca doczekał przedawnienia. Może taka bezwzględność w używaniu każdego, a choćby i oszukańczego narzędzia obrony, jest czymś uprawnionym, ale wtedy z drugiej strony powinien funkcjonować równie bezwzględny oskarżyciel i obie strony muszą być całkowicie rozłączne i niezależne, a sędziowie kompetentni, niezawiśli i sprawiedliwi. Zbyt często tak nie jest. Być może w większości procesów sądowych, w sprawach, które dotyczą zwykłych ludzi, takie sprawiedliwe starcie stron ma miejsce, wiemy jednak, że także tutaj całkiem odmienna sytuacja wcale nie jest wyjątkiem. Wiedzą to głównie ci, którzy zetknęli się bezpośrednio z praktyką i wytrwale przez długie lata zabiegają o sprawiedliwy wyrok. Zwykle nie znamy nazwisk adwokatów, którzy z poświęceniem, bez wygórowanych honorariów, a bywa, że całkowicie za darmo, bronią ludzi niewinnych. Nie znamy, a przecież wiemy, że są i pełnią szlachetne role sprawiedliwych. Do powszechnej wiadomości przedostają się natomiast te przypadki, które dotyczą osób publicznych, często celebrytów, polityków, ale też gangsterów recydywistów, a zwłaszcza ludzi majętnych, ustawionych w podejrzanych układach na styku władzy i biznesu. Szeroko są znane nazwiska obrońców, którzy specjalizują się w utrudnianiu pociągnięcia do odpowiedzialności prawdziwie groźnych przestępców, zwykle mocno szkodliwych w wymiarze społecznym. Tutaj w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, całe zło prawniczej kasty i rażące akty niesprawiedliwości, powszechnie tak odbierane, gdy sądy powszechnie nie budzą zaufania.
Nazwiska adwokatów, którzy zarabiają krocie w służbie niesprawiedliwości są znane nie mniej, niż wspominane z sentymentem nazwiska znanych obrońców w sprawach politycznych PRL, jakże odmiennie i negatywnie się jednak kojarzą. Ich sylwetki dopełniają fatalny obraz całego środowiska prawniczego, dla którego dążenie do sprawiedliwości stało się generalnie jakąś fikcją, fanaberią, przesądem, a korzyści finansowe stały się głównym spoiwem łajdactwa. Nie wiadomo na czym polega kontrolna rola Rad Adwokackich, które nie reagują na publicznie ujawnione zapisy rozmów klientów jednego  z adwokatów, który podobno „potrafi zapewnić, że procesy będą poważnie spowolnione”, nie przeszkadza im ich polityczne zaangażowanie, publicznie wykazane kłamstwa. Prawnik, który pełnił funkcję prokuratora krajowego, a potem ministra SW, w jawny sposób kłamał, bo cała Polska widziała, że w krytycznym momencie afery rolnej jednak miał spotkanie w hotelu Mariott. Nie poniósł za to kłamstwo odpowiedzialności, bo jako oskarżony miał prawo kłamać. Mógł więc uniknąć kary, ale nie zmienia to faktu, że w ważnej sprawie  rangi państwowej kłamał, mimo to dzisiaj funkcjonuje jako adwokat.
Obawiam się, że przywrócenie etosu adwokata, jako ważnego elementu systemu sprawiedliwości potrwa ze dwa pokolenia, jeśli w ogóle kiedyś proces uzdrowienia się zacznie. Na razie możemy tylko obserwować sytuację i wyciągać własne wnioski. Ja, dowiadując się, że adwokat znany z obrony przestępców i skutecznie przeciwstawiający się sprawiedliwości, podejmuje się obrony, lub działań w imieniu kolejnego oskarżonego, łatwo wyciągam wniosek, że wina oskarżonego jest bardzo prawdopodobna.
Mec. Jacek Dubois jako pełnomocnik marszałka senatu Tomasza Grodzkiego nie zwlekał z wydaniem oświadczenia, które można było odczytać, jako groźba pod adresem osoby ujawniającej kompromitujące dla jego klienta okoliczności. Gdybym nie zetknął się wcześniej z nazwiskiem tego obrońcy w innych głośnych sprawach, nie miałbym żadnych dalszych myśli i przyjąłbym, że widocznie zapoznał się ze sprawą i wierzy w niewinność Grodzkiego. Mam jednak inne myśli, więc czekam na dalsze fakty, a te już się pojawiają, stawiając przed adwokatem nowe wymagania, także perspektywę większych zysków. Być może sprawa zostanie wygaszona, rozpłynie się bez jednoznacznego rozstrzygnięcia. Wtedy, na swój użytek, zachowam nazwisko adwokata w galerii tych, którzy służą niesprawiedliwości. Może jednak aparatura losująca wskaże sędziego, który sprawiedliwość stawia ponad wszystko i żadne sztuczki adwokackie nie zdejmą opaski z oczu Temidy, rozstrzygnięcie będzie jednoznaczne, a sztuczki zostaną potępione. Nie wiem jak to się skończy. Na razie wiadomo, że córka w związku z operacją jej matki zapłaciła sporą sumę na fundację i nie zrobiła tego z własnej inicjatywy. Nie wiadomo, w jaki sposób została do tego skłoniona, kto te pieniądze przyjął i czy zostały one przekazane fundacji, bo pokwitowania podobno nie było. Legalna fundacja nie ma prawa przyjąć pieniędzy bez jakiejś formy pokwitowania, a tu na dodatek chodzi o fundację wspierającą transplantologię.
To powinno być ważnym, dodatkowym aspektem całej sprawy. Być może mec. Dubois wykaże niewinność T. Grodzkiego, obroni jego dobre imię, ale gdyby sprawa nie została do końca wyjaśniona i zatuszowana, kłopoty transplantologii jeszcze bardziej wzrosną. Transplantologia jest szczególnie wrażliwą dziedziną medycyny, w której absolutna przejrzystość procedur i finansowania jest koniecznością i nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego tak jest. Pamiętamy jednak  kryzys związany ze spadkiem liczby dawców, gdy pojawiła się sprawa dr. Garlickiego. Jestem przekonany, że to, co Polska wtedy zobaczyła na ekranach telewizorów, było mniej istotną przyczyną kryzysu, niż zachowanie środowiska transplantologów, którzy za wszelką cenę bronili kolegi, którego nie było wolno bronić. Sprawa marszałka senatu jest jak dotychczas jakościowo inna, znacznie mniej kompromitująca, ale nikt nie wie jak się rozwinie. Obrońca musi wziąć pod uwagę wszystkie możliwe konsekwencje, jakie wyniknęłyby z niesprawiedliwego rozstrzygnięcia.
           
         
          
   


Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo