Kolejna wizyta z butelkami i puszkami przebiegła gładko. Choć nie powiem - zmartwiłem się, gdy parkując zobaczyłem człowieka z dwoma pełnymi worami pod maszyną. Na szczęście nieszczęścia - o których podobno "tyle w sieci" i powstał nawet kolejny odcinek w K.0.* - mnie ominęły. Operacja znów przebiegła gładko. Żadna z kilkunastu butelek/puszek nie została odrzucona - w przeciwieństwie do pana przede mną, któremu zwróciła kilka sztuk; no, ale ja w domu sortuję butelki na te z kaucją i bez. Za każdą naliczono właściwą kwotę - nikt mnie nie okradł.
Jako, że przyjechałem na zakupy, a nie specjalnie po to, żeby "oddać butelki i odzyskać kasę", to je zrobiłem i pobrany z maszyny kupon zrealizowałem przy kasie automatycznej.
Być może należę do ludzi, którzy mają szczęście - póki co system kaucyjny nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu uciążliwy; nieustająco jestem zdumiony, że został wprowadzony dopiero teraz, a nie 20 lat temu.
----------------------------------------------------------------------------------
* 11 lat temu w Chorwacji, ruszając z Paklenicy w kierunku domu, kupiłem sobie na drogę 2 wody mineralne; nawet nie przyszło mi do głowy mieć pretensje do kogokolwiek o to, że nie będę miał gdzie odzyskać kaucję, którą za nie zapłaciłem.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)