Maja Ostaszewska postawiła tezę, że dziki coraz częściej zapuszczają się na tereny miejskie również dlatego, iż są one względnie bezpieczniejsze dla nich, gdyż tam myśliwi nie mogą prowadzić tradycyjnych odstrzałów. No cóż, tak daleko to dziki chyba jednak nie przewidują i środowisko naturalne, las będzie dla nich zawsze środowiskiem najbardziej bezpiecznym, przynajmniej dopóki za każdym drzewem nie będzie czaił się myśliwy.
W tytule artykułu od Redakcji Salonu24 jednak pojawiła się fraza, jakoby Maja Ostaszewska stwierdziła, że "dziki kalkulują jak ludzie". Poproszę Redakcję o cytat, w którym Maja Ostaszewska tak właśnie mówi. Tego wymaga rzetelność dziennikarska. Zresztą, jak już pisałem wcześniej, na tym już tylko tutaj polega promocja kultury: na wyłuskiwaniu jakichś wypowiedzi ludzi związanych z kulturą, przekręcanie ich i wystawianie na pośmiewisko bezmyślnie wszystko przyjmującej gawiedzi etc.
https://www.salon24.pl/newsroom/1521375,ostaszewska-zadziwila-swoja-teoria-dziki-kalkuluja-jak-ludzie
A to oryginalna wypowiedź aktorki: https://www.facebook.com/watch/?v=1376554441212516
Można jednak założyć, że dziki przez to, iż nie są atakowane przez ludzi w miastach, czują się tam bezpieczne. W przeciwnym razie nie pozwalałyby sobie na taką bliskość tam z ludźmi. Dostęp do śmietnikowego jedzenia jest oczywiście głównym ich motywem, ale to wszystko razem może składać się na wyższe u nich poczucie bezpieczeństwa, niż w pobliskim lesie, w którym ludzie najczęściej są wobec nich agresywni i grozi im postrzał, a może po prostu te nasze lasy, szczególnie te w pobliżu wielkich aglomeracji, przestały być już dla nich bardziej bezpieczne od miast i zaczęło być im wszystko jedno. Nie można tego wykluczyć. Zwierzęta nie kombinują jak ludzie, Redakcjo, i nie to powiedziała Maja Ostaszewska, ale instynktownie mogą te rzeczy odczuwać. W przeciwnym razie locha z młodymi nie spacerowałaby sobie ot tak po ulicach, gdyby nie czuła się tam w miarę bezpiecznie:


Dziki w Warszawie, 2026
A propos... Gdyby dzikie zwierzęta i nie tylko zaczęły kombinować jak ludzie... już dawno by się przeciw nam zmówiły i byłoby po nas, albo nasz gatunek nigdy nie zszedłby z drzew i jak te małpy nadal chronił się w ich koronach (wówczas to jeszcze nie byłby nasz gatunek) przed inteligentniejszymi i sprawniejszymi od siebie istotami. Niektórzy jednak nie skaczą już po drzewach (przynajmniej odkąd z tego wyrośli) i nie ryją w ziemi, przynajmniej odkąd wymyślono pług, ale mentalnie nadal na nich siedzą. To jest nasz główny problem, że uważamy się za najinteligentniejsze istoty na tej planecie i nie tylko, a cechuje nas więcej nonsensownych zachowań, niż jakikolwiek inny gatunek, albo wszystkie inne razem wzięte.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)