MON Kosiniak-Kamysz tak się wczoraj wkurzył na odrzucenie przez Sejm projektu ustawy o zniesieniu limitu kadencji dla samorządowców i prezydentów miast (PSL bazuje na samorządzie), że aż wyrazil gotowość do poparcia wprowadzenia adekwatnych limitów dla posłów:
- To, co dobre, przed nami. Rozumiem, że uda nam się ograniczyć kadencje w parlamencie. Jeżeli będzie ograniczenie tylko dla samorządowców - to jest to niesprawiedliwe. Będziemy zbierać podpisy ws. zorganizowania referendum nad postulatem wprowadzenia limitu kadencji dla posłów - informuje minister obrony narodowej.
Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. Sam piszę o tym od dawna1 , gdyż jest to jedyne lekarstwo na partyjniactwo i korupcję. Jeżeli ktoś nie zdołał zrealizować jakichś swoich zamierzeń, obietnic wyborczych w przeciągu dwóch kadencji, to na co mu kolejne? Rzecz w tym, że przez brak ograniczeń posłowanie traktowane jest jako nie tyle służba Narodowi, państwu, ile ciepła, państwowa posadka z dostępem do różnych dodatkowych profitów, synekur etc. Taki poseł/posłanka odcina już tylko kupony od zdobytej przez siebie już raz popularności, bądź nawet jakichś zasług, ale w kolejnych kadencjach już nic istotnego nie robi i nie realizuje. Posłowie zamiast skupiać sie na służbie Narodowi, zajęci są już tylko dbaniem o to, żeby nikt im tej ciepłej posadki nie odebrał. Powstają układy, układziki tworzone z myślą o kolejnych latach i kadencjach utrudniające dostęp do Sejmu nowym osobom, z poza tychże głębokich układów. Skutek tego taki, że mamy wiecznych posłów i prezesów wiecznych partii, które co miały zrobić dobrego to zrobiły, a teraz już tylko dbają o siebie i bronią swoich wpływów. Dochodzi też do tego taka zwykła ludzka kwestia zasiedzenia: taki poseł po kilkunastu latach w tym Sejmie juz do niczego innego się nie nadaje. Przerwał swoją pracę zawodową i w wieku 50 lat po 20 latach przerwy trudno raczej wrócić do zawodu prawnika, nauczyciela, nie mówiąc już o osobach bez żadnego gruntownego zawodu i wykształcenia. Przecież nie pójdą na kasę w Biedronce. Trzymają się więc tego Sejmu jak tonący brzytwy za wszelką cenę. Jaka z tego jednak korzyść dla społeczeństwa, państwa? Nie do tego powstał Sejm i Senat.
Wprowadzenie limitu kadencji skończyłoby z tym wszystkim raz na zawsze. Nie małoby już sensu tworzenie jakichś długoterminowych układów i struktur, myślenie o budowaniu wpływów w instytucjach państwowych, sądach, przejmowaniu Trybunalu Konstytucyjnego etc. Ludzie kandydowaliby na posłów i senatorów, żeby coś rzeczywiście zrobić, wykonać jakąś misję, zadanie spoleczne, a nie po to, żeby usadowić się na dlugie lata na państwowej posadce, spijać miodek i blokować miejsce tym, którzy mogliby i chcieliby coś rzeczywiście zrobić dla społeczeństwa.
Nie bez powodu w większości krajów (we wszystkich krajach o ustroju demokratycznym) jest limit kadencji dla prezydentów kraju. Chodzi właśnie o to, żeby taki prezydent nie wykorzystywał zdobytej przez siebie popularności i wpływów już tylko do przedłużania swojej prezydentury. Dlaczego to samo myślenie już jednak nie miałoby dotyczyć posłów i senatorów? Czy oni już nie wykorzystują swojej popularności i wpływów do tego samego? Oczywiście, że tak. Najwyższa zatem pora, żeby i im to ograniczyć. W każdym narodzie jest aż nadto wartościowych osób, które mogą mu służyć, osób ze świeżymi pomysłami i podejściem. Najwyższa pora powiedzieć stop wiecznym posłom, senatorom i prezesom wiecznych partii z tej czy tamtej strony sceny politycznej. Dla naszego własnego dobra. Tylko w ten sposób uleczymy demokrację i pójdziemy do przodu.
...
1 https://www.salon24.pl/u/lasbirnamski/1522090,w-obronie-demokracji-3-wybory-w-panstwie-demokratycznym-kadencje-urzednikow-panstw

IV. Kadencje wybieralnych urzędników państwowych
O ile w większości współczesnych demokracji kadencja prezydentów krajów jest ograniczona do dwóch, o tyle już posłowie czy senatorowie, czy inni wysocy urzędnicy państwowi, mogą je pełnić po wielokroć, a w teorii dożywotnio, o ile nadal będą wybierani.
Taki stan rzeczy rodzi mnóstwo patologii, walką z którymi społeczeństwo i kolejne rządy są coraz bardziej absorbowane. Klasa polityczna, która większość swojej uwagi, o ile nie całą, skupia na walce z generowanymi przez siebie samą patologiami - powinna zostać jak najszybciej wymieniona, gdyż to Naród i jego dobro jest nadrzędne, a nie dobro i trwanie za wszelka cenę tego czy innego ugrupowania politycznego.
Do głównych negatywnych konsekwencji możliwości nieograniczonego w czasie sprawowania państwowych funkcji przez polityków i wysokich urzędników można zaliczyć:
- tworzenie głębokich struktur, grup interesów, sieci zależności w celu zabetonowania i zawłaszczenia instytucji państwowych;
- skupianie się na dobru i interesie już tylko owych struktur etc. kosztem interesu spolecznego;
- stopniowe zawłaszczanie państwa przez wąskie środowiska skutkujące dryfem systemu demokratycznego w stronę autorytaryzmu.
Z tych m.in. powodów jest wskazane ograniczenie liczby kadencji dla posłów, senatorów i pełniących najwyższe stanowiska państwowe ministerialne i samorządowe, tak jak dla prezydenta kraju - do dwóch maksymalnie pięcioletnich kadencji.
...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)