Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
13 obserwujących
505 notek
175k odsłon
  351   0

Miesięcznik ,,Wpis" nr 9 - najnowszy, bogaty w najważniejsze treści - wyd. Biały Kruk

Okładka najnowszego miesięcznika ,,Wpis"nr 9 - na fotografii czołowej red. Anna Popek
Okładka najnowszego miesięcznika ,,Wpis"nr 9 - na fotografii czołowej red. Anna Popek

  Autor: Lech Galicki  

   Oto najnowszy, wrześniowy, dziewiąty  numer miesięcznika „Wpis", wydany jak zwykle niezwykle starannie, pięknie należy wręcz powiedzieć, gdyż na frontalnej okładce fotografia z tajemniczo uśmiechniętą redaktor Anną Popek z TVP i Jej wyznaniem: ,, Jestem bardzo wdzięczna św. Charbelowi" ( uzasadnienie i szczegóły w niezwykle poruszającym, autorskim tekście na stronie 19) - jawi się  jak zaproszenie  do lektury opublikowanych w tym periodyku  wielce interesujących i cennych  felietonów, esejów, wywiadów, czy artykułów historycznych.  W tym miejscu należy uderzyć w metaforyczne dzwony Radości Polaków ogłosić, iż na stronie 11 odnajdą okraszony dokumentalnymi zdjęciami mistrza Adama Bujaka  historyczny tekst - odredakcyjny tytuł: Symbol historycznej próby, w której Kościół sprawdza swoje siły ( fragmenty z 1971 r.) papieża św. Jana Pawła II (wówczas  kardynała Karola Wojtyły, metropolity krakowskiego) poświęcony Stefanowi Kardynałowi Wyszyńskiemu.  „Nade wszystko jednak jako Prymas Polski jest wyrazicielem i apostołem (...) zakorzenienia Ewangelii, Łaski i Kościoła w duszach Polaków i w dziejach tysiącletniej wspólnoty narodu. Jest żarliwym i pełnym miłości synem swej ziemskiej Ojczyzny”- pisał w wówczas  ks. kard. Karol Wojtyła. Tekst ten jest przytoczony z okazji Beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.  
     ,,Dobrodzieje i złodzieje" (str.5) esej wielkiej klasy, jasności opisu, wręcz pedagogiczno - historycznych argumentów (by zrozumiano przyczyny sytuacji migracyjnej) i zaangażowania wybitnego publicysty - Leszka Sosnowskiego.  Autor odwołuje się do lat wojny domowej w byłej Jugosławii, gdy po mrocznych zdarzeniach 1992 - 1995  miejscowość Srebrenica znalazła się w strefie bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, zaś miasta i ludności ( większość, to  muzułmanie) bronić miały oddziały holenderskie. Wielkie nadzieje skończyły się na niewiarygodnym, acz wielkim ,, blamażu" i wymordowaniu przez oddziały Serbów bośniackich ponad  ośmiu tysięcy muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Ludobójstwo przy bierności holenderskich wojów w błękitnych hełmach ONZ. To tylko jeden stopień w historycznej analizie przyczynowo-skutkowej obecnych problemów z migrantami wojennymi/muzułmańskimi.   Zdumienie budzi opisana historia austriackiej rodziny, która w odzewie na kampanię medialna przyjęła pod swój dach muzułmańskich bośniackich uchodźców ze Srebrenicy, i jakie były tego skutki. 

   Na forsowanej głównie przez Niemcy ,,Willkommenspolitik" (czytaj także: handel żywym towarem) korzystają przede wszystkim ,,wielkoduszni" i ,, wspaniałomyślni", na dodatek bogaci, a cierpiący na niedostatek rąk do pracy i mający demograficzną zapaść ( a prognozy są fatalne) przedstawiciele państw tzw. Starej Demokracji, obecnie w objęciach skrajnej lewicy, liberalnej poprawności i agresywnej zachłanności na, co tu ukrywać - ludzi do czarnej roboty. Autor pyta także:  jakie są podstawowe różnice pomiędzy gościnnością a skrajną naiwnością, a także o skrajnie nieodpowiedzialnej postawie antypolskich mediów forsujących za wszelką cenę wpuszczenie do Polski osób niewiadomego pochodzenia, wśród których na pewno nie brakuje takich, które mają powiązania z szeroko rozumianym światem przestępczym i z organizacjami terrorystycznymi. Bardzo wyeksponowany i Bogu niech będą dzięki, bo cóż bardziej jasno może uzmysłowić ten mroczny problem - został fragment Pisma Świętego tyczący roztropności - ewangelista Mateusz ( 25, 1-13).

     Przy okazji, gdy w Berlinie nadszedł czas na usunięcie muru dzielącego Berlin Zachodni od enerdowskiego Berlina Wschodniego       ( odpowiednie gremia zdecydowały, że Mur Berliński ma ,,paść" w nocy z czwartku 9 listopada na piątek 10 listopada 1989 roku, po przeszło 28 latach istnienia) zapanowało wielkie zdumienie, większe od radości z połączenia narodu niemieckiego, zaś w gazetach typu Berliner Zeitung etc. zaczęły się pojawiać ,,dekalogi" odwołujące obowiązujące  od wielu, wielu lat ( Bismarck i inni) paskudne stereotypy opisujące cechy narodu polskiego, który w owych czasach migrował do Niemiec za chlebem. Miał to być gest dobrej woli wobec Polaków z łatą polnische Wirtschaft (pol. „polskie gospodarzenie”) – stereotypowe, negatywne określenie funkcjonujące w społeczeństwie niemieckim, dotyczące organizacji społeczeństwa polskiego. Według tego stereotypu domyślnie „polnische Wirtschaft” oznacza skrajną niegospodarność, brak planowania i manier oraz brud. Odwoływano owe stereotypy w akcie   ,, murowego" uniesienia i szybko to minęło. Akurat mieszkałem w Berlinie Zachodnim w tym czasie, widziałem, słyszałem i opisałem w reportażach.

    Wracając do znakomitego eseju ,, Dobrodzieje i złodzieje" mistrza pióra, Leszka Sosnowskiego, poruszonych jest w nim wiele spraw ,, migracyjnych" dotyczących zdarzeń na przestrzeni lat, o których wielu Czytelników być może zapomniało, czy też po prostu nie wiedziało. A warto pamiętać, gdy płonie nasza granica z Białorusią w wojnie hybrydowej z wykorzystaniem przez dyktatora zdeterminowanych niewolników, czy też ściąganych przez łukaszenkowych przewodników -  ,,turystów ekonomicznych" chcących dotrzeć za tysiące dolarów do Niemiec i innych Zachodnich Eldorado, a mających w potopie podstępnie zalać Polskę.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura