Onegdaj zrodziła się we mnie obawa, że nadużywanie twittera ryje mi beret w kierunku skrajnie prawackim.
Za własne pieniądze wykupiłem sobie zatem dostęp do periodyków z samego jądra liberalnej poprawności: Tygodnika Powszechnego i The New York Timesa. Z niewielkim efektem, bo jakoś nie przekonały mnie do swoich racji.
Azaliż aliści, za moje $20, NYT "naukowo" potwierdził powszechną intuicję, że gonić ludzi do biura mogą tylko wyjątkowe buce.
Bo jak pamiętamy, "praca na zdalnym", powszechna w kowidzie i długo po nim, znika jak śnieg czerwcu, dzięki - jak się okazuje - bucom-szefom właśnie.
Oczywiście NYT z właściwą angielszyczyźnie barokową rozlewnością [1] zastąpił "buca" pop-psychologicznym żargonem:
„Z naszych danych wynika, że ogólnie rzecz biorąc, egocentryczni liderzy mają problem z zaakceptowaniem faktu, że pracownicy mogą niezależnie decydować o miejscu swojej pracy. Psycholodzy od dawna sugerują, że narcyzm działa jak narkotyk – sprawia, że ludzie nieustannie łakną uwagi i aprobaty. Praca zdalna pozbawia liderów dostępu do tego źródła. Gdy ludzi nie ma w biurze, trudniej jest nimi dowodzić i ich kontrolować. Liderzy nie mogą zastraszać podwładnych, krążąc nad ich biurkami i trzaskając drzwiami. Nie mogą demonstrować swojej dominacji, zwołując wszystkich do sali konferencyjnej i uderzając pięścią w stół. Nie mogą nawet spojrzeć nikomu prosto w oczy, by go onieśmielić. Praca zdalna uniemożliwia również liderom pławienie się w blasku pracowniczego uwielbienia. Zamiast wyróżniać się w narożnym gabinecie, liderzy giną w morzu identycznych kwadratów na ekranie. Zamiast pełnego skupienia, w świecie online spotykają się ze znudzeniem, zmęczeniem oraz przeszkadzającymi partnerami, dziećmi i zwierzętami. Zamiast natychmiastowych reakcji na szefowskie polecenia otrzymują zacinający się obraz twarzy i opóźnione odpowiedzi. Przymilne zapewnienia ze strony pracowników po prostu nie działają tak samo, gdy są pisane na Teamsach. Egocentryczni liderzy często reagują na te zagrożenia silniejszym dokręcaniem śruby. Twierdzą, że ludzie w domach obijają się, a nie pracują. Grożą zwolnieniem każdemu, kto nie stawia się w biurze przez pięć dni w tygodniu"
Wnioski niby ok, ale co z metodologią. Jak można się domyślać "nauki społeczne" to osobna półka, na której nie ma miejsca na żenadę.
„Ponieważ nie mogliśmy bezpośrednio zmierzyć rozmiaru ich ego, zbadaliśmy czynniki, które w wielu wcześniejszych badaniach zostały uznane za wiarygodne wskaźniki narcyzmu: wysokość ich pakietów wynagrodzeń, wielkość ich podpisów oraz rozmiar ich zdjęć w raportach firmowych”.
Anyway, jeżeli jesteś pod presją powrotu do biura, może nie od rzeczy będzie podesłać kierownikowi link do tej notki lub oryginału poniżej.
Byle anonimowo.
_____________________
https://www.nytimes.com/2026/06/22/opinion/office-work-wfh-bosses.html
________________________________
[1] Tak jest. Przeciętny Wschodnioeuropejczyk wali zwięźle i na temat w porównaniu z rozchybotanymi Angl


Komentarze
Pokaż komentarze (1)