Podobno pewien Japończyk w Hiroszimie schował się za betonową ścianką i przetrwał eksplozję bomby atomowej. Nie on jeden zresztą, ale tylko on pojechał dojść do siebie do Nagasaki. Tu historia się powtórzyła, znowu bomba i znów mu się udało, dożył podobno dziewięćdziesiątki. Morał z tego taki, że Opatrzność potrafi ustrzec od największej katastrofy, jeśli tylko zechce.
Nas Opatrzność chroni przed globalnym ociepleniem. W marcu marzliśmy w Egipcie (wiało jak diabli, woda ledwo letnia) a nawet zmokliśmy. W maju Alissa marzła w Rumunii, w czerwcu marzliśmy nad Bałtykiem i nad Brdą.
A potem już poszło… w ostatnim tygodniu marzłem w Wilnie, Rydze i Tallinie. Tylko w Helsinkach nie zmarzłem.
Bo założyłem kurtkę.

Nawiasem pisząc Opieka Opatrzności [tm] to fajna rzecz, ale miewa swoje minusy, o których wiedzą Narody Wybrane, w tym nasz.
Podczas podróży po północnym wschodzie wyszukiwaliśmy poloników – ja – i rossików – Alissa.
Nie wyszło to dobrze. Polonikum w Rydze? Notatka w wikipedii, że w katedrze głosił kazania Piotr Skarga. Głosił Batoremu, który po polsku ani w ząb. Tureckie kazanie Skargi na Łotwie.
Rossikum w Helsinkach? Złoty posąg cara Aleksandra na środku najważniejszego placu i gigantyczna katedra za nim ufundowana przez Mikołaja.
W obu bałtyckich republikach w opór Ruskich. Bywają i akcenty polskie. W kościele w Druskiennikach ksiądz z typową dla naszych księży asertywnością opiórkowywał parafian, że przez 30 lat niepodległości nie potrafili ogarnąć swojego kościoła i dopiero on jakoś doprowadził (fakt, kościół igiełka). I że „komunizm zatruł im dusze”. Zuch.
Wkrótce: relacja z hotelu dla pedałów w Helsinkach i kapsuły hotelowej w Tallinie, co można zjeść w Rydze i potem zwrócić (jak to w Rydze).
103
BLOG
Czas morsa
Nas Opatrzność chroni przed globalnym ociepleniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)