Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
511 obserwujących
737 notek
4208k odsłon
  7068   8

Powstanie Styczniowe, czyli polityczna zbrodnia

Większość polskich powstań zakończyła się klęskami. Kto dzisiaj twierdzi, że powinny one – w tym Powstanie Styczniowe – być dla nas wzorcem postępowania, ten działa wbrew polskiej racji stanu.

Obok orła znak Pogoni,

Poszli nasi w bój bez broni.

Te słowa „Pieśni obozu Jeziorańskiego”, napisane przez Wincentego Pola na początku Powstania Styczniowego, stały się jego poetyckim i muzycznym symbolem. (Muzykę pieśni skomponował Alfred Bojarski.) Dla mnie są symbolem absurdalności i szkodliwości tego zrywu. Spójrzmy na te wersy bez emocji, żeby uświadomić sobie całą ich grozę: oto jeden z wielkich poetów polskiego romantycznego XIX w. uznał za stosowne i pożądane wychwalać w pieśni pójście w bój „bez broni” – co w przypadku Powstania Styczniowego nie było wcale przenośnią, tylko twardym faktem. Uczynił z tego powód do chwały, podczas gdy powinien to być nie tylko powód do wstydu, ale więcej – do oskarżenia przywódców i podżegaczy powstańczych. W pierwszych miesiącach zrywu oddziały były uzbrojone w broń palną w 15-40 proc. i w większości nie była to normalna broń wojskowa. Latem odsetek wzrósł do około 50 proc. Dopiero jesienią 1863 r. większość oddziałów była uzbrojona w miarę solidnie, choć oczywiście nadal nie była to broń zestandaryzowana.

Analogie historyczne są zwodnicze, bo nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Powtarzają się jednak mechanizmy, nawet jeśli w odmiennych okolicznościach. Można postawić tezę, że mechanizm, który doprowadził nas do powstańczej klęski o dramatycznych skutkach, widzimy również dzisiaj. Była to bowiem bezrozumna i oparta na czystej emocji rywalizacja stronnictw na radykalizm, wynikająca ze ścigania się o uznanie opinii publicznej. To samo błędne koło możemy dostrzec w kwestii wojny na Ukrainie, do której sytuacji – jakże by inaczej – nawiązywał pan prezydent Andrzej Duda podczas swojego wystąpienia z okazji 160. rocznicy wybuchu powstania 1863 r. Większość sił politycznych nie stara się nawet wprowadzić jakiegokolwiek umiarkowania do publicznej debaty – przeciwnie, trwa rywalizacja na to, kto jest radykalniej proukraiński i bardziej nienawidzi Putina. Nie ma to nic wspólnego z trzeźwą i racjonalną oceną niewątpliwie istniejącego zagrożenia rosyjskiego i sposobów na skuteczne zapobieganie mu.

Nie miejsce tutaj na dokładne rozpatrywanie osiągnięć i błędów, popełnionych przez Aleksandra Wielopolskiego w czasie jego krótkiej kariery w roli naczelnika cywilnego rządu. Faktem jest jednak, że Wielopolskiemu udało się doprowadzić do prawie całkowitego spolszczenia administracji Królestwa Polskiego oraz ogromnego postępu polonizacji szkolnictwa, zwłaszcza wyższego. Powstanie zaprzepaściło wszystkie te osiągnięcia, kosztowało życie ok. 20 tys. swoich uczestników, oznaczało konfiskaty majątków na gigantyczną skalę i zepchnęło polskie społeczeństwo do kompletnej defensywy. Zamiast organicznej pracy, jakiej świadkiem był zabór pruski, byliśmy świadkami emocjonalnego wybuchu, który szybko skończył się klęską.

Jeżeli dzisiaj apologeci Powstania Styczniowego wychwalają je jako ideową i duchową podstawę dla Powstania Warszawskiego – mają stuprocentową rację. W odmiennych okolicznościach powtórzył się ten sam schemat: podjęcie przez dramatycznie niedozbrojone oddziały straceńczej i nic niedającej walki, kosztującej życie blisko 200 tys. cywilów i skutkującej trudnymi do ogarnięcia stratami dla kultury materialnej. Te ostatnie, śmiem twierdzić, oddziałują na polską świadomość do dzisiaj, podobnie jak oddziaływał na nią upadek „dworu” po Powstaniu Styczniowym. Oba te zrywy, jeśli spojrzeć na ich teoretycznie zamierzony skutek oraz skutek faktyczny, były po prostu zbrodniami. Oczywiście to ocena politycznej decyzji i postępowania przywódców, którzy kierowali się etyką przekonań, a nie etyką odpowiedzialności – by odwołać się do Maksa Webera. Nie jest to w żadnym wypadku oskarżenie wobec uczestników walk, którzy zachowali się wobec wezwania tak jak ich zdaniem powinien zachować się Polak.

Jak pisze w „Historii Polski 1795-1918” Stefan Kieniewicz:

Bilans przegranej obejmuje dziesiątki tysięcy poległych i straconych, dziesiątki tysięcy zesłanych na Sybir, milionowe straty materialne. Obejmuje utratę wąskiej autonomii przyznanej Wielopolskiemu, rusyfikację szkół i administracji, duże ubytki polskości na Litwie i Rusi, a także kryzys moralny społeczeństwa, które na dłuższy czas przestało wierzyć w możność wyrwania się z obcego jarzma.

Jako korzyść wymienia Kieniewicz radykalne uwłaszczenie chłopów – ale dokonane przecież przez Rosjan dla wytrącenia z ręki argumentu rządowi powstańczemu, a więc w gruncie rzeczy będące najwyżej bardzo pośrednią zasługą powstańców – oraz scementowanie społeczeństwa poprzez zamknięcie drogi do rządzenia Królestwem Polskim przez Polaków. Korzyści to bardzo względne w porównaniu ze stratami.

Lubię to! Skomentuj181 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka