- więc nie wszystkich zmarłych, ale i nie tych, których za życia za świętych i zesłanych dla ratowania (ech) uważają niektórzy nieświęci; głupio uważają;
grzeszą uważaniem sprzecznym z doktryną, a może grzeszą tylko ignorancją; tak czy inaczej - błądzą, czasem świadomie, często interesownie, mimo napomnień;
skoro tak, to u Rodziców byłam przedwczoraj i wczoraj, i wrócę jutro;

a zdjęcie?
kilkanaście lat temu, w okolicznościach przeprowadzki, czyli pakowania i selekcjonowania, zrobiłam bardzo nieprofesjonalnie taki "kolaż" z miniaturowych czarno białych zdjęć moich Rodziców; każde ze zdjęć powstało na chwilę przed moim pojawieniem się;
lubię te miniaturki, nie tylko takie oczywiście, ale te mają ważną dla mnie historię, dołączoną do tej wizualnej...
wizualna - mimo piękna ludzi, mimo czułości scenerii, mimo serdecznej pamięci i niepamięci (ile może zapamiętać 7-letnie dziecko? Ile z zapamiętanego przetrwa kolejne dziesięciolecia?) nie jest radosna;
a niewizualna to po prostu koincydencja znalezień i zaginięć;
gdy wybrałam te zdjęcia, nieprofesjonalnie naklejoną na płótno kolekcję włożyłam do ramek, a gdy się ramki rozpadły, zawieruszyła się i ta tabliczka ze zdjęciami; utonęła w setkach, tysiącach, milionach rzeczy o nieokreślonej wartości, gromadzonych i przenoszonych - właściwie niepotrzebnie;
i teraz, po kolejnej przeprowadzce i po kolejnej, się ta kompozycja odnalazła;
"się odnalazła" u mnie i dla mnie:) przyniesiono mi ją;
żeby jej po raz kolejny nie zapodziać, zrobiłam zdjęcie zdjęciom:) oczywiście znowu nieprofesjonalnie:) fachowca znajdę, poprawię:)
no właśnie: wartość jest sankcjonowana odgórnie, kodeksem (zasadą) czy poetyką; ale wartość ma i komponent subiektywny, osobisty i także on jest niezbywalny; wartość, ale nie "świętość"; to inne porządki, inne punkty odniesienia.
I dlatego ten link:
Raz, dwa... - to była muzyka - i twarz - którą moja Mama wypatrzyła, na rok przed śmiercią. A ja wzięłam, by żyć:) (napisałam w rozmowie z Mimmem pod poprzednika notka, gdy wywołał Turnaua).
ps.
fotka przed notką - do identyfikacji:)
chodzi o to wywyższone ptaszysko (drzewo już znane, jesion, w poprzedniej notce dałam, tyle że z całą chmarą najeźdźców co mi winogrona pożarły); a ptaszysko jedno z najczęstszych na bardzo wschodniej wsi, okazałych, a dokuczliwych:) skrzeczy, mimo że nie sójka (tu srok w ogóle nie ma...)
ktoś wie?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)