24 obserwujących
1116 notek
594k odsłony
  683   0

Krajobraz po Zakopanem. Statystycznie i nie tylko

Ależ to jest karuzela, ten tegoroczny Puchar Świata.

Po T4S wszyscy, ja też, zaczęli się zastanawiać czy Stoch nie jest czasem w stanie dogonić na koniec sezonu Graneruda. Po Neustadt czy Granerud nie pobije czasem wyniku Prevca w liczbie wygranych w sezonie konkursów. A teraz? Teraz wszyscy zastanawiamy się co się stało ze Stochem, a przede wszystkim z Granerudem. Moim zdaniem nic się nie stało. Psy szczekają, karawana idzie dalej. W Lahti widzę tę dwójkę z powrotem w czołówce. Nie zdziwię się, jak obaj będą w ścisłej. Ale mogę się mylić, bo ja się często mylę.

Mieliśmy w ten weekend swoje większe chwile, ale więcej małych. I jedną wyjątkowo małą. Największy polski zawód to była oczywiście dyskwalifikacja polskiego numeru trzy (swoją drogą powinien być, z innych powodów, nazywany jednak „numerem siódmym”), czyli Piotra Żyły. Przy czym tym, którzy przed zawodami mieli wielki apetyt na, na przykład, bardzo wysokie miejsce wiślaka i związane z nim całe polskie podium, przypominam że, jak dotąd, to na 21 startów w Zakopanem (16 konkursów i 5, licząc z sobotą, nieprzebrniętych kwalifikacji), Piotr Żyła tylko dwukrotnie lądował w czołowej 10-tce. I to stosunkowo od podium daleko, bo na pozycji szóstej (trzy lata temu) i ósmej (w zeszłym roku). To nie jest jego skocznia. Więc jego nieobecność w niedzielnym konkursie to nie była, przynajmniej hipotetycznie, jakaś niepowetowana strata.

Ok. Nie odkładajmy tego w nieskończoność i przejdźmy do statystyk.


• punktowa klasyczna klasyfikacja wszech czasów

1. Robert Johansson dobił w ostatni weekend do równo stu klasycznych punktów w sezonie. Daje mu to ósme miejsce w tegorocznej stawce. Gdyby na wyższych od niego miejscach podium stali w niedzielę inni zawodnicy, byłby nawet szósty. Ale nie jest. Lindvik wyskakał od niego w tym sezonie o dwa, a Lanisek o sześć punktów więcej. Jeśli się gdzieś nie walnąłem, to po Zakopanem czołowa 10-tka PŚ w wersji klasycznej jest następująca: Granerud(231), Eisenbichler(176), Stoch(154), Kubacki(112), Żyła(108), Lanisek(106), Lindvik(102), Johansson(100), Geiger(91), Sato(82). Komuś ta kolejność coś przypomina?

2. Postanowił dać znać o sobie, pozostający od pewnego czasu na uboczu wielkiego skakania, Domen Prevc. Po raz pierwszy w sezonie znalazł się w najlepszej konkursowej 10-tce. W efekcie wskoczył do top-80 klasycznego punktowego rankingu wszech czasów. Zabrakło w niej tym samym miejsca dla Christoffa Duffnera. Żeby być w tej 80-tce trzeba mieć przynajmniej tyle klasycznych punktów ile ma dzisiaj Słoweniec. 520, znaczy.

3. Johansson dobił do setki, a Marius Lindvik skakał w Zakopanem na 102. Sto dwa klasyczne punkty w sezonie. Dzięki temu wszedł, a raczej pięknie wskoczył, do top-120 przedmiotowego rankingu. Ale liczba Norwegów w czołowej 120-tce klasyfikacji się nie zmieniła. Awans Lindvika nastąpił bowiem kosztem jego rodaka Rune Velty. A młody Norweg wyprzedził nie tylko starszego kolegę. Za jego plecami są już też inny Wikung Lars Bystoel oraz Tymoteusz Zając ze Słowenii, który wciąż nie jest przez swoją federację dopuszczany do startu i odbywa karę za to, że nazwał parę rzeczy tak, jak wyglądają. Chodzą słuchy, że rodzimi działacze pozwolą mu skakać w I lidze nie teraz, kiedy wyprzedził go w tej klasyfikacji Lindvik czy wyprzedzi następny w kolejce do tego wyprzedzenia Lanisek (aktualnie, mimo drugiego miejsca w Zakopanem, ma i tak do kolegi jeszcze ponad 40 oczek straty), ale dopiero, gdy zrobią to Estończyk Aigro czy inny Szwajcar Schuler. Czyli na Świętej Nigdy. Z drugiej strony forma Pavlovcica skłania do wniosku, że Zajc będzie skakał w PŚ już w Lahti. I tak chyba rzeczywiście będzie. Bo, co by różni działacze nie planowali i nie mówili, Timi Zajc to jeden z największych talentów w historii ichnich skoków. Peter Prevc może z niego już nie wyrośnie, ale Peterka? A co Zajcowi do niego brakuje? Flaszki w ręce na treningu? To chyba dobrze, nie?

4. Daniel Huber dzięki doskonałemu, choć pechowemu ze względu na zajęte miejsce, występowi w Zakopanem jest od niedzieli wśród tych, na których klasycznym koncie widniej 200 lub więcej punktów. Takich skoczków jest już 147-miu. Austriak jest w tym gronie przedostatni. Ma dorobek o punkt większy od swojego rodaka Groyera (201;200). Swoją drogą: jaki jest procent Austriaków, których nazwisko nie kończy się na „er”? Chociaż, w sumie, skoczków by się trochę uzbierało.

5. Huber w „klubie-200”, a Pius Paschke w „klubie-100”. Małymi kroczkami, jak to mówią. Przy czym ponad połowa jego 102-ch klasycznych punktów to zasługa tego sezonu. Więc tej zimy te „kroczki” jakby większe. A skoczków z ponad stupunktowym klasycznym dorobkiem jest w całej historii, na ten moment, dwustu siedmiu.

6. Nie ma wśród nich jeszcze Andrzeja Stękały, ale jak to tak dalej pójdzie to się tam znajdzie jeszcze w tym sezonie. Na razie , jako 245-ty w historii, osiągnął pułap 70-ciu klasycznych punktów w karierze. W hierarchii „klasyków polskich” wyprzedził w niedzielę Jakuba Wolnego i jest tylko punkt za 10-tym najlepszym w tej mierze Polakiem, Janem Ziobrą.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport