25 obserwujących
1161 notek
639k odsłon
  1286   1

Minusy rozstawienia Igi Świątek z numerem „9” w Rolland Garros

Nasz największy obecnie damski sportowy skarb narodowy awansował był właśnie w rankingu WTA na pozycję numer dziewięć. Mamy już pana RL9, teraz doszła nam pani IŚ9. I bardzo najlepiej.

Ale to rozstawienie, akurat na tej pozycji i w takiej, a nie innej konfiguracji, ma swoje zdecydowane minusy. Po kolei.

Zakładam, że w turnieju Wielkiego Szlema w Paryżu wezmą udział wszystkie czołowe tenisistki świata. Za długo te wszystkie pandemie –niepandemie trwały, żeby ktoś celowo do stolicy Francji nie przyjechał. Nawet lekko niedysponowany. No i się zaczyna, bo. Aha. Jeszcze jedno założenie. Takie oto, że do czwartej rundy turnieju, czyli do najlepszej 16-tki zawodów, trafią te najlepsze z rozstawienia. Co jest zresztą bardzo prawdopodobne i zgodne, jak się zdaje, z aktualnymi przewidywaniami bookmacherów.

W turniejach Wielkiego Szlema z reguły jest tak, że w 1/8 finału grają ze sobą numer 1 z numerem 16, numer 2 z nr 15 itd. Aż do numeru 8, który z reguły spotyka się z numerem 9. No i tu mamy minus pierwszy. Iga, obecnie numer 9, trafi na numer wyżej, a ten ranking przypisany jest aktualnie do Sereny albo, jak twierdzą niektórzy, do Serena Williams(a). Więc będzie bardzo trudno.

Williams nie jest już jednak sobą sprzed lat kilku, więc nie będzie aż tak trudno jakby było jeszcze trzy, cztery czy pięć lat wstecz. Wtedy Iga, po wygranej, przejmuje jak gdyby rankingowy numer 8. I co? I w ćwierćfinale trafia na numer 1, czyli Ashleigh Barty (swoją drogą czy te wszystkie anglopodobne nie mogłyby jakoś ułatwić normalnym ludziom pisowni swoich imion?). No i tu problem może być jeszcze większy.

A żeby było jeszcze ciekawiej, to zwycięzca pary 1-8 spotka się najprawdopodobniej z wygranym z pary 4-5. A będzie nim, najprawdopodobniej oczywiście, największy, wraz z Muguruzą, bombardier WTA, strasznie nieprzyjemna ostatnio do grania, Białorusinka Sabalenka.

Wychodzi więc na to, że najłatwiej będzie miała Iga w finale. Czyli powtórka z Rzymu nas czeka. Przy czym nie do końca, bo w Rzymie nr 9 był w finale, ale przegrał. Teraz takie rozwiązanie wypada przyjąć z pobłażliwym, acz dyskretnym, uśmiechem.*


*- tekst jest pisany pod wpływem i na fali; pod wpływem tego, co widziałem wczoraj w Rzymie, a co oczywiście nie musi się we Francji na nic przekładać; nie musi, ale może; należy podchodzić do niego z lekkim, choć nie największym, przymrużeniem oka i z dystansem, którego wszystkim, i każdemu z osobna, życzę.


Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport