27 obserwujących
1371 notek
817k odsłon
  169   0

Kubacki w wielkim gazie tuż przed zimą!

No niestety. Jak nie można, i to na dosłownie chwilę przed decydującym meczem o pozostaniu w grupie A Ligi Narodów, nic dobrego, choćby słowa, napisać o piłkarzach, to trzeba się łapać brzytwy. No bo czym innym jak brzytwą jest pisanie o skokach narciarskich w apogeum ich „sezonu letniego”? Co zrobić. Pretensje do Michniewicza i jego wybrańców. Jeśli ktoś, ewentualnie, ma.  
A propos jeża jedno zdanie. Dzisiaj ciekawą myśl zapodał „na łamach” Kołtoń redaktor. Że ten Sousa nie był taki zły. Ja uważam tak, jak uważałem zawsze. Sousa, jeśli chodzi o pomysły stricte trenerskie, nigdy nie był zły. Był 10 razy lepszy od tych wszystkich Smud, Nawałek czy Brzęczków razem wziętych. Zachował się tylko w pewnym momencie jak ostatnia menda. Co go oczywiście na wieki wieków i definitywnie dyskwalifikuje. Więc, nawet jak Kołtoń ma rację, to nie wiem po co akurat dziś do Portugalczyka wraca. To tak jakby chciał wrócić do prezydentury Jelcyna. To se ne vrati, pane Havranek! Przepraszam. Panie Kołtoń. Szkoda czasu.
A teraz wreszcie o temacie z tytułu. Tytuł jest niewątpliwie radosny i oparty o czyste, żywe fakty. To znaczy to, że Dawid Kubacki wygrał dziś z ogromną przewagą nad resztą stawki jest oczywiście najmniej ważne. Z różnych przyczyn, o których nie warto w tej chwili pisać. Ważne jest natomiast to, że on (najprawdopodobniej, bo zawsze coś zupełnie niespodziewanego może, wzorem gumy z majtek, wyskoczyć) będzie w tym gazie przynajmniej do połowy zimy. Czyli do końca T4S. Przynajmniej, jak napisałem, choć spodziewam się jeszcze bonusa. Tak to z reguły bywa. Wysoka forma na przełomie września i października wskazuje, że zimą też będzie przynajmniej dobrze. Są oczywiście wyjątki, ale bez nich nie byłoby reguł.
Cieszy również fakt, że dobrze zaprezentowali się dzisiaj Wąsek i stosunkowo nowa twarz w polskiej kadrze, Juroszek. Ten drugi będzie jeszcze musiał swoją dyspozycję potwierdzić, bo słyszałem, że dzisiejszy obiekt rywalizacji to skocznia, na której mu się wyjątkowo dobrze skacze, ale Wąsek nie pierwszy raz pokazuje, że może nadchodzącej zimy coś z tej mąki w końcu będzie. Do tego dochodzi znajdujący się w dobrej formie, szósty dzisiaj w zawodach drugoligowych i walczący o dodatkowy dla Polski limit w pierwszym zimowym periodzie PŚ, Zniszczoł. I to są nasze największe, wyniesione z dzisiejszych zawodów, plusy dodatnie.
Największe plusy ujemne? Pozostali. O ile jeszcze można się zastanawiać nad tym czy Wolnemu w dobrym wyniku przeszkodził brak formy czy pęknięte wiązanie, o ile nad formą Stefana Huli można nie zastanawiać się w ogóle, przyjmując jej ewentualną zwyżkę jako Dar Niebios na przykład, to słaba postawa Żyły i Stocha lekko zastanawiać musi. Na tym etapie trwania sezonu, bo gdyby to było dwa miesiące temu, to słowa złego bym nie napisał. A tak wypada. Wypada w tym sensie, że należy w końcu popatrzeć w kajet, przeczytać ich daty urodzin i zdać sobie sprawę, że nie każdy musi być Birgerem Ruudem albo Noriakim Kasaim (o Japończyku myślę tu w kontekście jego skakania przed osiągnięciem 47-go roku życia, a nie tego, co od tamtej pory wyprawia). Mają panowie swoje lata i coraz trudniej im będzie dorównywać różnym Kobajaszim, Laniskom czy Kraftom. Choć, przekornie pisząc, Kamil dzisiaj akurat Kobajasziemu dorównał. Też go zdyskwalifikowali. O Murańce czy Kocie nie wspominam, tak jak nie wspominam również (profilaktycznie) o piłkarzach, których nazwiska przezornie pominę. Obaj skoczkowie mają nad nie wymienionymi z nazwiska tę niewątpliwą przewagę, że z nimi żaden oficjel nie wiąże większych nadziei, co się przekłada na odsunięcie od pierwszego składu reprezentacji. Czego o cały czas nie wymienianych z nazwiska kopaczach powiedzieć czy napisać się nie da.
Ale patrząc na dzisiejszego Kubackiego to naprawdę można przed zimą ręce zacierać. On też już najmłodszy nie jest, więc niech rżnie w tę zimę co się da. A jest w tym sezonie trochę plonów do zebrania. Są MŚ, jest kolejny T4S, masa konkursów. I są, spragnieni zwycięstw, których przecież ostatnio, w tej bardzo triumfodajnej w końcu dyscyplinie, brakowało, kibice.
Bo, proszę Państwa, jakby kto zapomniał, za 6 tygodni zaczyna się tu sezon! W Wiśle, znaczy. Będzie w pierwszej części trochę zdeformowany przez decyzję FIFA, ale nic to. Przeżyliśmy mecz z Holandią, przeżyjemy i inne deformacje.
Oby 5-go listopada Polacy zaprezentowali się nie gorzej niż dziś. Jeżeli ktoś uważa, że tak będzie, bo przecież skaczemy u siebie, to zwracam uwagę, że w czwartek nasi kopacze też grali u siebie. Więc to nie musi aż tak bardzo decydować. Na szczęście skoki to trochę inny sport niż piłka nożna. Miejmy nadzieję, że to się w Wiśle i kolejnych konkursach zdecydowanie potwierdzi.
A tym naszym niedojdom dziś wieczór i tak będę kibicował. Taki już los kibica.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport