27 obserwujących
1371 notek
817k odsłon
  462   0

Wisła, Wisła i po Wiśle. Ciekawostki statystyczne po konkursach skoków PŚ na Malince

Obecny sezon w skokach rozpoczął się parę tygodni wcześniej niż zwykle. Przez te wszystkie wybryki Igi, prze niesamowity start Lewandowskiego w Barcelonie i mający rozpocząć się na dniach czempionat w kopanej, inauguracja sezonu, mimo że odbyła się w Polsce, przemknęła bokiem i jakby mniej zauważona.  Co nie zmienia faktu, że się rzeczywiście, i to nie bez polskich przewag, odbyła.
To już czwarty mój tekst dotyczący tegorocznej batalii skoczków. Trzy pierwsze, z czego jeden nieco odleglejszy w czasie, pachniały bardziej felietonem. Ten, jak wskazuje tytuł, jest bardziej dla tych, którzy lubią różne mniej czy bardziej zajmujące, szczególiki związane z dokonaniami niektórych skoczków w poprzedni weekend, kiedy to dwukrotnie narciarze mierzyli się w zawodach na skoczni im. Małysza w Malince.
Cały czas szukam najlepszego sposobu na przedstawienie rywalizacji skoczków w najbardziej przystępnej formie. Tak, by ten, wyjątkowo piękny i urokliwy, sport doczekał się sporej widowni również na Salonie. Podchodzę do tematu już tyle lat i, jak na razie, bez specjalnych sukcesów.
Miejmy nadzieję, że ten sezon i sukcesy, odrodzonych pod batutą nowego trenera, polskich skoczków wreszcie to zmienią.
Tymczasem tekst dla tych bardziej zakręconych na punkcie skoków. Po zdaniu, czasem dwóch, dotyczących statystyk 41 wybranych skoczków narciarskiego cyrku. Wybranych bez stosowania jakiegokolwiek klucza. Ot, co się nasunęło. Czasem, te uwagi, podane są w skrócie wręcz telegraficznym, innym razem niekoniecznie. Miłej lektury, kibicu.
1.    Kubacki – 25. podium w karierze
2.    Żyła  - ma już na koncie 75 takich konkursów, kiedy ląduje w czołowej 10-tce, ale poza podium
3.    Zniszczoł – w sobotę 50. raz nie zdobył w konkursie punktów, a w niedzielę zaliczył 80. zawody główne
4.    Wolny dobił w niedzielę do 105-ciu I-ligowych konkursów w karierze
5.    Wąsek – same okrągłości. W sobotę po raz 5. w karierze w czołowej 20-tce (trzeci raz w 15-tce). W niedzielę, 10. raz w trzeciej 10-tce, 15. punkty, 40. konkurs i 50. kontakt z Pucharem Świata. Do tego jeszcze jeden szczegół. W hierarchii najlepszych polskich punkciarzy wyprzedził w niedzielę Krzysztofa Bieguna. Ma łącznie w dorobku 152 pucharowe punkty i jest w tej klasyfikacji aktualnie na miejscu 19. Do zajmującego miejsce wyżej Bachledy brakuje mu 27 oczek.
6.    Pilch – w sobotę rekord kariery i po raz trzeci w niej punkty. W niedzielę po raz piąty nie przeszedł konkursowych eliminacji. Dzięki wynikowi z soboty dołączył do grona tych polskich skoczków, którzy w PŚ zdobyli przynajmniej 10 oczek. Takich skoczków mamy w tej chwili, wliczając już Pilcha, 36-ciu.
7.    Hula – w sobotę po raz 65. ukończył zawody w trzeciej 10-tce, a niedzielny konkurs był 215-tym w jego pucharowej karierze.
8.    Juroszek – w niedzielę startował w swoim piątym pucharowym konkursie i po raz piąty nie zdobył punktów. Za to pobił rekord kariery, bo na 31. miejscu zawodów wcześniej nigdy jeszcze nie ukończył.
9.    Habdas – oba konkursy bez punktów, ale zaliczył dwa rekordy. W sobotę uzyskał najlepszy wynik w karierze, a w niedzielę go wyrównał. Ma od soboty do pobicia miejsce 34. Nie wiadomo tylko kiedy będzie miał okazję to pobić, bo do Ruki lecą ci, którzy w Wiśle skakali od niego gorzej. Np. Wolny.
10.    Kot – dramat trwa. W niedzielę zaokrąglił liczbę konkursów, które skończył bez punktów, do 80-ciu. Podobnie jak Hula ma po weekendzie na koncie 215 pucharowych zawodów głównych.
11.    Rumun Cacina w sobotę po raz 20. nie przeszedł kwalifikacji, a w niedzielę dobił w tym zakresie do oczka. To wszystko na 24 pucharowe podejścia.
12.    Do 105-ciu konkursów i 85-ciu punktowań zaokrąglił w niedzielę swój dorobek Słoweniec Zajc. Były to też jednocześnie 30. zawody, które ukończył w 10-tce, ale poza podium.
13.    Rodak Zajca, Lanisek, skakał w niedzielę w pucharowym konkursie po raz 155. Jubileusz może taki sobie, uczcił go za to w sposób aż nadto godny.
14.    Najstarszy z braci Prevców nigdy w Wiśle nie uzyskiwał oszałamiających rezultatów. Skakał tu jednakże w niedzielę po raz 10-ty i po raz 10-ty wywiózł stąd punkty. Niedzielne zawody to był jego 295. konkurs w karierze. 270 z nich zakończyło się zdobyciem punktów. 95, tak jak oba w ten weekend, miejscem w drugiej 10-tce.
15.    Zmagający się przez większość poprzedniego sezonu z paskudnym choróbskiem Słoweniec Jelar nigdy chyba nie miał tak słabego początku sezonu. No chyba, że ten poprzedni, ale wtedy był po COVID-dzie. Nie ma się więc co dziwić, że wiślańskie konkursy zaokrągliły liczbę zawodów głównych, w których nie punktował, do 25-ciu.
16.    Do 10-ciu zaokrąglił z kolei w niedzielę liczbę swoich bezpunktowych konkursów Turek Ipcioglu.
17.    Jego krajan Cintimar już w sobotę dobił do 20-tu nieprzebrniętych kwalifikacji. Na 21 podejść do PŚ. W niedzielę tę okrągłość, żeby nie drażniła kibicowskich oczu, bardzo szybko zlikwidował.
18.    20 zawalonych kwalifikacji ma też od niedzieli na liczniku Ukrainiec Marusiak. Tyle, że on podchodził do Pucharu „aż” 23 razy.
19.    Inny z Ukraińców, Kaliniczenko, zaliczył w sobotę 25-te nieudane kwalifikacje. W niedzielę, wzorem Cintimara, okrągłość z tabel wymazał. Przy czym jemu udało się znaleźć w konkursach parę razy więcej. 6-krotnie, dokładnie licząc.
20.    Lepiej niż zazwyczaj zaczął sezon Włoch Insam. Lepiej nie znaczy dobrze. W niedzielę już po raz 40-ty nie zdobył punktów w konkursie. To było jednocześnie jego 90. pucharowe podejście.
21.    Zdecydowanie najlepszy w pucharowym życiu weekend Włocha Bresadoli. Giovanniego, bo jego starszemu bratu zdarzało się miewać weekendy nieco lepsze. W sobotę lider Makaronów zaliczył najlepszy wynik w karierze i, jednocześnie, piąte punktowanie. W niedzielę po raz piąty wylądował w trzeciej 10-tce konkursu.
22.    Dla Norwega Tande niedzielne zawody to był, jednocześnie, 170. konkurs w karierze i 140. już punktowanie. Wiking został też w niedzielę 40. skoczkiem w historii, którego dorobek punktowy jest większy niż 5000 pkt. Nie jest wcale wśród tej 40-tki ostatni, bo przy okazji przeskoczył Koudelkę.
23.    Po raz 15-ty ukończył zawody na 9. miejscu Johann-Andre Forfang. Żadnej innej lokaty nie zajmował w I-ligowych konkursach tak często.
24.    Drugie miejsce Norwega Graneruda w sobotę oznaczało dla niego już 50. w  karierze obecność w czołowej 10-tce konkursu. W niedzielę z kolei Wiking podszedł po raz 130. do Pucharu.
25.    Innemu Norwegowi, Johanssonowi, skocznia w Wiśle pasuje dość średnio. Natomiast jest na niej dość stabilny i z reguły kręci się wokół miejsca 10-go. Skakał tu w niedzielę po raz 10-ty i aż sześć jego wyników to miejsca między pozycją 9. a 13. Tak było i tą razą. Sobotnie zawody to było dla niego 140. punktowanie i 165. I-ligowy konkurs w karierze. W niedzielę natomiast zaliczył 170. pucharowe podejście.
26.    Faworyt Horngachera i paru sędziów punktowych, Eisenbichler, furory w Wiśle nie zrobił ale, jako 33. skoczek w historii, przekroczył w niedzielę próg 5500 pkt w karierze. Na razie o 6 oczek.
27.    Inny pupil aktualnego szkoleniowca niemieckiej kadry, Schmid, podchodził w niedzielę do Pucharu po raz 110. Uczcił to 75. już zdobyciem punktów.
28.    Parę małych okrągłości Niemca Raimunda, który niespodziewanie wskoczył do ichniej kadry A zamiast Leyhe. W sobotę po raz piąty nie wszedł do rundy finałowej konkursu, ale w niedzielę po raz 10-ty podszedł do Pucharu, wyrównał życiówkę (był 19.),  i po raz trzeci w karierze zapunktował.
29.    Najsłabszy od dwóch sezonów, konkretnie od Klingenthal 2020/21, pucharowy występ Niemca Geigera. Jedyne co warto odnotować to to, że ma po Wiśle na koncie 215 kontaktów z PŚ.
30.     O niedzieli bracia Kobajaszi najchętniej by pewnie zapomnieli. Za to w sobotę Dżunsziro po raz 175. wziął udział w konkursie i, przy okazji, po raz 40. wylądował w drugiej 10-tce zawodów. Rioju natomiast po raz 15-ty wyskakał siódmą pozycję. Żadnej innej pozycji, oprócz pierwszej rzecz jasna, nie zajmował częściej. Niedzielna dyskwalifikacja w drugiej serii konkursu to był też jego 155-ty kontakt z pucharem i 120-te zawody główne w I-ligowej karierze.
31.    Sato Młodszy i Wyższy dobił w niedzielę do okrągłej liczby 25-ciu konkursów bez zdobytych punktów. Dwa sezony temu wydawało się przez moment, ze osiągnie ten pułap dużo później. Ale od tego czasu znacznie obniżył loty.
32.    Wiecznie uśmiechnięty Japończyk Nakamura uzyskał w niedzielę drugi najlepszy wynik w życiu. Był to jednocześnie jego 95. konkurs w karierze.
33.    Kto by pomyślał. Fin Kytoesaho już po raz  50-ty wziął w niedzielę udział w pucharowym konkursie. A prawie w ogóle o nim nie słychać.
34.    Dwa razy więcej zawodów głównych, równe 100, ma od niedzieli na pucharowym koncie inny z Finów, Aalto. A statystyki podpowiadają, że debiutował tylko trzy, praktycznie dwa sezony wcześniej od kolegi. Tyle, że Kytoesaho na poważnie w Pucharze skakał dotąd trzy sezony. Wcześniej to tylko Lahti tudzież Kuusamo. 
35.     Estończyk Aigro, też w niedzielę, zaokrąglił liczbę konkursów, które zakończył na I serii skoków, do 35-ciu.
36.     W sobotę z kolei zaokrąglił się w tym samym obszarze Czech Koudelka. Tyle, że znacznie dostojniej. Ma już na liczniku 85 zawodów głównych, w których drugą serię skoków oglądał już tylko z trybun.
37.    Po raz piąty w karierze Austriak Tschofenig (jak można mieć takie nazwisko?!) zawitał w sobotę do czołowej konkursowej 10-tki. Po raz piąty jednak nie było to jeszcze podium. Ale jest coraz bliżej. Małymi kroczkami…
38.    Od niedzieli Austriak Aschenwald ma na liczniku 120 pucharowych podejść, tym 110 pucharowych konkursów.
39.    Kolejny z Austriaków, Hoerl, piąty raz w karierze nie dostał się w sobotę do konkursu głównego. W niedzielę skakał już rewelacyjnie, ale plama pozostaje. Tym bardziej, że to zeszłoroczny zwycięzca z Malinki.
40.    Do 240. startów w pucharowych konkursach dobił w niedzielę lider Austriaków, Kraft. Jedynie w ośmiu z nich nie zdobył punktów. Nie sprawdzałem, ale wydaje mi się, że to absolutny rekord świata. Przynajmniej w wieku XXI.
41.    Jeden z austriackich liderów, Huber, w sobotę po raz 20. w karierze nie wszedł do II serii konkursowej. Było to o tyle dziwne, że w ostatnich pięciu konkursach w Wiśle zawsze zdobywał pewne punkty. Dwa lata temu stał tu nawet na podium. W niedzielę wyszło szydło z worka. Huber skakał z niezaleczoną kontuzją kolana, która się na dobre odnowiła. W niedzielę nie wystartował w ogóle, a już w poniedziałek przeszedł operację/zabieg. Przynajmniej pół sezonu ma z głowy.

Na dzisiaj tyle. Następny konkurs, w Kuusamo zresztą, dopiero za dwa tygodnie.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport