28 obserwujących
1402 notki
846k odsłon
  416   0

Kubacki lekko przyhamował, Żyła idzie obranym w Wiśle kursem

W cieniu (bo jak inaczej, choć jakby tak porównać atrakcyjność obu fińskich konkursów z, na przykład, oboma dotychczasowymi meczami Polaków, to trzeba się cieszyć, że były w różnych porach, bo po 15-tu minutach każdy, kto byłby w stanie to zrobić, przełączyłby, podejrzewam, na skoki i tyle by było z tej rekordowej oglądalności) piłkarskich MŚ odbyły się w miniony weekend w Kuusamo, i to w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach przyrody, zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich.
Te wyjątkowo sprzyjające okoliczności to nie tylko niesamowicie równy, jak na Rukę, i wiejący z jednego kierunku wiatr, ale również to, że w końcu mogliśmy oglądać te konkursy w dzień. Dzień pólnocnofiński, który o tej porze roku trwa w tej okolicy, mniej więcej, od 10.30 do 14.30. Ichniego czasu, bo Finlandia jest w stosunku do nas i większej części Europy godzinę do przodu. Tyle tytułem wstępu.
Teraz na temat.
Nie sprawdziłem się tą razą, niestety, jako wróżbita, bo przewidywałem, że nasz Kubacki będzie wygrywał przez pierwsze pół sezonu wszystko, co się napatoczy. A ten wygrał dwa konkursy w Wiśle i „odpuścił”. Nie wiem, czy to pokłosie tego, że Kuusamo, jak twierdzi wielu, mu mocno nie leży, czy też sprawa ma szerszy kontekst. Mi się wydaje, że w Ruce nasz lider znów zmienił sylwetkę w locie. Nie wyglądał w powietrzu może jak rok temu, bo wtedy miałby kłopot z awansem do serii finałowej, ale tak jak trzy tygodnie temu w Wiśle też nie. Zatracił tamtą sylwetkę. Dlatego wylądował w sobotę na czwartym, a wczoraj „dopiero” na szóstym miejscu. Chociaż po pierwszej serii nawet prowadził.
Ja tam, choć jak wspomniałem z moich wróżb wyszły nici, się o niego nie martwię. Ma dwa tygodnie do następnych zawodów i, jeśli tylko dostępny będzie śnieg, spokojnie zdąży, jak tuszę, wrócić do formy z inauguracji sezonu. A następne zawody w Neustadt, gdzie (przypomnę jeśli ktoś nie pamięta) Dawid niecałe trzy lata temu dwukrotnie wygrał. Istotne jest to, że po Kuusamo, mimo sporej straty punktów do Krafta i Laniska, Polak nadal przewodzi klasyfikacji generalnej Pucharu. O pięć oczek przed Austriakiem, ale jednak.
Ruchem jednostajnym, a nawet z lekka jednostajnie przyspieszonym porusza się od trzech tygodni Piotr Żyła. W sobotę podium, w niedzielę trochę gorzej, ale z liderem i tak wygrał. Dorobek w Kuusamo o ponad 20 pkt obfitszy niż ten z Wisły, piąta pozycja w generalce. Jak dla mnie, zważywszy jeszcze wiek naszego reprezentanta (za dwa miesiące licznik wybije mu lat 36), rewelacja. W sobotę, jak podał gość z Eurosportu, został czwartym najstarszym pudlem w historii Pucharu Świata. Przed nim tylko Kasai, Okabe i Ammann. A nie wygląda, żeby Żyła chętnie zrezygnował z prób śrubowania swojego rekordu. Przy czym, żeby w tej klasyfikacji awansować, musiałby jeszcze parę lat poskakać. No i liczyć na to, że Stoch mu nie zrobi psikusa. Na co, mimo aktualnie słabszej formy Kamila, bym specjalnie na jego miejscu nie liczył. Chyba, że młodszy o cztery miesiące Stoch ma tego wszystkiego już coraz bardziej dość.
W tej chwili tak trochę na to wygląda. Zwyczajnie do czołówki nie doskakuje. To nie tylko sprawa wypinających się nart i albo złych warunków podczas skoku. To jest brak stabilizacji, to jest wciąż niepewna pozycja dojazdowa, to jest zły kąt wyjścia z progu czy wreszcie, w porównaniu z takim Kubackim czy Żyłą, zupełny brak dynamiki w powietrzu. Jak to oni mówią: „nie jest nakręcony”. Przypomina to trochę poprzedni sezon. I to wcale nie z jego najlepszej strony, która przecież też jakaś wyjątkowa nie była.
Cieszy, że znów punkty, i to dwukrotnie, zdobył Paweł Wąsek. To jednak jest jakaś stabilizacja. Tyle że szkoda, że nie na poziomie drugiej, a dopiero trzeciej 10-tki stawki.
Pozostała trójka niewyraźna jak mina Listkiewicza-seniora jak go spytali o spalonego w meczu Katar-Ekwador. Przepraszam. Zniszczoł trochę odstaje in plus, ale jednak wciąż bez punktów. Wolny skacze jakby miał chroniczną anemię. Przy czym on tak już któryś sezon. O Pilchu nic nie napiszę, bo mi ktoś zarzuci teorie spiskowe i doszukiwanie się na siłę w PZN-ie elementów kolesiostwa i nepotyzmu. No to napiszę tak. Papierkiem lakmusowym w tej sprawie niech będą następne zawody. Jeśli pojedzie na nie Pilch, a nie będzie tam ani Habdasa, ani Juroszka, to może moje „widzimisię” nie jest aż tak abstrakcyjne?
Na statystyki związane z tym, co się działo na skoczni pod Kuusamo zapraszam w następnym poście dotyczącym skoków.

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport