HareM HareM
811
BLOG

Bez hat tricka Igi i bez trzeciego zwycięstwa w tourze Magdy Linette

HareM HareM Tenis Obserwuj temat Obserwuj notkę 71
Znaczy weekend do zupy? A „gówno prawda” (za Tischnerem)

To znaczy tak.
Z punktu widzenia Igi mijający tydzień uznany za specjalnie udany być na pewno nie może. Już pal licho ten przestrzelony hat trick. Ale porażka w nie najlepszym stylu trochę boli. Komentatorzy Canal+ przypominali w swoim komentarzu podczas meczu Szpakowskiego kiedy reprezentacja polskich kopaczy nie przegrywa. Zaklinali rzeczywistość i, generalnie, byli mało profesjonalni. Ale po meczu ŻeŻy, że tak tego pana opiszę, napisał w internecie mądrą frazę. Szkoda, że podczas transmisji bezpośredniej z jego ust takich fraz nie słyszałem. Napisał bardzo celnie, że Iga w meczu z Rybakiną była, cyt. „niechlujna”. I faktycznie była. Gdyby nie była, to by wygrała. No, ale gdyby babcia miała wąsy…
Mimo wszystko NDN toczy z Rybakiną dużo bardziej wyrównane spotkanie niż choćby rok temu. I ją w końcu rozgryzie. Musi. Bo jak nie, to liderką list światowych zostanie nie przereklamowana Sabalenka, ale właśnie Kazaszka.
Musimy się do jednej rzeczy przyzwyczaić. Świątek nie będzie wygrywała każdego turnieju, w którym wystartuje. Rok 2022 był jeden. Nic dwa razy się nie zdarza. Ponadto. Inne też chcą wygrywać. I mają nagrania z Igą. Mają mądrych trenerów, którzy tę Igę na wszystkie sposoby rozgryzają. I coraz lepiej im, jak widać, wychodzi. Tym bardziej, że sztab Igi jej repertuaru, takie odnoszę jako laik wrażenie, nie poszerza. No to efekty są.
Żeby było jasne. Efekty są takie, że Iga nie wygrywa wszystkiego co się rusza. Ale swoje wygra. Czy się to jej rywalkom, ich trenerom, a już tym bardziej różnym kręcinosom i marudom, o hejterach i tym podobnych głąbach nie pisząc, podoba czy nie. I to tyle w temacie Świątek.
Wielka szkoda, że turnieju we Francji nie wygrała Magda Linette. Była w nim najlepsza, a nie wygrała. W tenisie jest tak, że wygrywa ten, kto wygra ostatnią piłkę. Magda jej nie wygrała. Więcej. Przegrała decydującego seta, w którym przeważała i naprawdę powinna w nim zwyciężyć. Zadecydowało kilka milimetrowych autów i duże szczęście Sloane. Ale po raz pierwszy od pamiętnego Australian Open można było, patrząc na jej grę, być dumnym.
Uciekł hat trick Idze. Uciekł hat trick, choć zupełnie innego wymiaru, Magdzie. Co zostało? Oczywiście tylko jedno. Liczyć na Lewego wieczorem. On hat tricka w La Lidze jeszcze nie strzelił, ale Realowi już go kiedyś zapakował. Z okładem. No to teraz, w ramach zemsty za porażki koleżanek, niech dokona zbrodni na Królewskich.
Idę się do tego przygotować. Mam godzinę.
PS
Z tym Lewym to tak, jakby kto brał zupełnie na serio, trochę żartowałem. Ale nie wykluczam.  Fura szczęścia, co to Real miał z Manchesterem, musi się zbilansować. Już Jan Kaczmarek napisał, że „Bilans musi wyjść na zero”. No to niech wyjdzie. Za 50 minut.

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport