Nie czytałem z rana dzisiejszej "Rzep-y". Wchodzę na SG i cóż widzę? Front-natarcie. Zespolone siły: Galopek, prof. Sadurski, red.Leski no i nieodzowni w takich chwilach panowie Wrońsk i Węglarczyk. Każdy w swoim stylu, ale każdy podskórnie dygocący ze zdenerwowania. Już wiedziałem - trafieni podtopieni.
Panie Igorze! Odnosiłem ostatnio wrażenie, że na siłę stara sie Pan "równoważyć" między prawą a różowo-czerwoną stroną. Że nieważne argumenty stron, ale żeby "bilans wyszedł na zero". Nie wiem, czy to się dzisiaj zmieniło. Ale dziękuję za odważne i bezprecedensowe nazwanie rzeczy po imieniu.
W tym wypadku, a własciwie wypadkach, jest to szczególnie wazne. Geremek i Kwaśniewski to wyjątkowe, nawet na warunki naszej bananowej republiki, szkodniki. Oczywiście ich pola działania nie do konca pokrywają się. W końcu są choroby żołądka i choroby płuc, to może byc Kwasniewski i Geremek. Ale mało kto narobił Polsce tyle szkody, co ci dwaj. I dlatego to, co pan napisał ma tak szczególne znaczenie.
Prosze Pana o jedno. Mam nadzieję, że następny Pana cios, który niewatpliwie nastąpi i, jestem przekonany, będzie tym razem wymierzony w drugą stronę, byl równie trafny i prawdziwy. Nie chciałbym, po prostu, żeby "wyzerowując" robił to Pan na siłę i tylko po to, żeby nikt Pana nie kojarzył z sercem po zdecydowanie prawej stronie.
Lewusy i tak Panu nie wybaczą, a po co sobie z porządnych ludzi robić niechętnych?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)