Tomasz Lis jest dzisiaj na tapecie salonu po tym, jak w sposób niebywały zachowywał się na antenie radia TOK FM. Nie licząc dyżurnych rózowo-czerwonych żołnierzy jedynie słusznych i możliwych do zaakceptowania opcji, którzy dali już wyraz swojej wierności wyznawanym przez Lisa zasadom i zdążyli go (co oczywiście zrozumiałe) już za jego ogromną kulturę powychwalać, wielu ludziom, jak wnoszę po komentarzach, się to bardzo nie spodobało. Mnie zresztą też.
Uważam jednak, że nikt nie powinien być tego typu występkiem (wersja dla czerworóżu - pożądanym i godnym naśladowania zachowaniem) zdziwiony.
Przypominam bowiem:
a. to ten sam Lis Tomasz, którzy tuż przed nocą „krótkiego Wała” AD 1992 krzyczał z głośnym płaczem „Panie Prezydencie, niech nas Pan ratuje”, co niestety dla niego, skrzętna kamera odnotowała
b. to ten sam facet, który jak niepodległości bronił linii totalnych przeciwników jakiejkolwiek lustracji
c. to ten sam Lis Tomasz, który od kilku dobrych lat prowadzi najbardziej tendencyjne programy publicystyczne jakie można sobie tylko wyobrazić, z odpowiednio dobraną obsadą, i nad wyraz jednostronną publicznością; programy, gdzie dziennikarska rzetelność jest tak samo przestrzegana jak piątkowy post w domach ateistów
d. to ten sam Lis Tomasz, który przed kamerą, patrząc w Polsatowską czy WSI-ową telewizyjną kamerę potrafi bez zmrużenia oka powiedzieć, że białe jest czarne , a czarne – białe i zarzucać najgorsze tym, którzy tego nie podzielają
e. to ten sam Lis Tomasz, który kreuje na bohaterów kreatury , a porządnych ludzi próbuje włożyć do szuflady z brudami
I ktoś taki miałby się cofnąć przed „drobnym” świństewkiem wobec innej dziennikarki? Lepsze numery już kolegom robił. I wcale nie dlatego, że w tym samym czasie antenowym prowadzili lepsze od niego audycje. Z bardziej prozaicznych przyczyn.
No. Więc proszę mi się tu nie dziwić. A do czego jest zdolny, to pewnie wielokrotnie będziemy się już mogli w niedalekiej przyszłości przekonać. Zresztą - po tamtej stronie zdaje się wszystkie ręce wyciągane zostają spod pokładu. A co dopiero lisie łapy.
Tonący brzytwy się chwyta. I walczy wszystkimi możliwymi metodami. Lisimi też. Nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni.
Przygrywka była. Albo lepiej przystawka. Teraz kolej na dania główne. Myślę, że w najblizszym czasie to dopiero Tomasz Lis pokaże na co go stać! Tylko obiekt ataku będzie inny. Efekty - mam nadzieje podobne.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)