42
BLOG
I niech mi ktoś powie, ze miedzy Bugiem a Odrą skończył się komunizm. PObywatelka Szczepkowska ogłosiła to była zdaje się 4 czerwca 1989. 20 lat minie za pół roku i co?W wyścigu na sedes prezesa PZPN-u zwyciężył ktoś, kogo kandydatura to po prostu policzek dla wszystkiego, co kojarzy się z jakimkolwiek ruchem dokonanym w celu jakiejkolwiek zmiany totalnego syfu drążącego polską piłkę nożną. Co ja piszę policzek. To po prostu celny strzał z metra w mordę.I nie chodzi mi o to, ze prezes to facet, który mając 40-tkę nie potrafił zbudować sensownego zdania w ojczystym języku (zresztą obecnie tez nie byłbym tego pewien), nie ma wykształcenia , ale za to ma komuszą przeszłość. Prezes nie musi umieć pięknie mówić (on ma działać), wielu ludzi po szkole podstawowej jest znacznie wartościowszych od całej watahy wykształciuchów, a paru w miarę porządnych gości z PZPR-em w herbie też (o dziwo) znałem.Problem tkwi w tym, że Grzegorz Lato to przedstawiciel najgorzej kojarzonego czerwonego betonu. Lider sportowych (i nie tylko) pogrobowców PRL-u. Ludzi zainteresowanych wszystkim tylko nie tym by oczyścić jakiekolwiek układy w tym sporcie, zlikwidować korupcję oraz ich synekury, wprowadzić po prostu do piłki nożnej normalne, zdrowe zasady.Jedna jest nadzieja. Lato nie jest kumplem Blattera ani Platiniego. Może to sprawi, że walka kolejnych opcji politycznych pragnących dobrać się PZN-owi do dupy nie spali po raz nie wiem który na panewce. Ale zaraz pytanie się rodzi. Czy teraz, kiedy za prezesem nie stoi jego najlepszy kumpel z FIFA nie okaże się, że ministrowi sportu nagle odwidzi się “naprawa” PZPN-u? Zobaczymy. Osobiście nie będę specjalnie zdziwiony jak wyjdzie na to, że teraz nasi POzoranci mają już inne priorytety. Wszak nie raz tak przecież bywało.


Komentarze
Pokaż komentarze