75 obserwujących
572 notki
829k odsłon
1398 odsłon

Persowie - wyjątkowo pechowy Naród

Wykop Skomentuj26

Ostatnie wydarzenia, a szczególnie masowa śmierć zatratowanych uczestników pogrzebu gen. Sulejmaniego skłoniły mnie do przypomnienia wyjątkowo pechowej historii tego wielkiego Narodu. A zapewniam, iż nasze, polskie żale na los mają się nijak do nieszczęść, prześladujących Persów.

Persowie są częścią rodziny Indoeuropejskiej, czyli Ariów, którzy zajęli późniejszy Iran w ramach wielkiej wędrówki ludów parę tys. lat p.n.e.  W VI w. p.n.e ich genialny wódz , zwany przez Greków Cyrusem stworzył największe na świecie mocarstwo, zajmujące cały Bliski Wschód i sięgające Indii oraz Azji Centralnej.  Co prawda nie zdołali podbić Greków, jednak i tak nie było siły, która by mogła ich pokonać. Nawet Rzym u szczytu swojej potęgi nie potrafił podbić Partów, choć ci panowali najwyżej nad połową dawnego Perskiego Imperium Achemenidów.

I tu po raz pierwszy dał znać o sobie pech, odtąd wiernie prześladujący Persów. Napadł na nich i zniszczył Imperium największy drapieżnik w dziejach Antyku, a być może w całej ludzkiej historii, czyli Aleksander Macedoński.  Można długo sie spierać, czy jedyny konkurent, Czyngis-Chan był lepszy , w każdym razie efekty jego działań były bez porównania trwalsze. Główny pałac Króla Królów w Persepolis już nigdy nie odbudowano, zaś sami Persowie dostali się pod okupację najpierw Greków a potem Partów ( jedno z koczowniczych plemion z Wielkiego Stepu) na 5 i pół wieku. A my narzekamy na rozbiory trwające 120 lat !  

Co prawda w końcu rodzima dynastia Sassanidów w III w.n.e przywróciła potęgę państwa Perskiego, uwikłanego zresztą cały czas w krwawe wojny z Rzymem, a potem Bizancjum,  jednak po czterech wiekach do Persów znów przyszła Nemezis pod postacią Arabów.  Przez całe dotychczasowe dzieje Narody żyjące, a tym bardziej panujące na Mezopotamią miały zwyczaj lekceważyć Arabów, żyjących głównie na uboczu jako koczownicze plemiona na Pustyni Arabskiej, beznadziejnie podzielone i skłócone ze sobą w walce o skromne zasoby naturalne. Tym razem jednak wśród Arabów pojawił się kolejny prawdziwy geniusz, który przy pomocy stworzonej przez siebie religii, czyli Islamu zjednoczył ich , dał im wspólny cel, czyli Dżihad i rzucił na sąsiadów.

Jak na złość, Persja była potężnie wykrwawiona po kolejnej długiej wojnie z Bizancjum i nie starczyło jej sił na odparcie agresorów, a potem było już za późno. W trakcie wieków rozwoju stworzyli własną, oryginalną  cywilizację, opartą na religii stworzonej przez Zaratusztrę, w której główną role pełnił ogień. Najeźdźcy  potrafili jednak narzucić im własną religię i cywilizację, choć po długiej  walce. Jednym z najskuteczniejszych sposobów indoktrynacji było prawo, w myśl którego władzę i majątek po zmarłym mógł przejmować tylko syn wyznający Islam.

Prawdziwym nieszczęściem dla Persów, prawdziwych Ariów z indoeuropejską mentalnością był faktycznie całkiem im obcy arabski ( semicki )  system społeczny i mentalny, który im siłą narzucono.  Ta zasadnicza niezgodność obu rzeczywistości miała sie stać od tego czasu  centralną osią ich dalszych dziejów.  Nic więc dziwnego, iż tak szybko przyjęli największą dla prawowitego Sunnity herezję, czyli Szyityzm, będący faktycznie buntem przeciw hegemonii arabskiej a i później  stałe wojny z Arabami były w centrum perskiej polityki.

Niestety, ale główne nieszczęście już się stało, Persowie oddzieleni od aryjskich korzeni nasiąkli na stałe Cywilizacją Islamu i dalsze ich dzieje były jej częścią. Mieli więc wielki rozkwit kulturalny i naukowy przez pierwsze kilka wieków, gdy Europa dźwigała się z barbarzyństwa po upadku Rzymu, jednak wraz z degradacją Islamu, który nie potrafił odejść od feudalnych, a nawet niewolniczych podstaw organizacji Islamskiego społeczeństwa upadła i kultura Persji. Gdy nadeszli Europejczycy wyposażeni w znacznie lepsze uzbrojenie oraz sprawność nowoczesnego państwa, Persowie zastygli w średniowiecznych stosunkach społecznych byli bezradni. Nic więc dziwnego, że stali się tylko przedmiotem polityki obcych mocarstw, aż do faktycznej okupacji w XX w.

Przez te wieki Persowie stali się dogłębnie Islamskim społeczeństwem, nic więc dziwnego, że na opresję zewnętrznych wpływów odpowiedzieli identycznie, jak większość Muzułmanów, czyli buntem przeciw Obcym i powrotem do "dawnych, pięknych czasów", gdy to Islam był wielki. W rezultacie zafundowali sobie teokratyczny reżim, który utrzymuje sie u władzy mimo  rozpasanej korupcji, prawie jak w Rosji przy pomocy nawoływania do "świętej wojny", a likwiduje bez wahania swoich przeciwników. Ostatnio, podczas protestów przeciw katastrofie gospodarczej Strażnicy Rewolucji zastrzelili setki ludzi, nic więc dziwnego, że dla utrzymania władzy muszą skierować gniew ludzi na zewnątrz, na "synów Szatana".

Persowie są bardzo zdolnym ludem, z ogromnymi sukcesami w przeszłości, dlatego jest ich mnie autentycznie żal, że wpadli w taką straszna pułapkę. Przecież jest jasne, że mogliby przyswoić osiągnięcia Zachodu, czyli Cywilizacji Naukowo-technicznej bez porównania lepiej od Arabów, gdyby nie kotwica Islamu, niegdyś im narzuconego siłą.  Być może kiedyś uda sie im zrzucić opresyjny reżim Ajatollahów i zacząć doganiać nowoczesny świat,   jednak obecnie miejmy choć trochę współczucia dla naszych indoeuropejskich braci, zagubionych dzięki wyjątkowemu pechowi ich historii.

Ps. Doskonale wiem, że mój tekst nie jest "poprawny politycznie", ale możemy ostatnio dokładnie oglądać, jak wychodzi Europa na swojej poprawnej polityczności...

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura