87 obserwujących
664 notki
1012k odsłon
  1704   1

Najważniejszy egzamin dla obecnej Ameryki

Sądzę, że narrację należy rozpocząć od pamiętnej reakcji Clintona na bitwę w Mogadiszu, która zakończyła się znacznymi stratami dla Amerykanów. Prezydent ( głównodowodzący ) podkulił ogon i uciekł, przez co wzbudził nadzieje u wrogów Ameryki, że wystarczy uderzyć dostatecznie mocno i sytuacja się powtórzy. Efektem tego przekonania był 11.9 i WTC, gdy Al-Kaida rzuciła wyzwanie "Szatanowi", jednak tym razem Obrońcy Allaha mocno się przeliczyli, ponieważ Ameryka poszła na wojnę ! Po drodze rozpętała dwie wielkie i kosztowne kampanie w Afganistanie i Iraku, jej politycy popełnili masę głupot i pomyłek, ale w rezultacie Bin Landen został odstrzelony, a Al-Kaida rozgromiona.

Dziś, po dwóch dekadach znów Władzom Ameryki rzucono bezpośrednie wyzwanie i ich odpowiedź zdefiniuje międzynarodowe stosunki na co najmniej kadencję Biden-Harris. Dla jasności, sam Biden jest starym, słabym człowiekiem, którego zaletą jest tylko umiejętność gry w zespole, już teraz coraz większy zakres kompetencji przejmuje Harris, dlatego cały czas musimy pamiętać, że egzamin dotyczy całej Ekipy Demokratów.

Rosja ostentacyjnie koncentruje siły wojskowe do uderzenia na Ukrainę, ostatnio zauważono 3 duże desantowce z Floty Bałtyckiej płynące wokół Europy na Morze Czarne. Zasadniczy plan operacyjny Rosjan jest dość oczywisty i zakłada w pierwszym etapie dotarcie do ujęć wody dla Krymu na Dnieprze dwoma uderzeniami z Donbasu i Krymu, ma to być wsparte desantem na wybrzeże Ukrainy w dogodnym miejscu. Rosja ma na to dostateczną ilość wojska, wspartego lotnictwem i ciężką artylerią, jedynym pytaniem jest skala i długość ukraińskiego oporu. Bardzo możliwe jest zajęcie Odessy i pozostałych portów ukraińskich w drugim etapie, czyli dokończenie projektu Noworosji.

Na pytanie, na ile prawdopodobna jest rosyjska agresja na pełną skalę wbrew wszystkim międzynarodowym umowom odpowiedź jest wbrew pozorom prosta -  dla Putina jednym kryterium podjęcia decyzji jest wzmocnienie posiadanej władzy.  Reszta jest kompletnie nieważna, zaś ewentualne sankcje ekonomiczne będą nawet pożądane. Po prostu w dobie coraz większego spadku PKB i postępującego pogorszenia stopy życiowej nadarzy się okazja zwalenia winy na sankcje wrednych Wrogów Rosji na Zachodzie. Dlatego jedynym konkretnym posunięciem w celu zatrzymania Putina jest podniesienie jej kosztów powyżej akceptowalnego poziomu.  Z dotychczasowych doświadczeń z Putinem wiemy, że zawsze cofa się przed zdecydowaną presją. Tak było w wypadku Gruzji w 2008 r, gdy z ultimatum przyleciał Sarkozy, tak w Czeczeni Kadyrow robi, co tylko chce i ściąga ogromny haracz, tak Erdogan postawił Putina na miejsce, zestrzeliwując rosyjski samolot.Zresztą w Syrii sami Amerykanie roznosząc w strzępy oddział Wagnerowców ustawili jasno sytuację i dotąd mają spokój.

Aktualnie Putin i jego szajka Czekistów na Kremlu gardzą zachodnimi politykami, uważając ich za zbyt słabych i tchórzliwych, aby ośmielili sie podjąć rzuconą im rękawicę. Przy czym niestety w wypadku Merkel i Macrona ich opinia może być prawidłowa, dlatego cała odpowiedzialność spoczęła na barkach Ekipy Bidena, to jest ich egzamin  i na jego wynik czekają nie tylko Chiny czy Iran, ale również praktycznie wszyscy liczący się globalni gracze. W tym przypadku jesteśmy jakby w przededniu nowego Monachium. Wszelkie ustępstwa wobec ordynarnego szantażu bandy oprychów, która przejęła władzę na Kremlu oznaczają katastrofę dla reputacji dotychczasowego Hegemona i zachęcą pozostałych przeciwników do wzmożenia nacisków politycznych i być może militarnych ( no bo skoro jednemu się udało ...) Bardzo to przypominać będzie stado rekinów, które poczuły krew.

Dla samych Demokratów zaś porażka nakręci atak ze strony Republikanów i samego Trumpa, co gorsza całkowicie uzasadniony i praktyczną pewność porażki w najbliższych wyborach na wszelkich poziomach, bo takiej kompromitacji ludzie im nie zapomną. Dlatego jedyną sensowna odpowiedzią na rosyjską prowokację jest walnięcie pięścią w stół i pokazanie Carkowi jego miejsca,  choćby przez masowe uzbrojenie Ukraińców w nowoczesną broń. Samo straszenie sankcjami i ostre noty dyplomatyczne nic nie dadzą, a tylko zachęcą do eskalacji napięcia.

W tytule piszę o Ameryce, ponieważ wyzwanie jest rzucone całej obecnej władzy, natomiast zupełnie inaczej sytuacje kształtuje się w Polsce. Prezes Kaczyński całe swoje polityczne życie poświęcił zdobyciu i utrzymaniu maksymalnej władzy, co w końcu mu się udało. Jednak posiadając tę władzę nad Dobrą Zmianą rządzącą Polską, czego nikt nie neguje, stanął być może wobec najtrudniejszego wyzwania w swojej karierze,  ponieważ to ON jest Decydentem i to JEGO obciążą podjęte ( lub niepodjęte) decyzje.

Bezczynność wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę oznacza, iż Putin zachęcony sukcesem weźmie się za całkowite podporządkowanie Białorusi, co zbliży rosyjskie wojska do naszych granic i otworzy mu pole do kolejnych rund, tym razem wymierzonych bezpośrednio w Polskę i Bałtów.  Prawdziwy mąż stanu w tej sytuacji pojechałby osobiście do Kijowa i wprost zaproponowałby Ukraińcom wsparcie Polskiego Wojska w wypadku agresji,  podnosząc stawkę bez porównania wyżej. Zaprosiłby też inne kraje do wsparcia w chwili próby. Czyli uczyniłby dokładnie to, czego nie zrobił Beck w 38 r,  przez co padła Czechosłowacja zdradzona przez wszystkich, no a potem mieliśmy wszyscy nie tylko hańbę, ale i najstraszliwszą wojnę i półwiekową niewolę  na dokładkę.

Jak na razie Prezes Kaczyński przegrywa swój egzamin całkowicie. Do Kijowa wysłał nic nieznaczącego urzędnika, na dokładkę bez znaczącej oferty. Tymczasem i dla Nas nadszedł czas, aby walnąć pięścią, skończyły się czasy siedzenia, jak mysz pod miotłą. Polskie władze (czyli Prezes) powinny gromko zaoferować maksymalną możliwą pomoc w sprzęcie i uzbrojeniu, nie mówiąc o wszelkiej politycznej i gospodarczej,  jednocześnie wzywając wszystkich Sojuszników do wsparcia polskiej inicjatywy. Mógłby zresztą wprost skopiować postępowanie ówczesnej polskiej władzy w 2014 r., gdy swoją aktywnością po aneksji Krymu wręcz zmusili do reakcji bardzo niechętne władze Zachodu.

Nadchodzi właśnie bardzo ważny i trudny egzamin dla zachodnich polityków, identycznie jak Prezesa, czy potrafią pokazać, że zdobyli władzę nie tylko dla osobistej satysfakcji, ale także dla rozwiązywania wielkich kryzysów międzynarodowych. Od ich hartu ducha  będzie zależeć ich reputacja w historii i oby potrafili dorosnąć do tego wyzwania.



Lubię to! Skomentuj148 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka