87 obserwujących
667 notek
1017k odsłon
  2204   3

Szach Putinowi w trzech ruchach

Uwaga- proszę nie mylić szacha  z matem, do tego jeszcze daleko, niemniej droga jest właściwa a cel jasny.

Gdy Putin ściągnął na granicę z Ukrainą ok. 100 tys. żołnierzy z ciężkim uzbrojeniem i rozpoczął faktyczny szantaż, grożąc agresją na pełną skalę,  napisałem komentarz o rzuconym w ten sposób wyzwaniu dla Ekipy Bidena - https://www.salon24.pl/u/marek-w/1125906,najwazniejszy-egzamin-dla-obecnej-ameryki.  Zaskakująco szybko wyjaśniło się parę spraw, choć nadal jest sporo pytań bez odpowiedzi.

Nagle, zupełnie bez ostrzeżenia Czekistom na Kremlu  wybuchła w twarz afera z wysadzeniem składu uzbrojenia w Czechach  w 2014 r. przez specjalny oddział GRU, gdzie zginęło dwóch Czechów. Śledztwo przy amerykańskiej pomocy ustaliło, że  w zamachu brało udział 8 agentów GRU, dowodzonych przez generała-półkownika Awerianowa.  W tym oddziale byli również obecnie sławni na cały świat truciciele  rodziny Skripali Pietrow i Boryszow. W składzie leżało uzbrojenie i amunicja zakupione w Czechach przez bułgarskiego handlarza bronią Grebriewa w celu dostarczenia na walczącą z rosyjską agresją Ukrainę. Później zresztą ta sama ekipa "geniuszy wywiadu" chciała otruć go Nowiczokiem, jednak i tego nie potrafili, bo Griebriew tylko ciężko odchorował zamach. Ustalenia były znane od pewnego czasu, lecz spokojnie leżały sobie w sejfie i czekały na właściwy moment, po czym zostały zdetonowane w jeden dzień.

Jak wiadomo, obecne władze czeskie, czyli Prezydent Zeman i premier Babicz miały bardzo dobre stosunki z Rosją, stąd uzgodniono wyjazd czeskiego szefa MSZ do Moskwy, gdzie mieli podpisać zakup szczepionki Sputnik V i techniczne detale budowy atomowej elektrowni "Łukowany" przez Rosatom.  Praga zaś od lat była główną centralą Razwiedki na środkową Europę.  Afera wybuchła dosłownie w przeddzień wylotu delegacji do Moskwy i o dziwo "mysz ryknęła" ! Rząd Czeski natychmiast odwołał delegację, wyrzucił 18 szpiegów rosyjskich z Pragi, ogłosił wyniki śledztwa na forum Unii, a co bardziej smakowite szczegóły operacji GRU pokazały się w światowych mediach.

Oczywiście Moskwa zareagowała jak zwykle, na poziomie odruchów bezwarunkowych - w odwet wydalono 20 dyplomatów i zakazano importu czeskiego piwa. Na to szereg krajów Europy wydaliło solidarnie po paru rosyjskich "dyplomatów", zaś Czesi zapowiedzieli wyrzucenie kilkudziesięciu dalszych pracowników rosyjskiej Ambasady, aby ilości zatrudnionych w Moskwie i Pradze były równe. Odpowiedź na zasadnicze pytanie, skąd nagle ta szaleńcza jak na rząd czeski determinacja jest proste - słabi i bojaźliwi politycy zazwyczaj ulegają silniejszej presji, w tym wypadku  Amerykanie przygotowali operację, w odpowiednim momencie ją odpalili i tak nacisnęli na Czechów, że "mysz musiała się rzucić do gardła niedźwiedziowi".  Babicz i s-ka widocznie dostali propozycję nie do odrzucenia :-).  Przy czym osłona operacyjna była doskonała i nikt w rządzie czeskim ani na Kremlu o niczym nie miał pojęcia.

Druga ciekawa sprawa to reakcja Erdogana, podobno bliskiego kumpla Putina. Turcja sprzedała Ukrainie swoje groźne bojowe drony,  jej dyplomaci podjęli szereg antyrosyjskich działań, zaś sam Erdogan odbył zdalne spotkanie z Bidenem, choć wiedział, że Biden ogłosi o uznaniu rzezi Ormian przez Turcję w czasie I wojny światowej za Ludobójstwo. Erdogan, choć zwykły oprych i rzeźnik ma nosa i dobrze wie, jak wieją polityczne wiatry, więc widocznie właściwie ocenił sytuację i wolał dołączyć do silniejszego.

Jeszcze ciekawsza jest historia  związana z zamachem na Łukaszenkę i jego synów, który wykryło rosyjskie FSB. W Rosji aresztowano dwóch białoruskich opozycjonistów, którzy szybko przyznali sie do planowania tego morderstwa, podobno nawet mieli gotową piwnicę, w której miano trzymać porwanych synów Łukaszenki. Sponsorami akcji było CIA i FBI, a w sprawę miała być zamieszana Polonia Białoruska. Łukaszenka z początku zareagował prawidłowo - wpadł w panikę, nakazał aresztowania i gładko zgodził się na spotkanie z Putinem w celu podjęcia ważnych decyzji. Część obserwatorów wspominała o "Anszlusie" Białorusi, jednak spodziewano się raczej wprowadzenia rosyjskiej armii na Białoruś i utworzenie szeregu baz dla "ochrony przez imperialistyczną agresją". W celu zatwierdzenia ustaleń podjętych na tym spotkaniu Putin kazał zwołać na następny dzień posiedzenie Izby Wyższej Dumy, która może je uprawomocnić.

Tymczasem spotkanie zakończyło się niczym, nie wiemy nic o ustaleniach, zaś posiedzenia Dumy chyba nie było, przynajmniej nic o tym nie wiem z dostępnych źródeł. Wygląda na to, że  Baćka dostał odpowiednie informacje, względnie sam się domyślił, że jest "robiony w konia" i wytrenowanym od dekad sposobem wywinął się z kolejnej pułapki.  Natomiast Putin zarządził odwołanie koncentracji wojsk, które pomału wracają do swoich koszar. Oczywiście problem z dostawą wody na Krym nadal pozostał, sprawa Ludowych Republik na Donbasie nie ruszyła sie na krok, niemniej próba militarnego szantażu Ukrainy i całego Zachodu tym razem zakończyła się klapą. Zaś Ekipa Bidena pokazała, że trzyma asy w rękawie, o których nikt nie wie i potrafi je skutecznie użyć. No i być może najważniejszy czynnik, czyli reakcja Chin - widać wyraźnie, że Cesarstwu obecnie nie jest potrzebne zaostrzenie światowej sytuacji w obliczu problemów z Covidem-19 i związanej z nim recesji gospodarczej.  Co najmniej nie poparły, jeśli wręcz nie zabroniły swojemu Wasalowi kolejnej awantury politycznej i militarnej.

Lubię to! Skomentuj104 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka