94 obserwujących
699 notek
1069k odsłon
  941   0

Taliban - afgańska droga do przepaści

Media i Blogerzy zajęci komentowaniem panicznej ewakuacji z lotniska w Kabulu i potężnej wpadki Ekipy Bidena jak zwykle przegapili bez porównania ważniejsze sprawy, towarzyszące przekształcaniu Afganistanu w Taliban. A tymczasem jesteśmy świadkami  początku procesów, które doprowadzą ten nieszczęsny kraj do katastrofy jeszcze gorszej, niż przez poprzednie 40 lat.

Zacznijmy od rzeczy oczywistych, choć mało zrozumiałych -  ponad połowa PKB Afganistanu pochodziła z zewnętrznych dotacji, przede wszystkim amerykańskich. Za te pieniądze utrzymywano wojsko i policję, a co może ważniejsze, zakupowano energię elektryczną z Tadżykistanu i Uzbekistanu. Afganistan sam produkuje 1 tys. GWh/rok z małych elektrowni wodnych, zaś importuje ponad 5 tys. GWh/rok (dla porównania Polska produkuje 152 tys. GWh/rok, mając podobną liczbę ludności).

Amerykanie po wycofaniu się z Afganistanu i zwycięstwie Talibów oczywiście przerwali dalsze dotacje, co oznacza spadek dochodów PKB co najmniej o połowę, pięciokrotne zmniejszenie dostaw energii oraz zaprzestanie płacenia pensji co najmniej 300 tys. ludziom z bronią. A mówimy tylko o ważniejszych problemach nowo powstałego Emiratu Talibanu...

Kabul w czasie ostatnich 20 lat powiększył sie dwukrotnie, osiągając 5 mln mieszkańców i stając się wielką metropolią, zależną jak wszystkie inne od regularnych dostaw energii, wody, kanalizacji czy wywozu śmieci. Nadchodzący brak energii oznacza katastrofę humanitarną trudną do wyobrażenia ( choć można spróbować wyobrazić sobie Warszawę, ponad dwa razy mniejszą, odciętą od prądu). Całe afgańskie wojsko, które wysysało połowę środków z budżetu  państwa, poddało się bez walki i w większości rozeszło do domów. Rzecz w tym, że zabrali ze sobą broń, a faktycznie pozostali bez środków do życia. Jaka by nie była korupcja w dotychczasowym wojsku, jakieś jedzenie, spanie i ubranie mieli, teraz znaleźli się na bruku bez niczego.  Łatwo sobie wyobrazić, czym zechcą zarabiać ludzie nauczeni dotąd tylko strzelania...

Rzecz w tym, że  Talibowie zdobyli państwo, które zbankrutowało w jeden dzień,  gdy odszedł główny sponsor, który utrzymywał tę nierealną gospodarkę na powierzchni za cenę ogromnych dotacji. Żadnych zasobów walut czy nawet afgańskich pieniędzy nie ma, gdyż zostały pierwsze wyprowadzone za granicę w ramach ewakuacji, zaś nowych darczyńców nie widać. Pakistan, Iran czy Rosja same mają wielkie problemy finansowe i zwyczajnie nie udźwigną takich sum wyrzucanych w czarną dziurę Talibanu. Arabowie mają własne kłopoty, a sami Afgańczycy mało ich obchodzą. Pozostają Chiny, ale o nich później...

Współczesne państwo, nawet tak zacofane, jak Afganistan wymaga licznej kadry kierowniczej o choćby minimalnych kompetencjach, tymczasem mogliśmy oglądać przyszłych zarządzających triumfalnie jeżdżących na pikapach po ulicach miast. Dawne elity są w mniemaniu Talibów umoczone we współpracę z  "okupantami" i całkowicie im obce mentalnie, niegodne zaufania,  zresztą z wzajemnością. Już nie mówiąc o tym, że zabraknie pieniędzy na ich pensje. Zapowiada to bardzo ciekawy eksperyment socjologiczny.

Talibowie po 20 latach wrócili ze swoich górskich kiszłaków do zupełnie innego kraju. Średnia wieku ludności wynosi 19 lat, stąd ok. 60 % ludzi zna tylko życie w dotychczasowym, w miarę normalnym państwie, gdzie Talibowie byli tylko dalekim, krwawym straszydłem, czasem urządzającym zamachy w miastach. Narzucenie szariatu, czyli faktycznie wielkie utrudnienia w życiu codziennym połączone z katastrofą gospodarczą o nieznanej na razie skali uczyni a z nich najbardziej znienawidzoną grupę w kraju, tym bardziej że przecież ktoś musi być winien ! Można więc przewidzieć skalę oporu, zwiększającą się coraz bardziej i reakcję samych Talibów, znających tylko jeden sposób załatwiania takich problemów.

Talibowie będą mieli tylko jedno źródło pieniędzy, czyli eksport opium i heroiny, głównie do Rosji, będącej największym konsumentem narkotyków na świecie. W tym celu muszą całkowicie usunąć z interesu dotychczasową mafię kierującą nim i pobierającą potężne profity, a łatwo przewidzieć, z jakim entuzjazmem przyjmą to mafiozi, dysponujący silnymi grupami zbrojnymi. W sumie już teraz widać,  że z prawdziwym oporem Talibowie spotkają się dopiero teraz  ze strony ludzi życiowo zaangażowanych w walkę, jak Tadżycy pod wodzą syna Masuda, zrozpaczona ludność wielkich miast, milicje plemienne walczące z wrogimi od zawsze Pasztunami czy mafią narkotykową.

Tak naprawdę dla Talibów rysuje się jedyna droga ratunku, czyli  sprzedaż kraju Chinom w zamian za wielkie dotacje  na wzór amerykańskich. Skala bogactw naturalnych Afganistanu jest ogromna, choć sami Afgańczycy nigdy nie potrafili ich wykorzystać, stąd zainteresowanie Chin jest bardzo prawdopodobne. Jak jednak taka transakcja może przebiec i czy będzie w ogóle możliwa, pokaże przyszłość.

Podsumowując -  Talibów jak i cały Afganistan czekają wyjątkowo ciekawe czasy  ( w myśl chińskiego przekleństwa) i obserwatorom pozostaje spierać się o skalę katastrofy, która nadchodzi coraz szybciej. Można zarzucać Amerykanom, że uzależnili Afgańczyków od swoich pieniędzy, a potem sobie poszli, ale po pierwsze, ile jeszcze mieli płacić bez sensu, a po drugie, co to zmieni ? Oczywiście krach Afganistanu uderzy we wszystkie sąsiednie państwa (i nie tylko), gdy zrozpaczone tłumy ruszą szturmować granice, ale to już inna historia.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka