96 obserwujących
723 notki
1116k odsłon
  1577   5

Rozważania o wojnie Rosji z Ukrainą

Ostatnio coraz bardziej wzrasta napięcie na granicy rosyjsko-ukraińskiej, gdzie Rosjanie ściągnęli co najmniej 100 tys. luda wraz z odpowiednim sprzętem, a co gorsza pierwszy raz rozważana jest możliwość ofensywy Rosjan  na północnym froncie z terenów Białorusi. Wreszcie Łukaszenko jest zbyt osłabiony, aby mógł się sprzeciwić koncentracji rosyjskich wojsk u siebie. Nawet jeden poważny amerykański ekspert przepowiedział rosyjską agresję na koniec stycznia.

Osobiście uważam po analizie dostępnych faktów, iż  żadnej rosyjskiej ofensywy NIE BĘDZIE  i cała ta afera ma na celu zastraszenie Ukraińców, szczególnie prez. Zełenskiego, a przy okazji i resztę Europy. Wniosek ten opieram na następujących okolicznościach:  jak wiadomo,  sensowni liderzy przed rozpoczęciem wojny powinni odpowiedzieć na parę pytań, w tym jaki cel chcemy osiągnąć, jakim kosztem, z jakim oporem przeciwnika należy sie liczyć no i jakie będą następstwa naszej "małej zwycięskiej wojenki".

Z celami jest najprościej,  pierwszorzędne jest przebicie lądowego korytarza do Krymu oraz zdobycie ujęć wody na Dnieprze. W razie powodzenia można spróbować zająć Odessę i odciąć Ukrainę od morza. Sądzę, że nikt, w tym rosyjscy politycy nie rozważa pełnego podboju Ukrainy z racji ogromnych problemów z tym związanych. I tu gładko przechodzimy do nieuniknionych kosztów - sami Ukraińcy mają sławę wyjątkowo zawziętych ludzi, chyba tylko Wietnamczycy mogą z nimi się równać, a po tych 7 lat to już zupełnie inna armia. Co gorsza, im większy teren Ukrainy sie podbije, tym więcej Ukraińców dostanie się w bonusie, a trzeba będzie ich pilnować, a potem utrzymywać, aby sie stale nie buntowali. Rosjanie już to przerobili, gdy przejęli Krym, Czeczenię i Donieck i teraz muszą dopłacać do tego interesu ogromne sumy, a to przecież mały pikuś w porównaniu z Ukrainą.

Oczywiste są koszty samej kampanii, zarówno w formie finansowej, ludzkich strat no i sytuacji politycznej, czyli oczywiste w tym przypadku ciężkie sankcje zjednoczonego Zachodu. Przy czym porównanie sił obu stron nie pozostawia wątpliwości, że do wygrania kampanii Rosja musi zmobilizować kilka razy większe siły o już zebranych,  straty będą liczone w tysiącach, jeśli nie dziesiątkach tysięcy, nakłady gigantyczne,  a to dopiero początek prawdziwych kłopotów. O ile zajęcie Krymu Sovki przyjęli z entuzjazmem, to trzeba pamiętać, że dzięki temu, iż operacja nie przyniosła żadnych strat. Masowe transporty czarnych worków im dłużej  będą trwały, z tym większym społecznym oporem się spotkają,  a szansa na szybki pokój jest minimalna, ponieważ władze Ukrainy chcące podpisać faktyczną kapitulację, popełnią harakiri,  gdyż natychmiast zastąpi je bardziej wojownicza frakcja.

Jeśli ktoś chce  chce wiedzieć, jak będzie wyglądać sama okupacja zajętej części Ukrainy, to proszę sobie przypomnieć ludzi na Majdanie, idących z gołymi rekami na "kałachy". Łatwo wyobrazić sobie potrzebną ilość wojsk okupacyjnych, skalę walk i represji no i oczywiście reakcję mediów a zatem społeczeństw i polityków na całym świecie. A przecież gang na Kremlu nie składa się z fanatyków,  to są cwani, cyniczni gracze zajęci własnymi karierami i ilością łupów WYWOŻONYCH NA ZACHÓD.  Na diabła im taki straszny ból głowy, ryzyko utraty pracowicie nakradzionych fortun w trakcie oczywistych indywidualnych represji z Zachodu ? Przecież ogromnych pieniędzy wydanych na wojnę nie będzie można ukraść,  to dla nich czysta strata ! Tym bardziej że i Oni potrafią wyliczyć ryzyko i możliwe opcje. Szefem rosyjskiej armii jest Szojgu, najbardziej kompetentny człowiek w tym kłębowisku żmij i powinniśmy mieć nadzieję, że nigdy nie przejmie władzy po Putinie, ponieważ jest bez porównania sprytniejszym i groźniejszym Liderem.

Najciekawszym aspektem rozważanej rosyjskiej agresji jest fakt,  iż w każdym możliwym wariancie wygranym będzie inny gracz, czyli AMERYKANIE.  Dla Ekipy Bidena taka impreza będzie świątecznym podarkiem ! Napad na Ukrainę natychmiast podniesie znaczenie USA, ponieważ wiadomo, że jak trwoga, to do Ameryki :-) Szczególnie dotyczyć to będzie mocno wystraszonych Europejskich polityków, przy okazji zapominających o wzajemnych ansach, bo nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. Zaś ciężka wojna tuż u własnych granic od razu ustawia priorytety...  dla amerykańskich wojskowych możność wypróbowania w realnych warunkach ostatnio nabytych "zabawek" jest bezcenna, jak również pełne rozpoznanie bojem sprawności przeciwnika, szczególnie gdy rozpoznaje  kto inny. Dodatkowo problem niechętnego finansowania zbrojeń przez państwa Europejskie od razu się rozwiąże, jak i obsada Wschodniej Flanki. A im dłużej będzie trwała wojna na pełną skalę, tym straty Rosji w ludziach, forsie, reputacji i znaczeniu na światowej arenie będą rosły. W sumie sama radość :-)

O polskich aspektach nie chcę pisać, to jest zbyt obszerny i ważny dla Nas temat, warty innego dużego tekstu, natomiast zapraszam do obserwacji sytuacji, w końcu zawsze może się stać coś zupełnie nieprzewidywalnego, co wywróci moje przewidywania.

Lubię to! Skomentuj103 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka