102 obserwujących
755 notek
1196k odsłon
  1623   1

Rosja vs Ukraina - nowa strategia Waszyngtonu

Od paru miesięcy Moskwa prowadzi nieustającą ofensywę wszelkimi środkami oprócz militarnych w celu osiągnięcia swoich strategicznych celów. Najważniejszym z nich jest  blokada wejścia Ukrainy do NATO,  bo to oznacza ostateczne przejście Ukrainy do Zachodu i tym samym pogrzebanie marzeń Czekistów na Kremlu o odbudowie wielkiego Imperium, na początek składającego się z Rosji, Białorusi i Ukrainy. W ten sposób Kreml zatarłby największą od wieków klęskę Rosji, gdy Sowieckie Imperium rozpadło sie po przegraniu Zimnej Wojny.

W tym celu Rosja postawiła twarde ultimatum Zachodowi, grożąc wojskową agresją na Ukrainę oraz gromadząc uderzeniową armię u jej granic. W ten sposób cały świat patrzy na Rosję i zadaje odwieczne pytanie -  wejdą czy nie wejdą ?  Ta niepewność wywodzi się z dwóch przeciwstawnych narracji prezentowanych przez Czekistów. Z jednej strony jasne jest, że nie mają żadnych oporów przed militarną agresją wobec swoich sąsiadów, byle to uszło im na sucho. Co więcej, cała ich działalność od wielu lat koncentruje się na podwyższaniu wojennej mocy Rosji przy absolutnym lekceważeniu potrzeb cywilnej części społeczeństwa. W rezultacie przygotowań do otwartej wojny  w Rosji jest obecnie ok. 2,6 mln "Siłowników", czyli ludzi w mundurach.

Z drugiej strony Putin i jego Czekiści starają się prowadzić tzw. wojnę hybrydową, toczoną za pomocą środków propagandy, operacji specjalnych i szantażu działaniami ściśle zbrojnymi. Od lat Moskwa odnosi w nich sukcesy taktyczne, natomiast nie musi stawiać wszystkiego na hazard związany z prawdziwą wojną na pełną skalę.  W efekcie nikt nie wie na pewno, jakie decyzje podejmie Putin, trzymając w napięciu wszystkich przeciwników. Wiadomo tylko, że na wszelki przypadek Kreml przygotowuje plan B, polegający na ogłoszeniu pełnej niezawisłości od Ukrainy obu Republiczek, utworzonych przez Rosję na Donbasie, mający ukryć przed swoimi Sowkami, że zasadniczy plan nie wypalił.

Reakcja Zachodu na rosyjski szantaż jest mocno defensywna, jego politycy, szczególnie europejscy starają się uspokoić sytuację i nie dopuścić do wojny, działając zgodnie z oczekiwaniami Kremla, choć wykazując nieoczekiwaną twardość w negocjacjach. Ten obraz jest dominujący we wszelkich analizach ekspertów, zarówno w Rosji jak i na Zachodzie no i oczywiście u rodzimych znawców dyplomacji. W zasadzie  jedynym pytaniem jest, na ile zachodni politycy ulegną brutalnemu szantażowi i co oddadzą za przywrócenie spokoju,  przy czym w Dobrej Zmianie dominuje porównywanie sytuacji do Monachium i ówczesnej zdrady Zachodu.

Wszyscy oni nie widzą tymczasem oczywistej prawdy, że w negocjacjach znajdują się DWIE strony, przy czym drugą stanowią politycy Amerykańscy, którzy mają wbrew pozorom szeroki wybór opcji strategicznych. Chyba wszyscy się zgadzamy, że w obliczu zasadniczej rywalizacji z Chinami o hegemonię światową Amerykanie muszą wyciszać wszelkie inne konflikty, zajmujące ich uwagę i zasoby, stąd zresztą wzięła się nieszczęsna ewakuacja z Afganistanu. Na to liczy oczywiście Putin, strasząc otwarciem "drugiego frontu". Jednak Amerykanie mają inną opcję, wywodzącą się z realiów twardej Realpolitik, po którą zresztą co najmniej raz sięgnęli w swojej historii.  Polega ona na skłonieniu Rosjan do otwartej agresji na Ukrainę,  co przy wszechstronnej pomocy Ukraińcom może przekształcić się dla Kremla w drugi Afganistan, czyli wieloletni beznadziejny konflikt pochłaniający siły i zasoby Rosji, tyle że znacznie bardziej wyniszczający.

W efekcie Rosja pogrążona w wojnie bratobójczej,  obłożona ciężkimi sankcjami, z piętnem agresora  przestanie stanowić wszelkie zagrożenie dla strategicznych planów Waszyngtonu.  Co ważne, środków dla wszechstronnej pomocy wojskowej i gospodarczej Ukrainie Zachodowi wystarczy z nadwyżką, wystarczy przypomnieć wielką wieloletnią operację NATO w Afganistanie, gdzie utrzymywano ok. 100 -tysięczną armię przez lata. Zresztą już zaczynają sie dostawy broni i sprzętu z różnych państw dla Ukrainy. Dla tego celu wystarczy zmontować jakąś prowokację lub postawić Putina w położenie bez wyjścia, jeśli nie chce utracić twarzy przed swoimi Sowkami. Sposobów na realizację jest wiele, wszystko więc sprowadza się do woli politycznej, czy Demokraci w Waszyngtonie zdecydują się na w sumie ryzykowny i w sposób oczywisty łajdacki postępek. Bo oczywiście to na ich sumienie spadną ofiary ludzkie i zniszczenia wywołane wojną.

Chciałbym jednak przypomnieć działania innej Ekipy Demokratów pod wodzą F.D Roosevelta w 1941 r. Doskonale wiedział, że Ameryka MUSI wejść do wielkiej wojny i pokonać Niemcy Hitlera, dopóki nie zniszczą jej sojuszników, czyli WB i Sojuz Stalina, bo później stanie osamotniona do wojny z ogromnie rozbudowaną potęgą Niemiec wspartych przez sojuszników, w tym Japonię. Jednak Naród Amerykański nie chciał słyszeć o żadnej wojennej awanturze, czując sie bezpiecznie pod osłoną swoistej wielkiej fosy z obu Oceanów. Dlatego stosując łajdackie metody,  praktycznie wymusił napad Japonii na Amerykę,  co zmusiło durnego Hitlera do wypowiedzenia im wojny i rozwiązało ręce Rooseveltowi. Finał jego prowokacji chyba wszyscy znamy. Dodam, że w 41 r. Ameryka miała gospodarkę 5 razy większą od Japońskiej, przeznaczyła na nią 1/3 wszystkich sił, a i tak zmiażdżyła ją masą wyprodukowanego sprzętu i broni. W obecnych warunkach same USA są 10 razy większe od Rosji, a przecież dochodzi reszta Zachodu.

Pozostaje oczywiście ryzyko, że plan uda sie za bardzo i  Rosjanie w wielkiej kampanii pobiją Ukraińców zmuszając ich do kapitulacji.  Na szczęście jest one niewielkie, Ukraina może od ręki zmobilizować co najmniej 600 tys. ostrzelanego w Donbasie wojska i ma ono zupełnie innego ducha, niż w 2014 r. Zresztą nawet wtedy podczas obrony lotniska w Doniecku niecała setka tzw. Cyborgów przez 240 dni broniła się przeciw tysięcznej armii Separatystów wszechstronnie wspomaganych rosyjskim ciężkim sprzętem. Odparli ok. 90 szturmów i w końcu sami się wycofali z ruin portu lotniczego. A ilu obecnie może być na Ukrainie takich Cyborgów, gotowych zaciekle walczyć do końca ?

Dlatego obserwując dalszy przebieg konfliktu warto pamiętać o amerykańskiej opcji, co na pewno ułatwi zrozumienie działań polityków z obu stron konfliktu.



Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka