103 obserwujących
789 notek
1250k odsłon
  1031   4

Jak pole walki zweryfikowało złudzenia o przewadze dyktatur nad demokracjami

Na naszych oczach niespodziewanie zmienia się sytuacja strategiczna, wręcz cywilizacyjna całego świata, a jak sądzę, niewielu analityków to dostrzega. Co ciekawe, jak rzadko, to jeden człowiek ma prawo wypiąć z dumą pierś i rzec - jam to dokonał,  nie chwalący się :-)

Gdy ostatnio przeczytałem bardzo inspirującą (w wielu aspektach) książkę Applebaum i Tuska "Wybór", napisaną rok temu, zaraz po imponującej wpadce Amerykanów podczas ewakuacji Afganistanu, uderzyło mnie,  jak bardzo różnił się tamten świat od aktualnego.  Ogólnie atmosfera wypowiedzi autorów mocno mi przypomniały niezapomnianą "Małą Apokalipsę" Konwickiego z czasów słusznie minionych jeszcze przed wyborem naszego Wojtyły na papieża i jego niesamowitej Pielgrzymki w 79 r. Podobny nastrój jak w "okopach św. Trójcy", mieszanka heroizmu z poczuciem stopniowego nadchodzenia klęski. Konkretnie klęski rozlazłej liberalnej demokracji wobec coraz śmielszego nacisku tyranów i autokratów na świecie. Wydawało się, że wobec znacznie większej determinacji różnych Carów, jak Putin czy Cesarzy jak Xi europejscy czy nawet amerykańscy politycy znajdują się na przegranej pozycji i oddają pole walki kolejnym kandydatów na dzierżymordów.

Żeby nie było, że tylko ja jeden już wiedziałem, co się stanie, wrzucam link do mojego tekstu ze stycznia 22 r., kiedy jeszcze nic nie podejrzewałem, jak prawie cała reszta świata - https://www.salon24.pl/u/marek-w/1196210, pozegnanie-z-trumpem.  A przecież już po miesiącu pewien rosyjski Carek wybrał się na krótką trzydniową wycieczkę, którą jakoś nie może zakończyć po 9 miesiącach. A już poważnie -  skala totalnej kompromitacji,  wręcz poniżenia Rosji,  jej armii i samego Putina przekroczyła wszelkie wyobrażalne granice. "Dzielni rosyjscy wojacy" uciekają na oślep, zostawiając za sobą setki egzemplarzy nieuszkodzonego sprzętu, stając się największym dostawcą uzbrojenia dla armii ukraińskiej, nawet My nie możemy im dorównać ! Masowe ohydne zbrodnie przeciw bezbronnym cywilom, zresztą w większości mówiących po rosyjsku dorównują wyczynom Armii Czerwonej na zdobywanych w czasie II w.św. terenach. "Nie mający analogów" sprzęt Drugiej Armii Świata jest z łatwością niszczony przez Zachodnią broń, a osławione zakłócacze łączności zostały z dziecinną łatwością pokonane przez inżynierów SpaceX-a, gdy chciały zakłócić Starlink.

Bandycka Rosja przegrywa z napadniętym znienacka sąsiadem, któremu gwarantowała uroczyście pełne bezpieczeństwo. Nagle okazało się, że polityka bezwzględności, łamania międzynarodowych praw i ostentacyjnego kłamania wcale nie musi dawać samych korzyści. Że państwo rządzone przez oprychów okradających własne społeczeństwo bez żadnych hamulców skutkuje rozpadem struktur państwa i klęską w zderzeniu z demokratycznym, walczącym za swoją wolność Narodem. A co gorsza, ten stale zachodzący Zachód rządzony przez demokratycznych polityków nagle potrafi pokazać pazury w razie konieczności i wykorzystać przewagę gospodarki rynkowej nad pseudosocjalistyczną  wersją rosyjską czy chińską. Jest to fatalna wiadomość dla wszelkich tyranów, którym, jak Chińczykom  łamie wszelkie plany podboju i dominacji.

Ta niesamowita zmiana sytuacji dopiero dochodzi do społeczeństw, a przecież to dopiero  początek katastrofy Rosji i Putina.  Gdy już lotnictwo, flota no i oczywiście wojska lądowe całkiem się zbłaźniły, kolej przychodzi na finanse, gospodarkę oraz systemy rządzenia państwem. Niemniej wielkość upadku już jest oczywista dla wielu co bystrzejszych Liderów państw. Ostatnim dowodem jest zbliżające się spotkanie Szefów Unii Europejskiej z grupą 10 państw azjatyckich ASEAN, wśród których są takie perełki demokracji, jak Birma, Laos czy Wietnam. Jednak w obliczu katastrofy Putina ci dawni wierni wspólnicy Rosji wolą rozmawiać o koordynacji polityki antyrosyjskiej ! Całkiem osobnym zagadnieniem jest gwałtowna zmiana wizerunku Chin, co dość wyraźnie widać na ostatniej imprezie KPCH, mającej na celu koronację Cesarza Xi. W końcu plany podboju Tajwanu trzeba schować do głębokiej szuflady. Ale to temat na inny obszerny tekst...

Prawdziwe kłopoty dla rosyjskiej armii nadejdą, gdy zachodni decydenci zrozumieją, że nie ma potrzeby oszczędzać sprzętu i uzbrojenia przesyłanego Ukrainie w obawie o własne bezpieczeństwo, ponieważ właściwie nie ma żadnej różnicy, gdzie będzie walczył z Rosjanami, na Ukrainie czy w obronie własnego terenu. To znaczy jest jedna zasadnicza różnica - na Ukrainie walka toczy się daleko, gdy Nasz teren zamieszkują nasi Rodacy. Chyba nie trzeba tłumaczyć, jaki wariant jest dla nich bezpieczniejszy ? A całe wyliczenie jest proste, Rosja dysponuje tylko określonymi zapasami uzbrojenia i po strasznych stratach sięga po muzealne egzemplarze, identycznie sytuacja wygląda z żołnierzami. Dlatego im więcej Rosjanie stracą sprzętu i wyszkolonych ludzi, tym mniej im zostanie na inne awantury z NATO, czyli potęgą wielokrotnie przewyższającą Rosję czy Ukrainę.  Jeśli trochę Himarsów potrafi tak strasznie narozrabiać, pomyślcie co by się stało, gdyby całe NATO-wskie lotnictwo weszło do walki...

Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka