103 obserwujących
789 notek
1248k odsłon
  145   1

Założenia programowe - część I

Po długiej "zewnętrznej emigracji", gdy zajmowałem się głównie wojną Rosji z Ukrainą i Zachodem oraz Elonem Muskiem, czas wrócić do swojskiej polityki. Dlatego zaczynam cykl poświęcony problemom krajowym, w szczególności rozważaniom nad programem Opozycji w kampanii  do nadchodzących wyborów.

WSTĘP - Zacznijmy od elementarza.  Niezależnie od energii, z jaką Dobra Zmiana dąży do zniechęcenia wszystkich wyborców poza twardym jądrem Ludu Prezesa,  Opozycja musi przedstawić swoje programy  dotyczące organizacji życia, gospodarki i polityki zewnętrznej po ewentualnym zwycięstwie. Bezczynne czekanie, aż władza sama się zaorze, jest najgłupszą taktyką, a zresztą każda partia ma obowiązek wytłumaczyć Obywatelom, o co właściwie jej chodzi poza zdobyciem władzy. Jest to zwykłym standardem odpowiedzialności i uczciwości. Na szczęście przynajmniej KO właśnie przeprowadza wewnętrzną kampanię uzgadniania programów w poszczególnych  dziedzinach, zaś sądzę, że pozostałe partie nie pozostają w tyle, tylko ja mniej się o tym orientuję.

Kampanię prowadzi się na trzech poziomach, licząc w kolejności zwięzłości, są to :  program, narracja i hasło.  Panuje powszechne, acz błędne przeświadczenie o roli programu wyborczego danej partii. Zwykle sztabowcy zacierają ręce -" mamy taki śliczny program, a jaki mądry! No to byczo jest, mamy z górki" a potem się okazuje, że nikt z wyborców go nie przeczytał (jak zwykle).
Wszystko to bierze się ze zwyczajnego nieporozumienia, które trzeba skorygować.
Otóż program wcale nie jest przeznaczony dla wyborców czy nawet członków partii!  Czy to znaczy, że nie jest potrzebny? Oczywiście jest niezbędny i konieczny!  Żadna szanująca się partia  nie może obyć się bez programu, po prostu jego cel jest inny, niż zwykle się zakłada. Jest pisany przez fachowców dla specjalistów w danych dziedzinach gospodarki czy polityki, operuje często hermetycznym językiem i dlatego dla zwykłego czytelnika czy nawet speca z innej dziedziny jest równie strawny, co sprawozdanie głównego księgowego. Niemniej po zdobyciu władzy przez partię stanowi rodzaj  biznes-planu  niezbędnego dla realizacji zamierzeń partyjnych.
 
Dla celów promocyjnych i wyborczych stosuje się rodzaj ściągawki z programu, zwanej narracją. Ma ona za zadanie trafić do "serc i umysłów" społeczeństwa i to ona jest najważniejsza w kampanii wyborczej. Z reguły obejmuje kilkanaście zdań na konkretny temat i powinna jak najmniej nudzić. Bez dobrej  narracji , która przekonuje do siebie rzesze wyborców, a co więcej trafia do ich emocji,  nie ma mowy o wygraniu wyborów.
Na jeszcze wyższym poziomie zwięzłości mamy  hasło,  czyli zwięzłe zdanie, wpadające do ucha, np. "Yes, we can!", "zgoda buduje" czy "dobra zmiana". Oczywiście bardzo popularne są hasła negatywne, typu "Polska w ruinie" "partia proniemiecka" itd.
Każdy z poziomów ma swoje zadania i nie powinien być mylony. 

Obecna kampania, niezależnie od tego, jak ciężka i ważna dla wszystkich będzie, nie jest żadnym wyjątkiem. Może tylko w warunkach wojny, ciężkiego kryzysu budżetowego państwa oraz bezprecedensowego zadłużenia należy szczególnie uważnie dbać o przedstawienie  pokrycia finansowego każdego projektu,  aby to nie były kolejne gruszki na wierzbie. Dlatego zaczynam od dwóch bardzo ważnych projektów, które będą stosunkowo niewiele kosztować.

Pierwszy - dawno temu powołano tzw.  Komisję Palikota,  która miała zająć się usuwaniem zbędnych lub wręcz szkodliwych przepisów we wszelkich dziedzinach życia, krępujących przedsiębiorczość Polaków i utrudniających zwyczajne życie. Z różnych powodów działalność tej Komisji została zawieszona, a przecież od tego czasu na skutek radosnej działalności posłów i urzędników Dobrej Zmiany ilość wręcz kretyńskich przepisów wielokrotnie wzrosła, zamiast się zmniejszyć. Dlatego konieczna jest reanimacja Komisji (oczywiście pod inną nazwą) i nadanie jej maksymalnie dużych uprawnień w celu ochrony przed wściekłym oporem biurokracji. Oczywiście problem jest ogromny i wymaga dokładnego omówienia, jednak trzeba go najpierw zacząć od strony organizacyjnej, aby potem można było przeprowadzić zmiany prawne.

Drugi - równie ważny i trudny jest problem  reorganizacji systemu podatkowego państwa,  który obrósł tak wielką ilością często wewnętrznie sprzecznych rozporządzeń wykonawczych, iż właściwie NIKT, w tym eksperci podatkowi do końca się w nich nie orientuje. Oczywiście i w tym przypadku, podobnie jak przy pracach Komisji do uczestnictwa powinni zostać dokooptowani praktyczni UŻYTKOWNICY, zmuszeni do ich stosowania. Oba te programy powinny być podzielone na szereg etapów, które kolejno można by realizować, nie czekając na opracowanie całości, która z racji skomplikowania może zająć  całe lata zespołom powołanym w tym celu.
 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka