marek.w marek.w
1145
BLOG

Kariera Prezydenta Dudy

marek.w marek.w Prezydent Obserwuj temat Obserwuj notkę 22

Od czasu, gdy w październiku zeszłego roku opisałem zasadniczy problem Prezydenta Dudy, czyli  wybór dalszej politycznej kariery  bardzo młodego emeryta, sporo spraw się rozwinęło. Jednocześnie jest jasne, że obecnie, na ponad rok przed zakończeniem Prezydentury, dla Andrzeja Dudy nadszedł czas podjęcia konkretnej decyzji, rzekłbym najwyższy czas. Przez te pół roku sytuacja w Polsce i w Europie znacznie się wyjaśniła, stąd łatwiej jest dokonać politycznej analizy i przewidzieć rozkład kart w najbliższej rundzie.

Wręcz krystalicznie jasna jest postawa Prezesa Kaczyńskiego i cele, do których dąży. Nie ma mowy o żadnej dymisji, Prezes ani myśli wycofać się z polityki, wręcz przeciwnie -  jego zasadniczym celem jest odzyskanie WŁADZY,  osobistej władzy oraz rozprawa z Arcywrogiem Tuskiem. Nic innego dla Prezesa nie jest ważne, stąd te delikatnie mówiąc "dziwne" posunięcia w kampanii do PE. Ponieważ Tusk jest w Polsce "twarzą" Unii Europejskiej, oczywistą kalkulacją jest zwalczanie samej Unii i jej polityków oraz zawieranie sojuszy z przeciwnikami Unii. Stąd narracja Prezesa o IV Rzeszy i sprowadzania Polaków do roli niewolników na własnej ziemi, stąd wysłanie pełnomocnika na zlot Agentury Wpływu Putina w Budapeszcie, gdzie rządzi jedyny sojusznik Prezesa w Europie. Prezes Kaczyński, licząc na wierność swojego Ludu uznał, że to będzie najlepsza taktyka, zresztą zgodna z jego najgłębszą mentalnością, postawił jednak własnego, osobistego Prezydenta przed poważnym dylematem.

W ciągu najbliższych lat Prezes nadal chce być Liderem Prawicy i na pewno nie poprze Prezydenta w jego staraniach o przejęcie tej roli, choćby dlatego, że miejsce będzie zajęte :-) A potem będzie za późno, chyba nic tak szybko nie przemija, jak pozycja polityczna BYŁEGO Prezydenta, można się spytać o to Wałęsę czy Kwaśniewskiego. Od początku uprzedzałem, że nadzieje Dudy na objęcie pozycji Lidera Prawicy są iluzoryczne, dzisiaj jest już jasne, że nie ma żadnych szans. Prezes w swojej kolejnej politycznej krucjacie wymaga od podwładnych absolutnej wierności i nie toleruje żadnego nieposłuszeństwa. Ostatnie próby Prezydenta prowadzenia bardziej propaństwowej polityki wyprowadziły go z równowagi, wręcz uznał to za zdradę. Inaczej mówiąc, koncepcja wiceprezydenta Mastalerka  ostatecznie upadła  i nawet prezydent Duda powinien to zrozumieć.

Na to nakłada się problem o wiele poważniejszy, nie tylko europejskich, ale wręcz globalnych rozmiarów. Europa stanęła wobec wyzwań tak poważnych, że  tylko zjednoczona  w jakiejś dogodnej formie jest w stanie im podołać. Wyliczając po kolei - 1. coraz większy napływ Uchodźców z krajów Południa do "raju", gdzie dają Socjal i jest bezpiecznie, a to dopiero początek problemu. 2. Europa ma wojnę z Rosją Putina do wygrania, a później nie tylko odbudowę zniszczonej Ukrainy, ale i pilnowanie "upadłego państwa" w konwulsjach. 3. coraz trudniejsza rywalizacja z Chinami, zmuszonymi do jeszcze większej ekspansji 4. trzeba również pamiętać o kochanym sojuszniku. Ameryka najwięcej globalnie zyska na wygraniu wojny z Osią Zła, choć walka toczy się w Europie, dlatego warto pilnować Hegemona, na zasadzie - strzeżonego....  jakby nie patrzeć, z żadnym z tych zadań, a pewnie  i innymi podzielone kraje Europy nie uradzą. Zresztą wystarczy spojrzeć na Armenię i Ukrainę, aby zobaczyć, że tylko ścisły Sojusz gospodarczy, polityczny i militarny może być gwarancją bezpieczeństwa przed wrogim sąsiadem. A im ten Sojusz jest większy i sprawniejszy, tym lepiej. Dlatego sam obiektywny przebieg dziejów wymusza na Narodach Europy wzmocnienie i usprawnienie Unii, mimo jej wad i słabości nic innego po prostu nie mamy, stąd walka z Unią niezależnie od jej pobudek oznacza porażkę z obiektywnym procesem dziejowym.

Prezydent Duda ma więc do wyboru - albo stanąć po Stronie Prezesa w jego bohaterskiej i beznadziejnej walce w Okopach Św. Trójcy z Unią, a szerzej z gwałtownie rozwijająca się Cywilizacją i podzielić jego los, albo zrozumieć wyzwanie, przed którym stoimy, jako Polska, Europa i Zachód i wziąć udział w tej wielkiej sprawie. A niezależnie, jakie obejmie stanowisko i zakres działań, mogę Mu zagwarantować jedno - na pewno nie będzie się nudził!  Podobnie, jak wreszcie zaczął żyć, będąc  samodzielnie  najbliższym sojusznikiem i pomocnikiem w grze z Zachodem Prezydenta Zełeńskiego....

ps. A o tym, dlaczego z taką pewnością przewiduję przegraną Rosji Putina, napiszę w następnym tekście pt. Jak Car pojechał po jarłyk do Pekinu.



marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka