marek.w marek.w
193
BLOG

Pierwsza rocznica "panowania" Donalda Trumpa

marek.w marek.w USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 12

Właśnie nadchodzi pierwsza rocznica objęcia stanowiska Prezydenta USA przez Donalda Trumpa. Przez ten rok nabrało się już wystarczająco  materiału do wstępnej analizy nie tylko jego strategii politycznej, ale również dla prognozy następstw tej strategii. Przy czym trudność takiej analizy polega na tym, że Trump wywołuje nazwijmy "kontrowersyjne" emocje, jak chyba żaden polityk we współczesnym świecie, co mocno przeszkadza w miarę chłodnej i obiektywnej ocenie.

Gdybym chciał podsumować jego działalność polityczną w jednym zdaniu, to najlepiej określa je pewna sentencja - SIŁA JEST, TO ROZUMU NIE TRZEBA. To głębokie przekonanie o własnej wszechmocy, które pozwala nie liczyć się z żadnymi przeszkodami, a tym bardziej następstwami swoich czynów charakteryzowało wielu wcześniejszych władców (lub Liderów), z których chyba najznakomitszym był Napoleon. Dlatego znajomość losów poprzedników "najwspanialszego prezydenta Ameryki" pozwala precyzyjniej przewidzieć ciąg dalszy radosnej działalności Trumpa. Trzeba przy tym dodać,  że jego rządy stanowią niesamowicie ważny  egzamin,  który muszą zdać nie tylko Amerykanie, ale również Europa, a właściwie cały Zachód, na temat, czy faktycznie stanowimy czołówkę rozwoju cywilizacyjnego Ludzkości. Przy czym na usprawiedliwienie zarówno polityków, jak i opinii publicznej Zachodu wpływa tempo i głębokość radykalnych zmian w dotychczasowym wzorcu sprawowania władzy, wzorcu, który wydawał się czymś  stałym i niewzruszonym. W efekcie wszyscy wpadliśmy w ciągu tego roku w coś na kształt stuporu poznawczego, który można określić rozpaczliwym okrzykiem - przecież tak nie można, nikt tego dotąd nie robił!

Faktem jest, że przez ten rok  Trump z żelazną konsekwencją realizował swój plan,  nie zwracając uwagi na żadne przeszkody i poszczególne porażki. W tym celu dobrał dokładnie taki skład gabinetu, który nie tylko  posłusznie wykonywał polecenia, a wręcz robił to z zapałem, co świadczy, iż dokładnie przemyślał doświadczenia poprzedniej kadencji, gdy twardzi i skuteczni fachowcy blokowali jego co bardziej "odlotowe" pomysły. Tym razem nie ma z tym żadnego problemu. Podobny schemat Trump zastosował wobec oponentów zarówno wewnątrz Ameryki, jak na arenie międzynarodowej. Nie próbuje ich przekonywać, układać się, tylko traktuje ich jako wrogów, których trzeba zniszczyć i po sprawie. Oczywiście otwiera to szereg dodatkowych frontów jednocześnie, ale tym się najmniej się przejmuje (w myśl przytoczonej wyżej zasady).

Trump zakwestionował podstawowy paradygmat kierujący globalną strategią ZACHODU od 80 lat,  najlepiej wyrażony w zasadach powołania NATO, czyli ścisły sojusz nie tylko militarny, ale też gospodarczy i polityczny państw demokratycznych skierowany przeciw każdemu agresorowi z zewnątrz. Być może najlepszym odzwierciedleniem tych zasad (oczywiście poza czasem Zimnej Wojny z Sowieckim Imperium) była powszechna i bezwarunkowa pomoc pozostałych państw NATO dla Ameryki zaatakowanej przez Al-Kaidę 11.09.2001 r. Dlatego jeszcze niedawno nikomu na Zachodzie nie mogło wpaść na myśl, że Prezydent Ameryki może zechcieć odebrać część kraju swojemu ścisłemu SOJUSZNIKOWI. Szok i niedowierzanie dopiero niedawno zostało zastąpione przyjęciem tak niewiarygodnego faktu do wiadomości i podjęciem skutecznych przeciwdziałań.

Niemniej aktualnie jesteśmy świadkami radykalnej zmiany zachodzącej wśród Decydentów Europy i Kanady, zamiast dotychczasowej polityki ugłaskiwania (obłaskawiania) nieprzewidywalnego partnera podjęto ostatecznie decyzję o eskalacji konfrontacji z Trumpem. Stąd wyjazd premiera Kanady do Chin i zawarcie strategicznego porozumienia, stąd otwarta groźba państw europejskich obrony Grenlandii przed aneksją nawet drogą militarną! Przy okazji jeden szczegół, kiepsko zrozumiany w Polsce- czołowe państwa Europy wysłały na Grenlandię niewielkie zespoły, co wywołało szczerą radość i kpiny na polskiej Prawicy. Tymczasem są to tylko oficerowie ze sztabów i logistyki, którzy mają przygotować organizację STAŁYCH BAZ już  właściwych kontyngentów sojuszników Danii na jej terytorium, czyli Grenlandii. Oczywiście jest to  typowa pokerowa zagrywka,  stawiająca Trumpa pod ścianą, ponieważ jest skorelowana z coraz większym oporem w samej Ameryce wobec jego polityki. Dlatego staje się jasne, że Trump nie ma szans na przepchnięcie planu siłowej aneksji Grenlandii wbrew Europie i Kongresowi.

W rocznicę swoich rządów Trump zderza się z tym samym zasadniczym problemem, który doprowadził do upadku Napoleona, mimo jego wielkich zdolności jako wodza i administratora państwa. Bonaparte również nie mógł zrozumieć, że do sukcesu nie wystarczy sama siła jego woli wsparta potężnym potencjałem, ponieważ jego błędy i zachcianki przynoszą skutki zgubne dla całości państwa. Klasycznym przykładem była Hiszpania, jeszcze w 1805 r. najważniejszy sojusznik Francji z potężną flotą, by po trzech latach stać się jednym z najgorszych wrogów, gdy chciał narzucić jej swojego brata jako króla. W krwawej wieloletniej wojnie Napoleon wygubił elitę swojej armii, której później zabrakło w wojnach z koalicją jego wrogów. Identycznie Trump z wielkim zapałem zamienia dosłownie  odwiecznych sojuszników Ameryki, dzięki którym została globalnym Hegemonem w przeciwników,  coraz mocniej zjednoczonych w walce przeciw niemu i jego ekipie.

Współczesna Ameryka ma parę zasadniczych celów strategicznych-  na zewnątrz ułożenie bardzo trudnych stosunków z nowym mocarstwem, czyli Chinami, zatrzymanie agresji Rosji Putina skierowej na odbudowę Moskiewskiego Imperium oraz wzmocnienie sojuszu Zachodu wobec aktualnych i nadchodzących globalnych zagrożeneń. Wewnątrz kraju rozwiązanie zasadniczych problemów związanych z oderwaniem Elity od reszty społeczeństwa, zmniejszenie coraz głębszych podziałów w tymże społweczeństwie i przygotowanie państwa na wstrząsy wywołane gwałtownym rozwojem technologii. Właściwie wszystkie działania Prezydenta Trumpa i jego MAGA są skierowane PRZECIW tym celom, nic więc dziwnego, że wywołują coraz większy i powszechniejszy opór, którego zwyczajnie nie będzie w stanie pokonać. Spośród wielu zdarzeń przytoczę tylko dwa, które powinny stać się dzwonkiem alarmowym dla Białego Domu- jeden z szefów AfD wygłosił apel do Trumpa, aby zaniechał działań przeciw Grenlandii i Danii, do czego zmusiło go powszechne oburzenie społeczeństwa niemieckiego, a w końcu AfD też musi się liczyć ze społecznymi nastrojami, szczególnie tak silnymi i podzielanymi w całej Europie. W samych USA po powtórnej skandalicznej mowie Trumpa, oskarżającej Zełeńskiego o odrzucenie rozmów pokojowych i wychwalającej Putina bardzo stanowczo wystąpił republikański senator Roger Wicker, szef senackiej komisji  Sił Zbrojnych, który napiętnował Putina jako zbrodniarza wojennego i największego agresora we współczesnym świecie. Było to niedwuznaczne ogłoszenie sprzeciwu szeregu republikańskich Kongresmenów wobec niszczącej potencjał Ameryki polityki Trumpa, ponieważ jest oczywiste, że tak doświadczony polityk nie rzuciłby rękawicy na ring bez zapenienia sobie szerokiego poparcia wśród Republikanów.

W listopadzie odbędą się  tzw. "wybory połówkowe" do Kongresu,  które mogą zadecydować o dalszym kierunku strategii Ameryki, a sądząc po ostatnich trendach, Trump wraz ze swoim MAGA poniesie ciężką porażkę. Nic więc dziwnego, że część Republikanów starej szkoły nie ma ochoty na zatonięcie wraz z nim i już zaczyna się organizować dla zmniejszenia strat. Z drugiej strony Demokraci mimo ewidentnego braku Lidera coraz bardziej zbierają się do ofensywy wykorzystującej błędy Donalda Trumpa. W każdym razie wiadome jest jedno- w bieżącym roku nie grozi nam nuda!



marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka