Po ostatnich występach Najwspanialszego Prezydenta Ameryki trzeba ostatecznie przyznać, iż mamy problem, duży problem! W Davos potwierdziły się dwie diagnozy- po pierwsze Trump jest zakochany w sobie, zresztą z wzajemnością, płomienną i dozgonną miłością, po drugie coraz szybciej kruszy się jego stabilność psychiczna. A co jeszcze ważniejsze, ogromna większość wypowiadających się błędnie definiuje ten problem.
Powszechna interpretacja wydarzeń w ciągu ostatniego roku głosi, iż nastąpiła strategiczna katastrofa wewnątrz Obozu Zachodu, gdy USA pod rządami Trumpa coraz bardziej oddala się od reszty sojuszników, kwestionując cały praktycznie dorobek 80 lat wspólnej Koalicji, który umożliwił pokonanie wszystkich bezpośrednich zagrożeń. Inaczej mówiąc, jesteśmy bezradnymi świadkami zderzenia przeciwstawnych interesów Stanów Zjednoczonych i reszty państw Zachodu (uwaga- świadomie nie piszę Ameryki, ponieważ prawie połowę powierzchni Ameryki Północnej zajmuje Kanada, jeszcze mocniej skonfliktowana z USA, niż Europa). Tymczasem faktyczny podział sił i interesów przebiega według innego wzoru- jest Donald Trump i jego KLAN, złożony z rodziny i wspólników w biznesach, następnie MAGA, czyli instrument zbudowany i wykorzystywany przez Trumpa oraz pozostały ZACHÓD, złożony z Europy, Kanady i pozostałych państw działających według zasad wypracowanych w trakcie budowy nowoczesnej Cywilizacji Naukowo-technicznej. Jednak najważniejszym faktem jest to, że zasadniczą częścią tej antyTrumpowej Koalicji Zachodu coraz bardziej staje się większość obywateli i polityków Stanów Zjednoczonych!
Doświadczenie rocznej radosnej działalności Donalda Trumpa coraz mocniej potwierdza oczywisty fakt, że wyborcy w USA popełnili ciężki błąd, wybierając go na swojego Prezydenta, na szczęście ta dość jasna prawda dociera coraz mocniej do samych wyborców, jak i polityków partii Republikańskiej. Zresztą tylko ten się nie myli, kto nic nie robi, dlatego cały problem polega na umiejętności NAPRAWY swoich błędów. Skuteczna naprawa powinna zacząć się od definicji problemów do rozwiązania, a później zaplanowania właściwych działań WSZYSTKICH zainteresowanych stron. Pierwszym krokiem powinno być zrozumienie, że dla Trumpa mają znaczenie tylko własne interesy oraz jego KLANU, cała reszta świata zwyczajnie się nie liczy, nieważne, czy to jest reszta mieszkańców USA, czy wszelkich innych państw. Oczywiście, w trakcie walki politycznej musi dostosowywać taktykę do okoliczności, ale do niczego to go nie zobowiązuje, żadne traktaty, układy czy zwykłe poczucie przyzwoitości. Doskonale to widać przy okazji wsparcia Ukrainy, zdrady Kurdów czy obrony masowo mordowanych przez własnych "dzierżymordów" Persów. Co ciekawe, dotyczy to również MAG-owców, w tym i członków własnego rządu, dobranych wyłącznie według wierności, a nie kompetencji (poza paroma wyjątkami).
Prezydent USA jest z definicji Liderem Zachodu, ściślej dotąd nim był i właściwie nigdy nie zakwestionowano dotąd jego prerogatyw, niezależnie od poszczególnych wpadek, dlatego tak trudno jest dla większości z Nas zrozumieć, że sytuacja kardynalnie się zmieniła i aktualny Prezydent przestał być Liderem, a stał się faktycznie kimś w rodzaju pasożyta, żywiącego się podbitym organizmem i to dotyczy zarówno USA, jak i reszty państw Zachodu. Pozbycie się tak groźnego pasożyta wymaga jednak zgodnej współpracy całego organizmu, ponieważ jedynym realnym sposobem jest doprowadzenie do buntu części Republikanów w Kongresie, co umożliwi impeachment Trumpa. Oczywiście będzie to bardzo trudne zadanie, zważywszy na tradycyjną lojalność członków obu głównych partii wobec swojego Lidera, dlatego trzeba będzie przekonać wystarczającą liczbę Republikanów, że Donald Trump niszczy nie tylko jedność Zachodu, ale również w tym samym stopniu prawdziwą wielkość Stanów Zjednoczonych, wypracowaną przez pokolenia działaczy, jak również ich własną przyszłość polityczną. Na szczęście nadchodzi kampania wyborcza, kiedy w listopadzie 26 r. Amerykanie będą wybierać 1/3 Senatu oraz WSZYSTKICH posłów do Izby Reprezentantów w Kongresie, a właściwie wszystkie sondaże wskazują na coraz gorsze notowania samego Trumpa, jak i ekipy MAGA oraz związanych z nimi polityków.
Wielu publicystów obawia się, że nawet odejście Trumpa niewiele zmieni w rozkładzie politycznym, ponieważ jego następcą zostanie Vance, mający bardzo zbliżone poglądy i mentalność, wspierany przez resztę MAGA, jednak jestem przekonany, że bez wyjątkowego politycznego talentu Trumpa, który jest urodzonym Liderem, jego epigoni bardzo stracą na znaczeniu, szczególnie po tak ciężkiej klęsce wizerunkowej. Po prostu bez Trumpa MAG-owcy nie będą potrafili zapewnić dalsze kariery bardzo wielu republikańskim politykom i to nie tylko w Kongresie. Wtedy też przyjdzie kolei na następny bardzo ważny egzamin dla Zachodu.
Być może największą szkodą, jaką Trump zadał Zachodowi i oczywiście Ameryce jest poderwanie zaufania do obowiązujących od wielu dekad zasad międzynarodowej współpracy, które wydawały się wręcz żelazobetonowym paradygmatem nie do złamania! Tymczasem JEDEN człowiek pokazał, że miliard ludzi, którzy uważali, że stanowią czołówkę rozwoju cywilizacyjnego Ludzkości, bardzo interesująco się myli i jak dobrze pójdzie, to dorobek polityczny wielu pokoleń można wrzucić do kosza, a świat cofnąć co najmniej o wiek. JEDEN CZŁOWIEK!!! Dlatego, jeśli będziemy mieli wielkie szczęście i w miarę szybko zmienimy obecny układ sił, następna Ekipa w USA wraz z politykami reszty państw Zachodu będzie musiała włożyć maksimum sił i dobrej woli, aby nie tylko cofnąć dokonane szkody (o ile to wogóle możliwe), ale jeszcze bardziej wzmocnić jedność Zachodu, bo jedno jest pewne, że wyzwań i problemów nie zabraknie (dla każdego coś miłego :-)). Aby je wymienić, potrzebny będzie osobny tekst, zresztą parę najważniejszych, jak "przymuszenie Rosji Putina do pokoju" czy rywalizacja z Chinami są chyba dla wszystkich oczywiste.
Na naszym podwórku ewentualne pomyślne rozwiązanie problemu "pasożyta" również powinno przynieść wielkie zmiany, spowodowane przez hipnotyczne uwielbienie Polskiej Prawicy dla swojego Idola, odporne na wszelkie niewygodne fakty. Przyznam szczerze, że o ile wiernopoddańcze wypowiedzi większości polityków Prawicy w niczym mnie nie zadziwiły, to Prezesowi Kaczyńskiemu udało się to w zupełności! Gdy oznajmił, że Polska powinna wpłacić ten miliard$, aby mieć honor zasiadać w Trumpowej Radzie Pokoju tuż obok Łukaszenki i Putina (i nieważne, że będzie to tylko jego przedstawiciel, bo Putin, ścigany listem gończym za zbrodnie wojenne oczywiście nigdzie nie pojedzie), to mi szczęka upadła. Ech, panie Prezesie - sic transit gloria mundi....
Jestem przekonany, że Prawica do końca zachowa wierność dla Trumpa, na pohybel wszystkim potwarzom czy oskarżeniom rzucanym przez jego niecnych wrogów, dlatego powinien powtórzyć się mechanizm, który przewiduję dla amerykańskiej polityki, czyli poważne kłopoty, które dotkną jego wiernych wyznawców. Oczywiście ten optymalny wariant rozwoju wydarzeń, zarówno w Polsce jak i na świecie nie musi się zdarzyć, bo wszechświat bywa mocno złośliwy, dlatego ze zrozumiałym zainteresowaniem będę śledził dalsze perypetie Najwspanialszego Prezydenta. Oj, będzie się działo :-)
Inne tematy w dziale Polityka