Dotychczasowy przebieg wojny na Ukrainie zapoczątkowanej rosyjską agresją w 2022 r. na sąsiedni kraj, który obiecali chronić w Memorandum Budapesztańskim, można podzielić na dwie podstawowe fazy. Pierwszą z nich była próba Blitzkriegu ze strony rosyjskiej, gdy ich kolumny pancerno-zmechanizowane w krótkim czasie podeszły pod Kijów i Charków, a na południu zajęły korytarz prowadzący z Rosji na Krym, przekraczając Dniepr i zajmując Chersoń. Ku ich wielkiemu zdziwieniu pogardzane "Ukry" nie dość, że zatrzymali zwycięski pochód, ale pogonili "drugą armię świata", odbijając większość zajętych terenów na północy oraz prawy brzeg Dniepru wraz z Chersoniem na południu.
Podstawowymi przyczynami tej klęski były: fatalne błędy rosyjskiego wywiadu, który albo nie mógł wykryć prawdziwego stanu ukraińskiej armii, albo nie potrafił przekonać Kreml do przyjęcia do wiadomości niewygodnych analiz. Putin i jego Sztab Generalny przekonani o własnej ogromnej przewadze zgromadzili dla ofensywy ok. 200 tys. wojska, które na dodatek działało na wielu kierunkach naraz, przez to wszędzie zabrakło im sił do kontynuowania natarcia wobec coraz twardszego przeciwnika. Dodatkowo Ukraina od pierwszych dni zaczęła otrzymywać coraz większą pomoc w sprzęcie i "ochotnikach" z Zachodu, głównie z Polski, choć symbolem tej pomocy pozostały amerykańskie Jaweliny. Równie ważne było natychmiastowa interwencja Elona Muska, który dostarczył najpierw na własny koszt tysiące modemów do swojego Starlinka, zapewniając powszechną łączność niemożliwą do zakłócenia.
Po tej klęsce Rosjanie przeprowadzili wielką mobilizację, zarówno ludzi, jak i sprzętu ze składowisk pozostałych po minionym Imperium, co pozwoliło im odeprzeć ukraińską kontrofensywę w 2023 r. To wtedy zaczęła się druga faza wojny, która na froncie przekształciła się w ciężkie i krwawe walki okopowe wzorem I w.św. z użyciem masy żołnierskiej, a na zapleczu w wojnę totalną obliczoną na wyniszczenie potencjału przeciwnika. Faza ta pozostała nierozstrzygnięta do niedawna, trwając już trzy lata, mimo podniesienia liczebności rosyjskich sił na froncie do 700 tys.ludzi i przestawienia całej gospodarki na tryb wojenny. Wszelkie szturmy, prowadzone głównie na Donbasie przynosiły minimalny efekt mimo straszliwych strat, które sięgają 1,5 mln zabitych i trwale okaleczonych, jak również większości sprzętu. W końcu latem 2026 r. po trzyletniej wojnie totalnej, która zaangażowała wszystkie dostępne siły państwa, stało się jasne dla wszystkich (oprócz p. Budzisza:-)), że Rosja PRZEGRYWA i tę fazę wojny! A przecież od początku bardzo przewyższała Ukrainę we wszystkich ważnych parametrach, jak liczba ludności, możliwości finansowe (dzięki stałemu eksportowi ropy i gazu), wielkość PKB, powierzchnia państwa czy wielkość produkcji przemysłowej. Co więc się stało?
Dokładna odpowiedź jest długa i skomplikowana, dlatego tylko w wielkim skrócie- przyczyny można podzielić na zewnętrzne i wewnętrzne. Z zewnętrznych najważniejszą jest radykalna zmiana postawy Europy, której nikt w Rosji nie przewidział, nawet w nocnych koszmarach. Politycy europejscy, dotychczas typowe "miękiszony", na dokładkę podzieleni i co najmniej w paru przypadkach normalni ruscy agenci, nagle zjednoczyli się, gdy zrozumieli, że stoją w obliczu kolejnego najścia azjatyckiej dziczy na Europę, podobnej do Hunów, Mongołów czy Bolszewickiego Imperium. Co prawda zajęło im to czas porównywalny z trwaniem I w.św., ale lepiej późno nic wcale:-). Dlaczego było to tak ważne? Wojnę totalną wygrywa ta strona, która sprawniej niszczy wojsko i zaplecze przeciwnika, a dysponuje większym i lepiej zabezpieczonym potencjałem przemysłowym. Jak również ta, której udało się otrzymać więcej pomocy od sojuszników. Dlatego pozornie znacznie słabsza Ukraina, która dostaje coraz większą pomoc finansową, militarną, wywiadowczą, technologiczną no i polityczną od Zjednoczonej Europy, zaczyna wygrywać wojnę. Klasyczny przykład - w poprzednich latach Rosja prawie bezkarnie niszczyła fabryki i elektrownie ukraińskie, sama pozostając bezpieczną dzięki ogromnym odległościom jej centrów przemysłowych od Ukrainy. Obecnie większość wojennej produkcji dla Ukrainy pochodzi z całkowicie bezpiecznych fabryk europejskich (lub jest kupowana przez Europę w Ameryce), gdy ukraińskie drony coraz mocniej niszczą rosyjski przemysł i logistykę, nawet na Syberii!
Równie ważne są czynniki wewnętrzne, które określają nie tylko nominalną wielkość państwa, ale i ogólnie mówiąc jego sprawność. Przecież w warunkach totalnej wojny na wyniszczenie jest bezwzględnie testowana jakość Elity, a ogólnie aparatu państwowego, równie ważnego co wojsko i resorty siłowe. Wtedy staje się widoczna prawdziwa wydajność przemysłu i morale społeczeństwa, a nawet najlepsza propaganda nie zakryje Realu, gdy zacznie skrzeczeć. Już od wielu lat tłumaczyłem, że Rosja Putina jest zupełnie nieprzygotowana do odbudowy Imperium, które stało się jej najważniejszym celem, nic więc dziwnego, że już na pierwszym etapie, czyli podporządkowaniu zbuntowanej prowincji całkowicie się wyłożyła. Po prostu jest zwyczajnie niemożliwa budowa Imperium przez całkowicie skorumpowaną Elitę, której celem życia stało się okradanie państwa i wywożenie łupów na Zachód, który miał stać się głównym przeciwnikiem w polityce rewanżu. Jak ma wygrać wojnę totalną państwo, którego czołowi oligarchowie posiadają jachty większe i droższe od rakietowego krążownika?
Jak przyznał Ławrow, Rosja znalazła się w stanie wojny ze Zjednoczoną Europą, która posiada 10 razy większą gospodarkę i produkcję od Rosji i właśnie przestawia ją na intensywne zbrojenia, dysponując technologiami, nie mającymi analogów w Rosji :-)Co gorsza, sama Rosja w żaden sposób nie może mierzyć się z z Zachodnią technologią i organizacją, jej przekleństwem jest ten sam czynnik, który przez wiele wieków zahamował rozwój techniczny Antyku i spowodował upadek tej cywilizacji. W Antycznych państwach panował w gospodarce system NIEWOLNICZY , dlatego przy tak taniej sile roboczej nie opłacało się inwestować w ulepszenia techniczne. Identycznie w Rosji robotnik jest tak tani, że również nie opłacają się drogie inwestycje w rozwój technologiczny. W rezultacie połowa prac w przemyśle jest nadal wykonywana ręcznie, w najbardziej prosty, wręcz prymitywny sposób. Dopóki Rosja żyła pokojowo, a ogromne pieniądze przynosił eksport ropy i gazu, nie stanowiło to problemu, obecnie, przy gwałtownym spadku dochodów z paliw i skrajnym wysiłku podczas rywalizacji z Ukrainą i Europą, zaczęła się dosłownie tragedia, gdy ciągle brakuje robotników w prymitywnym, pracochłonnym przemyśle.
Na to nałożyła się rewolucja dronowa, w której połączone ukraińskie i europejskie potencjały naukowe i przemysłowe zdominowały Rosję zarówno na froncie, jak i nalotach na logistykę i przemysł, głównie paliwowy. Dla każdego myślącego analityka, również na Kremlu stało się jasne, że rosyjska gospodarka i tak prymitywna coraz bardziej przegrywa we wzajemnym niszczeniu zaplecza, a ta tendencja rośnie dosłownie z tygodnia na tydzień i będzie tylko gorzej, bo Rosjanie są BEZRADNI wobec najnowszej ofensywy dronowej Ukrainy wspartej szeroko przez Europę. Katastrofa, choćby w zaopatrzeniu w paliwa narasta i kolaps jest tylko kwiestią czasu. Dlatego wreszcie i na Kremlu zrozumiano, że druga, totalna faza wojny jest przegrana i dłużej nie ma sensu jej prowadzić, dlatego jeśli nic nie zmienią, to raczej prędzej, niż później trzeba będzie prosić o ROZEJM na warunkach Ukrainy, czyli na obecnej linii frontu. Oczywiście Putin dobrze rozumie, jak niebezpieczne to będzie dla jego władzy, jeśli nie życia i dlatego postanowił postawić wszystko na jedną kartę, rozpoczynając nową, trzecią fazę wojny.
Wymyślony plan jest stosunkowo prosty i polega na przymusowym zmobilizowaniu co najmniej 0,5 mln dodatkowych żołnierzy i po podstawowym przeszkoleniu rzuceniu ich do ofensywy na jednym kierunku. Ich celem będzie zdobycie Kramatorska i Słowiańska, czyli ostatnich dużych miast-twierdz na Donbasie za wszelką cenę. Wtedy dopiero będzie mógł się łaskawie zgodzić na rozejm, mogąc się pochwalić przed Sovkami, że cele SWO zostały osiągnięte, a rozejm w domyśle pomoże przygotować się do ciągu dalszego, gdy Rosja odbuduje siły. Oczywiście szturm frontalny takich wzmacnianych latami twierdz oznacza gigantyczne straty, ale tym sie akurat Car Wszechrusi najmniej przejmuje, w końcu "baby nowych narodzą". Niemniej sądzę, że co bardziej myślących generałów w Sztabie Generalnym ( w końcu i tam się tacy muszą znajdować) zaczyna męczyć ból głowy. Jest dość oczywiste, że wywiady Ukrainy i jej Sojuszników potrafią pracować i wczesniej przewidzieć podobny "rozpaczliwiec", co więcej już ukazała się wiadomość, iż Ukraina zawarła z Turcją umowę na dostarczenie wielu tys. rakiet do Himarsów oraz pocisków kal.155 mm w odmianie kasetowej. Pocisk kasetowy rozpada się w powietrzu na wiele mniejszych, przez co pokrywa znacznie większy kawał terenu i stanowi najlepszy oręż w walce z masowymi atakami piechoty. Pozostaje pytanie, ile podobnych umów już jest zawierane z innymi producentami amunicji kasetowej :-). W każdym razie jest już jasne, że w każdym wariancie jesień, a potem zima szykują się stać nadzwyczaj ciekawymi czasami....
60
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)