75 obserwujących
541 notek
772k odsłony
1128 odsłon

Historia załogowych lotów kosmicznych - czas na wnioski cz. I

Wykop Skomentuj19

Od pierwszych załogowych lotów kosmicznych upłynęło prawie 60 lat, nazbierało się w tym czasie masę ciekawego materiału dla analizy systemowej, czyli próby spojrzenia głębiej, w mechanizmy decyzji i realizacji poszczególnych projektów kosmicznych. Przy czym analizuję wyłącznie loty załogowe, loty automatów to druga, obszerna dziedzina, poza tym w odwiecznym sporze między zwolennikami lotów załogowych i automatycznych opowiadam się jednak za załogowymi. Po prostu w ogólnej strategii podboju Kosmosu automaty powinniśmy traktować jako rodzaj zwiadu, za którym i tak muszą pójść ludzie, niezależnie od kosztów i niebezpieczeństw.

 

Być może najważniejszym wnioskiem z tej analizy jest stwierdzenie, iż istnieją tylko dwa sposoby na realizację wielkich projektów kosmicznych i to niezależnie od odmiennych ustrojów gospodarczo-politycznych obu rywali, czyli USA i ZSRR ( później Rosji ). Myślę tu o takich projektach, jak pierwszy lot człowieka na orbitę, Apollo czy Wahadłowiec.

Pierwszym z nich jest organizacja oparta o Lidera,  który ma uprawnienia decyzyjne i ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wyniki projektu.  Największa trudność w takim rozwiązaniu polega na znalezieniu człowieka odpowiedniego kalibru, dosłownie geniusza, który będzie mógł w sposób naturalny narzucić kierowanemu zespołowi swoją wolę no i potrafił podejmować WŁAŚCIWE decyzje, a przynajmniej ogromną ich większość. W całych dziejach lotów kosmicznych znamy ich tylko trzech...

Drugim sposobem, w przypadku braku Lidera ( niezależnie od przyczyn ) pozostaje tradycyjna forma organizacji biurokratycznej , gdy tworzy się zarząd, poszczególne, odrębne od siebie wydziały i system podejmowania decyzji oparty na negocjacjach wewnątrz kierownictwa.  

 

Tak ogólnie, to podobny schemat działania dotyczy większości ludzkiej działalności, w tym tak ważnej, jak polityka, wojna czy gospodarka. Wszędzie tam w trakcie dziejów  pojawiają się wielcy Liderzy ( wodzowie ), którzy potrafią postawić jasny cel, zorganizować zwolenników i narzucić swoją wolę.  Zawsze też są w stanie pokonać przeciwników zorganizowanych w sposób biurokratyczny, no chyba, że różnica potencjałów obu stron będzie już zbyt duża na korzyść biurokracji. Klasyczne postacie - Aleksander,  Cezar, w Polsce Piłsudski, natomiast w gospodarce np. Ford, Gates a w Polsce Kwiatkowski. 

Oczywiście nawet najbardziej genialny Lider nie zastąpi potencjału gospodarczego lub naukowego, dlatego przez długie dekady tylko dwa największe państwa mogły porwać się na tak wielki wysiłek organizacyjny i finansowy, jakim są loty kosmiczne. Osobnym przypadkiem jest Europa, zorganizowane w EWG, potem Unię, jednak omówię go później.

Oczywiście można podejrzewać, że próbuję ciągnąć fakty za uszy pod wstępnie przyjętą tezę, jednak po w miarę dokładnej analizie przekonałem się, że wszystkie wydarzenia ją potwierdzają, czasem we wręcz kuriozalny sposób. Przy czym co ciekawe, zasadniczo obraz nie zależał od tego, jaka ogólna forma organizacji przeważała, czy było nią państwo, czy koncerny prywatne ! Klasyczny Liberalizm najwyraźniej w tym przypadku skapitulował.

 

Jak już pisałem, w warunkach globalnej rywalizacji obu państw hegemonów, gdy niemożliwe stało się zwycięstwo militarne z powodu pewności wzajemnego unicestwienia przez broń jądrową, to ZSRR narzucił jako pierwszy wyścig kosmiczny jako rodzaj zastępczej wojny, mającej udowodnić przewagę technologiczną, wręcz cywilizacyjną "przodującego ustroju". Kierownictwo partyjne przyjęło niezwykle śmiałe plany jak najszybszego wystrzelenia na orbitę najpierw satelitów ( sputników ), później pierwszego człowieka, a dalej kolejnych, coraz większych statków kosmicznych aż po loty na Księżyc.

W tym celu powołano państwowa agencję kosmiczną, jak wszystko w Socjalizmie, jednak na dalszej historii zaważył fakt, iż  na jej czele postawiono prawdziwego Lidera, wręcz geniusza, czyli Siergieja Korolewa. Główny Konstruktor, jak go zwano potrafił stworzyć i pokierować zespołem ludzi, który w ciągu kilku lat dokonał wręcz cudów technologicznych,  w tym statek kosmiczny Sojuz czy rakiety nośne Sojuz i Proton. Wymieniam je nie bez powodu - otóż aktualnie,  po 50 latach ich zmodernizowane warianty stanowią nadal podstawę rosyjskiego programu kosmicznego !  Czyli rysuje się ciekawy obraz - przez kilka lat stworzono dosłownie z niczego doskonałe systemy kosmiczne, by następnie stosować je bez większych zmian przez kolejne pól wieku...

Zagadka jest prosta do rozwiązania, otóż gdy w 1966 r. zmarł Korolew, w rosyjskim programie kosmicznym skończyli się geniusze. Władzę przejęli biurokraci ( czynownicy ) ze wszystkimi  związanymi  z tym następstwami.

 

Amerykański program kosmiczny jest o wiele ciekawszy od rosyjskiego i to z wielu powodów. Otóż w czasie, gdy Rosjanie rzucili im wyzwanie na arenie lotów kosmicznych, amerykańskie władze bardzo niechętnie odnosiły się do samej idei rakiet, zdecydowanie wolano strategiczne lotnictwo, stąd totalne zaskoczenie Sputnikiem. Pierwsze reakcje były zresztą niemrawe, stworzono wprawdzie NASA, jednak program rakietowy szedł jak po grudzie. Właściwie dopiero ogromny sukces propagandowy lotu Gagarina obudził decydentów...

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie