0 obserwujących
468 notek
150k odsłon
  117   0

Przedawnienie nie sprzyja sprawiedliwości

Czy pamiętacie moją sprawę sądową oraz pewnej gdańskiej pisarki? Na łamach S24 omawiałem jej działalność na portalu NaszaKlasa. Podała mnie do Temidy. Po pierwszym wyroku Redakcja zdjęła moje artykuły z S24. Teraz SR w Gdańsku Południe wydał Postanowienie i Uzasadnienie, z którego wynika, że nie przekroczyłem granic nakreślonych przez art. 212 Kk. Osobną sprawą jest sfałszowanie mojego podpisu przez pisarkę oraz wieloletnie pomawianie mnie, że pisałem jako Jacek Kawalec, więc Temida będzie miała jeszcze zajęcie.

Ciekawe, czy Redakcja odblokuje moje konto i czy ponownie zamieści moje artykuły, które przez gdańskie sądy NIE zostały uznane za przestępcze, czyli że NIE naruszają art. 212 Kk. Po prostu: niektóre osoby, zwykle chyba kobiety, dość emocjonalnie - a nawet histerycznie - reagują na wszelkie przejawy krytyki.

Oto moje Zażalenie dotyczące Postanowienia -

 

Kilka dni temu otrzymałem Postanowienie w sprawie VIIIK2/13 i czuję się w obowiązku podziękować Sądowi za spokojne, obiektywne i wyważone wyrażenie swej opinii. Niestety, nie jest to takie oczywiste, bowiem w Polsce zapadają rozmaite wyroki w podobnych sprawach, niejako wg zasady ”na dwoje babka wróżyła”.

Dziękuję zatem za dostrzeżenie, że moje komentarze (styczeń – luty 2009) były ironiczne, lecz nie przekraczały granicy wytyczonej przez art. 212 Kk. Jeśli na portalu produkuje się oficer, ksiądz, urzędnik lub - jak w tym przypadku - pisarka a doktoryzująca się wykładowczyni, to powinna liczyć się z ostrzejszą krytyką działań, które były nieprzyzwoite, zwłaszcza w sytuacji, kiedy inni współużytkownicy realizowali się w sposób jeszcze wulgarniejszy, z czym na portalu NaszaKlasa usiłowałem walczyć, zaś pisarka opowiedziała się po stronie wyuzdanej młodzieży, przyznając zresztą, że woli dyskutować z taką młodzieżą, niż ze mną, czyli z osobą zwalczającą wulgaria na tym forum.

Nie bez znaczenia jest fakt, że pani ta zamieszczała żarciki antygejowskie i seksistowskie, co jednak trąca dyskryminacją zwalczaną przez prawo. Jednak od takich dam jak pisarka, społeczeństwo (choćby społeczność na portalu NaszaKlasa) ma prawo oczekiwać podwyższonych standardów w zachowaniu publicznym, a wymiana poglądów na portalach (zwłaszcza na portalu NaszaKlasa, na którym starsi użytkownicy, np. ja i pisarka, powinniśmy świecić przykładem, nie zaś współuczestniczyć w złośliwych i menelskich przerzucaniach się półpornograficznymi tekstami) powinna być kulturalna i zgodna z regulaminem portalu.

Dziękuję za dostrzeżenie, że także kilka moich ironicznych i żartobliwych artykułów napisanych po styczniu 2009 nie naruszyło art. 212 Kk. Były one oparte na działaniach pisarki i jej adwokata, którzy straszyli mnie sądami i policją oraz żądali, abym w internecie przeprosił tę panią, skasował wszystkie moje artykuły omawiające działalność pisarki i wpłacił w ciągu tygodnia zadośćuczynienie (20 tys. zł), przy czym owa para cały czas sprawia wrażenie, że nie ma pojęcia o prawie prasowym i o prawie każdego obywatela do opisywania w sposób kulturalny - a jednocześnie nawet uszczypliwy - rozmaitych osób, zjawisk, wydarzeń i sytuacji (w tym omawianie internetowych działań takich znakomitości, jak choćby coraz bardziej znanej pisarki). Żądania, zwłaszcza finansowe, w moim subiektywnym odczuciu, trącało ultimatum a nawet szantażem.

Należy zauważyć, że pisarka oraz jej adwokat błędnie interpretowali moje artykuły, w których omawiałem m.in. anonimowego pisarza pijaczynę, zaś oni próbowali wmówić Temidzie, że to właśnie jest opis tej pani – doprawdy, brak umiejętności starannego i logicznego myślenia jest zatrważający, wszak owa para to absolwenci znanych uczelni. W którym zatem miejscu doczytali się, że przypowieść o pijaku dotyczyła nobliwej a szlachetnej pisarki?

Dziękuję za dostrzeżenie, że adwokat pisarki nie powinien przedstawiać (dołączać) Temidzie moich kolejnych a późniejszych tekstów, które zostały napisane po styczniu i początku lutego 2009. Jeśli ma ochotę w dalszym ciągu trudzić Temidę rozpatrywaniem kolejnych zarzutów, to powinien wystąpić na nową drogę sądową i dowieść, że moje teksty były oparte na kłamstwach (bo takie ciągle ma zarzuty wobec mnie ów tandem). Omawiany bowiem proces dotyczy oceny moich tekstów z początku roku 2009, nie zaś późniejszych, o czym mecenas powinien jednak wiedzieć. Ta para ma wyjątkowego pecha – wszystkie (a jest ich całkiem sporo, tak wcześniejsze, jak i późniejsze) moje artykuły oparto wyłącznie na prawdzie.

Dziękuję za dostrzeżenie, że subiektywne odczucia pisarki, która uznała się za spostponowaną, nie były podstawą do zastosowania art. 212 Kk i że w moim zachowaniu nie było znamion czynu zabronionego kwalifikowanego z tego artykułu.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka