0 obserwujących
468 notek
150k odsłon
  278   0

Czy anonimowy notariusz został znieważony przez dyskutantów?

W internetowych mediach jest coraz więcej wulgaryzmów, ośmieszeń, zniesławień i obraz, więc wydaje się całkiem naturalne, że osoby postponowane zgłaszają do odpowiednich organów takie komentarze godzące w ich tzw. dobre imię. Jednak w tym całym zgiełku okazuje się, że wielu rodaków uważa się za urażonych niejako na wyrost, na zapas, bo „tak mi się wydaje”. Jednych obraża mocne słowo, innych obelga, ironia, śmiech lub wyzwisko albo postulat, aby go zneutralizowano (tu zwykle wymieniane są konkretne sposoby). Szczególnym przypadkiem są zniesławienia (w tym rzekome), kiedy to czytelnik a dyskutant odniósł wrażenie na podstawie przeczytanego artykułu zamieszczonego przez redakcję, że ta osoba dokonała poważnego przestępstwa.

Taka osoba (posądzona o przestępstwo), często na podstawie pierwszego impulsu, oddaje sprawę do naszej temidy, oczekując ścigania dyskutanta, który ją – jak mniema – zniesławił. Jest to jednak odczucie subiektywnie i gdyby ta osoba na spokojnie przeanalizowała (najlepiej ze specjalistą od pomówień) teksty zamieszczone w internecie, to musiałaby przyznać, że nie kwalifikowały się one do wytoczenia procesu, a nawet... nie dotyczyły ich literalnie, choć im się tak wydawało albo nawet było to dość prawdopodobne, jednak nie całkowicie pewne...

22 grudnia 2015 na portalu trójmiasto.pl ukazał się artykuł „Zatrzymano sprawców brutalnego zabójstwa”. Opisano koszmarne morderstwo dokonane na oszukanym mężczyźnie, w czym – jak objaśniono – uczestniczył notariusz. A dokładniej (w dosłownym sensie) – nie wymieniono imiennie słowa „notariusz”, lecz „akt notarialny”, choć oczywiście takie akty są wytwarzane przez osoby zwane notariuszami lub rejentami, i to nie w nocnych barach przy piwie i na kolanie, lecz w nobliwych kancelariach, w godnych warunkach, niejako pod ochroną naszej RP.

Podczas wymiany poglądów pewien dyskutant postulował: „Bezwzględnie kara śmierci dla wszystkich osób w tym uczestniczących!” i dopowiedziano mu „z notariuszem włącznie!”. I gdzie tu jest zniesławienie?! Gdyby ktoś zawołał „Kara śmierci dla notarialnego oszusta i współzabójcy!”, to byłaby obraza (oszust) z postulatem (kara śmierci). Pomylono zatem postulat z pomówieniem? W Polsce miliony rodaków (w tym znani politycy) jest za przywróceniem kś, ale przecież nie dla osób niewinnych! Oznacza to, że obaj dyskutanci postulowali kś dla wszystkich osób uczestniczących w zabójstwie. Oznacza to także, że nie postulowali kś dla osób nieuczestniczących, więc niewinnych. Skoro notariusz nie brał udziału w zbrodni, to może spać spokojnie i nie irytować się, że go (rzekomo) zniesławiono, bowiem źle życzono jedynie współuczestnikom zbrodni, czyli winnym. Gdyby notariusz był winny, co udowodniono by podczas procesu, to wówczas można byłoby uznać, że kilkanaście osób (dwaj dyskutanci i wielu ich popierających „łapką w górze”) jednak go zniesławia i być może należałoby im wytoczyć procesy o zniesławienie, ale w takim przypadku musiałyby być użyte słowa powszechnie uznane za zniesławiające (wyzwiska, w tym wulgarne), bowiem – jako osobę winną – można by nazywać przestępcą, wszak pisanie prawdy nie jest chyba zniesławieniem....

W Polsce znany jest przypadek, kiedy to rodzice zamordowanej dziewczyny nazwali zabójcę zwierzęciem i... tenże wytoczył im proces.

Polska to dziwne państwo, w którym podawane są nazwiska ofiar, lecz nie zbrodniarzy, choć na świecie zwykle podawane są nazwiska tych ostatnich i to zaraz po ujęciu (długo przed procesem!), np. dane Josefa Fritzla, dodatkowo zwanym „potworem z Amstetten”. W Polsce, zapewne, ten Austriak wygrałby proces o ujawnienie danych przed wyrokiem oraz o zniesławienie (za „potwora”), co jednak dowodzi, że polskie prawo odstaje od zachodniego „w gorszą stronę” i polscy fachowcy od prawa powinni przyłożyć się do zmian na lepsze, nie zaś nadal trwać w opisanych nierozsądnych prawniczych zwyczajach. Zatem – w opisanym przypadku, w cywilizowanym świecie, zarówno bezpośrednich domniemanych zabójców, jak też notariusza, wymieniono by po nazwiskach zaraz po ich zidentyfikowaniu i na długo przed ostatecznym wyrokiem.

Trójmiejski notariusz jest po studiach wyższych, ale ma kłopot ze zrozumieniem polskiego tekstu? Byłoby dobrze, aby nasza temida nie zajmowała się rzekomymi i naciąganymi sprawami o zniesławienia i to w sytuacji, kiedy codziennie w mediach pada mnóstwo uwłaczających pomówień i nikt z nimi nie walczy. Jest to kuriozalna sytuacja z większą dawką hipokryzji – obywatele są świadkami publicznych zniesławień na wielką skalę (duża widownia, czyli wielu obserwatorów pomówienia), a kiedy sami kogoś skrytykują na znacznie mniejszą skalę – są ciągani po sądach przez przeczulonych obrażalskich.

Subiektywne odczucia notariusza i przekonanie o swej krzywdzie nie powinno być podstawą do wieloletniej bezsensownej batalii w sądach na tle sporych kosztów. Tego typu sprawy należy umarzać zaraz na początku jako niewypełniające znamion przestępstwa.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka