Papierowy samolocik w spocie Szymona Holowni stał się okazją do wylania nie niego wiader. W zamiarze wylewających były to wiadra nieczystości, ale faktycznie byly to wiadra hipokryzji. Nie pamietam, aby kogokolwiek ze rżnących dzisiaj powagę żuralistów i człokonków rodzin ofiar kiedykolwiek oburzało wycinaanie z papieru wybuchnietego tupolewa. Jedni udawali, że tego nie widzą, innych okrutna perfida z jaką Tusk z Putinem wybuchnęli tupolewa z delegacją przyprawiała o spazmy.
Pierwszee zdjęcie przedstwia członka podkomisji Ziemskiego, zarazem twórcy wybuchowych wycinanek ze swoim dziełem.

Na drugim viceprzewodniczący państwowej podkomisji z jej członkiem komentują perfidię papirerowego wybuchu, od którego zginał brat prezesa.

Trzecie pochodzi z państwowego dokumentu opatrzonego logiem MON.

JEŻELI KACZYSTOM TERAZ WOLNO WIĘCEJ TO ZA TRZY MIESIĄCE BĘDZIE WOLNO WSZYSTKO.
A jedynym powodem dla którego Holowni się należało było, że najprawdopodobniej sam nie znał swojego spotu, na co wskazują jego tlumaczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)