Od paru dni a gdyby starać się o precyzyjne ustalenie to zapewne od momentu,kiedy zeszła pierwsza ofiara kaczystowscy publicyści i blogerzy na przemian popadają w zachwyt nad kompetencjami ministra zdrowia j współczucie dla jego niewyspania. Nie mam zastrzeżeń do kompetencji Szumowsliego jako lekarza, przypuszczam też że w ramach swoich możliwości działa najlepiej jak może. W dalszej części zajmę się tym, czy działanie w ramach takich możliwości jest moralne ale żeby na to opdpowiedzieć potrzebnych jest kilka innych informacji.

Jako że Szumowskiego uważam za człowieka względnie przyzwoitego to myślę iż najpierw sen z jego powiek spędzał spór o 2 miliardy bo miał świadomość, że za kilka-kilkanaście dni w służbie zdrowia one będą potrzebne na co najmniej kilka innych niż onkologia celów. Na marginesie - skoro nie pójdą na transmisje odwołanych imprez sportowych to wygląda iż pójdą na opluwanie UE, od której na walkę z koronawirusem mamy dostać kilkanaście razy więcej.
Teraz niewielka uwaga o matematyce epidemii. W zasadniczym okresie szybkość rozprzestrzeniania się epidemii jest proporcjonalna do liczby już zakażonych - NIE TYCH, U KTÓRYCH STWIERDZONO OBECNOŚĆ WIRUSA, A TYCH KTÓRZY ULEGLI ZAKAŻENIU. Współczynnik proporcjonalności można zmniejszyć izolując zakażonych od zdrowych. Izolacja ma niestety swój aspekt psychologiczny - im więcej ludzi będzie poddanych dwutygodniowej kwarantannie, tym więcej będzie ją łamało ale kwarantannę w dużym stopniu można zastąpić testami. Tymczasem liczba testów wykonanych w Polsce od początku chyba jeszcze nie przekroczyła dwudniowych możliwości, o których mówi Szumowski. Zakwalifikowanie do testu nadal jest uwarunkowane powrotem z zagranicy co od dawna jest bezsensem po pierwsze dlatego, ze na liście krajów występują kraje o niewielkiej liczbie stwierdzonych zakażeń, co przy dużej liczbie wykonanych tam testów może prowadzić do wniosku że o zbliżonej do Polski gęstości rzeczywiście zakażonych, a po drugie ponieważ pierwsi zakażeni w Polsce mogą mieć już kilka generacji zstępnych. Nie chce mi się wierzyć, że Szumski tego nie wie za to wierzę, że ze świadomością iż bierze się udział w procesie, którego niektóre elementy są szkodliwe nie sypia dobrze.
Spałby jeszcze gorzej gdyby rozumiał, że kaczystom ta zaraza jest na rękę. Jest dosyć prawdopodobne, że dotarła do nas w takiej porze roku. że sama zacznie wygasać i wypadniemy nie gorzej niż Niemcy i Francja a jeżeli wypadniemy gorzej niż Białoruś, Ukraina i Rosja to powiemy, że oni przecież kłamstwo mają w genach. Liczą też kaczyści, że zraza wytłumaczy wszelkie kłopoty gospodarcze oraz uwolni ich od problemu Smoleńska. Kombinują, że praktycznie wyeliminuje kontrkandydatów Dudy a ten pozytywnie przechodząc kolejny test na poniżanie jest nadal wymarzonym kandydatem prezesa.
W przypadku kaczystów bardzo ważną zaletą zrazy jest okazja do wydawania nakazów i zakazów a ton wypowiedzi Kamińskiego świadczył że to działa na niego bardziej upajająco niż wymiana oddechów z Tequilą .
Nawiązując zaś do Tequili - na zdjęciu obok przyrządzony przeze mnie płyn dezynfekujący o składzie - najtańsza whisky rozcieńczona spirytusem rektyfikowanym. Jednakowoż najważniejsze jest naczynie z wymalowanymi na nim skrzydłami aniołów symbolizujące moją wiarę w jego skuteczność oraz, że handel uzupełni zapasy rozcieńczalnika, bowiem dotychczasowe ludność okoliczna wykupiła w tych samych co ja celach, nie dając tym świadectwa wiary w Obajtka.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)