„Faktycznie dziś liczy się internet, podcasty. Gdy obserwujemy ludzi w warszawskim autobusie, to oni oglądają rozmaite rzeczy w swoich smartfonach. Ale raczej nie jest to ani TVN, ani TVP. Tylko materiały z przestrzeni internetowej. „ - tak medioznawcy opisują bezsens sklerotycznego wyczynu pisowskiej gerontokracji. Sam termin "gerontokracja" Kaczyński i Terlecki odziedziczyli po Breżeniewie i Susłowie.
Wszyscy tak myślą ale postęp nie zna granic więc okazało się że angole już znają i nawet zastosowali wobec naszego salonowego globtropera kwarantannę wyłączającą mu dostęp do interentu "Moja wymuszona Omikronem kwarantanna trwała absolutne minimum, mogę więc wrócić do roboty i zabrać się za pisanie."
Na razie wiadomo, że urządzenia wyłączające internet nie mają zasięgu sięgającego na biegun północny, bowiem Balala tam przebywając, mógł ubogacać nas swoją wiedzą o architekturze i w ogóle sztuce.
Jeżeli zaś chodzi o samą ustawę, to moim zdaniem ważniejszy od jej zawartości jest sam fakt, iż PiS zajął się tym w czasie, kiedy mamy kilka naprawdę poważnych kłopotów natomiast ideowe pokrewieństwo prawotwórczej działalności Kaczyńskiego i Kim Dżong Una dzisiaj jest już niepodważalne.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)