Notka na okoliczność 13,083(3) rocznicy zamachu nad Smoleńskiem.
Skecz Fronczewskiego znakomicie przedstawia historię dochodzenia PiS do prawdy o Smoleńsku jak i wiele innych przypadków z dziejów ludzkości, że kiedy "cały cyrk jest obesrany" to trzeba zrobić nowe otwarcie. Nawet nietrudno kluczowym słowom ze skeczu przyporządkować zdarzenia z dziejów dochodzenia PiS do prawdy.
Najważniejszy jest skeczowe zapalenie się światła, którym w naszych rozważaniach jest upublicznienie zawartości raportu NIAR. W przeciągu paru tygodni opinia publiczna dowiedziała się, że pisowska podkomisja kłamała zarówno na temat treści ekspertyz, na których rzekomo oparła swój raport jak i samego ich istnienia.
Zaistniała potrzeba nowego otwarcia.
Po pokazie filmu odbyła się debata z udziałem jego reżyserki, Ewy Stankiewicz, a także członków podkomisji śledczej i rodzin ofiar.(...)
Ewa Stankiewicz skupiła się na wyliczeniu niedociągnięć po stronie państwa polskiego w przygotowaniu wizyty prezydenta w Katyniu i sposobie prowadzenia śledztwa.
(...)
Już z samej informacji PAP powielonej przez inne pisowskie media można wnioskować, że głównymi postaciami konferencji było małżeństwo Jorgensenów, a autor papowskiego materiału jedynym dziennikarzem tam obecnym. Zastanawia, czemu o Jorgensenie napisał "członek" skoro ten już dawno jest zasłużonym "byłym członkiem" a skoro tak napisał to również ci nienazwani członkowie, o ile byli, to byli "byli" bowiem ci aktualni udziałem w tak ważnym wydarzeniu rangi międzynarodowej nie chwalą się.
Byłych członków pal licho bowiem ich ambicje, uczciwość i kompetencje są takie same jak tych co pozostali przy Macierewiczu - u jednych i drugich pierwsza z wymienionych cech leży ma przeciwnym końcu skali niż pozostałe a nawet wychodzi poza skalę. Bez silnego wsparcia części rodzin ofiar katastrofy oraz wątpliwości części pisowskich polityków w uczciwość intencji organów pisowskiego państwa taka impreza nie miała szansy zaistnieć.
Mówiąc "Walka z nieprawdą o 10/04 jest naszym obowiązkiem" Krasnodębski wcale nie ma na myśli walki przy pomocy raportu pisowskiej podkomisji, który w końcu jednak się ukazał a nawet spotkał z uznaniem Kaczyńskiego, bo ze sprawozdanie PAP nie wynika aby ktokolwiek o raporcie tam wspominał, ale walkę głosami ludzi, którzy w nieodległej przeszłości o działaniach w tej sprawie pisowskiego państwa tak wyrażali się:
- Ewa: "Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne. Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji - podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewające"
- Ewa: "Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne. Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji - podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewające"
A skoro wystąpili oni a nie wystąpił żaden przedstawiciel podkomisji Macierewicza, która wprawdzie raport już ogłosiła ale wynagrodzenia pobiera nadal, to znaczy, że oni swojego zdania nie zmienili a gdzieś na peryferiach dojrzewa myśl dalszego dochodzenia prawdy już bez Macierewicza i Ziobry i tym niezmienionym zdaniem Jorgensenowie próbują zawojować rynek zamachowy.
Czy im to się uda ?
Nie mają szans pozyskać nikogo poważnego ponieważ Jorgensen już dawno zamanifestował swoją niekompetencję.
Nie mają szans pozyskać nikogo poważnego ponieważ Jorgensen już dawno zamanifestował swoją niekompetencję.
Chyba nie mają szansy na sojusz z innym byłym członkiem Markiem Dąbrowskim gdyż poza wszystkim Dąbrowski jest skażony występem w TVN24.
Mają szanse zagospodarować emocje tych rodzin ofiar, które poczuły się dotknięte niezręcznością ówczesnych władz a widzą szaleństwo Macierewicza i cynizm Kaczyńskiego. To bardzo niewiele, zważywszy na zdanie na łaskę i niełaskę pisowskich mediów traktujących katastrofę wyłącznie utylitarnie. A łaski mogą dostąpić tylko kiedy Karnowscy zdecydują się na wsparcie Ziobry.





Komentarze
Pokaż komentarze (12)