


Zaczęła się oficjalna kampania wyborcza, którą od nieoficjalnej odróżnia instytucja "kłamstwa wyborczego".
Po raz pierwszy portal Karnowskich nie napisał o złożeniu kwiatów pod pomnikami przez delegację partyjno-rządową. Nie wiem, jak to rozumieć i przyznam, że rozpiętość skali możliwych interpretacji mnie przerasta.

Tusk powiedział Bushowi pięć miesięcy przed wiecem w Tbilisi "Dzisiaj, kiedy proponujecie współpracę i wskazujecie na nadchodzące zagrożenie z Iranu, dobrze jest zrozumieć, że zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski to nie tylko te związane z zagrożeniami po 11 września". Dowiedzieliśmy się tego dzięki Resetowi, wypowiedź zanotowali Amerykanie a nie Tusk więc historyczność owego przemówienia blaknie z co najmniej dwóch powodów - nieobecności Saakaszwilego oraz notatki Busha.
Równocześnie skoro Tusk tak powiedział Bushowi przed rozmową Tuska z Putinem na molo to znaczy, że do Putina miał zaufanie co najmniej ograniczone i - co oczywiste - z wzajemnością, wobec czego obaj rozmówcy musieliby być nieskończenie głupi gdyby - nie ufając sobie - wspólnie zawiązywali spisek na prezydenta Kaczyńskiego.
Kaczystom to jednak nie przeszkadza bowiem śmierć pisowskiej części delegacji w zamachu jest takim samym dogmatem jak niepokalane poczęcie - nie ważne jak do tego doszło. Wiara w to drugie obowiązuje szerszy krąg i już nie ma zastosowania w polityce ale kiedyś miala i to bardzo krwawe.
W polityce, a konkretnie w czasie obowiązywanie instytucji "kłamstwa wyborczego" o Macierewiczu będzie można mówić, że jest oszustem i on za to nie pozwie ponieważ wie, że przegra.
Macierewicz to samo będzie mógł mówić o Tusku, Millerze i Lasku bo wie, że też go nie pozwą chociaż wygraliby. Wiem, że wygraliby natomiast nie wiem czemu go nie pozwą. W sprawie tych pozwów chciałbym się jednak mylić.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)