Na pierwszy oraz kilka kolejnych rzutów okiem PiSowi to się nie opłaca, ponieważ za tym poszłaby utrata innych lukratywnych fuch, która wprawdzie i tak nastąpi ale dotknięci nią przez KO+TD+Lewicę przynajmniej będą mogli chodzić w aureoli ofiar czystek politycznych.
Ale nie słyszałem też o pisowcu, który odważyłaby się powiedzieć, że zamachu nie było.
Występ Kaczyńskiego 10.10 pod pomnikiem smoleńskim świadczy o strachu, jakim napawała go perspektywa utraty władzy. Samego faktu utraty władzy nie bałby się, bo do władzy można wrócić ale ODKŁAMANIA SMOLENSKA NIE DA SIĘ SPOWROTEM ODWRÓCIĆ. Myślę, że podobnymi pobudkami kieruje część wierchuszki PiS najgorliwiej głosząca zamach więc, póki co, Kaczyński nie jest osamotniony.
W każdym razie nie kupuję tłumaczeń, że kaczystom chodzi o stołki bo o wiele za dużo gotowi są ich oddać za częściowe tylko utrzymanie się przy władzy.
Nie napawają mnie optymizmem występy polityków opozycji już wszczynających spory w ich mniemaniu programowe - na przykład o aborcję i małżeństwa jednopłciowe - ale jak "aktorzy prowincjonalni" zostają politykami to i polityka jest prowincjonalna.
Z drugiej strony za bardzo oryginalne i zabawne uznałbym, gdyby Duda w pierwszym kroku tworzenie rządu koalicyjnego PiS+PSL powierzył WKK, po czym ten powołałby rząd składający się z ministrów z KO, PSL oraz Lewicy. Poszłoby szybko i sprawnie a w konstytucji zakazu nie znajduję:)
Tak czy siak, na moje szczęście ja mogę wybierać:


Komentarze
Pokaż komentarze (12)