Oczywiście, że może. Więcej - jego szanse na otrzymanie sprawiedliwego wyroku sa większe niż wygranie w totolotka kogoś, kto nie gra*. Rzecz nie polega więc na tym, czy ma szanse ale na ogólnej kondycji wymiaru sprawiedliwości i tu pojawia się kolejny problem, a nawet dwa bowiem po pierwsze Pan Zbyszek całkiem jeszcze niedawno pełnił w tym wymiarze najwyższe funkcje a po drugie stanowiłby problem dla każdego państwa. Jednak Francja z problemem Sarkozy'ego uporała się tak, że mało o tym słychać.
Moje zdanie o tak zwanych reformach Ziobry jest znane a o reformach jego następców nie mam zdania bo nie ma o czym wobec czego mogę przystąpić do właściwego tematu. Jest nim sposób traktowania przez polski wymiar sprawiedliwości zwykłych spraw zwykłych obywateli na przykładzie własnym. Ponieważ ten wymiar skazał mnie na kwotę mniej więcej taką, jaką co miesiąc otrzymuję jako osoba represjonowana z powodów politycznych, czyli niewielką, o sprawie mogę pisać bez większych emocji.
Uważam, że najrzetelniej będzie wkleić zawiadomienie Rzecznika Dyscyplinarnego, ponieważ jego treść musi być zgodna z moimi poprzednimi pismami do wymiaru**.
Więc wklejam:
Michał Jaworski Sosnowiec, 30.07.2026
Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych
Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie
ul. Poligonowa 3
04-051 Warszawa
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego
Zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przewinień dyscyplinarnych przez:
Sędzię Sądu Rejonowego w Sosnowcu, IX Wydział Karny
Imię i nazwisko sędziego: Małgorzata Waldowska - Wiernek
w sprawie o sygnaturze akt : IX W 847/23
oraz
Sędziego Sądu Okręgowego w Sosnowcu, V Wydział Karny Odwoławczy
Imię i nazwisko sędziego: Waldemar Dzień
w sprawie o sygnaturze akt : V Ka 199/23
W trakcie ustalania stanu faktycznego sąd I instancji w osobie Małgorzaty Waldowskiej – Wiernek:
- mimo moich wniosków nie powołał świadka,
- uchylał moje pytania do świadków,
- nie protokółował istotnych kwestii,
- mimo moich wniosków nie uzupełniał protokołu na podstawie rejestracji,
- interpretował wypowiedzi niezgodnie z ich powszechnym rozumieniem.
Jako biegły na rozprawie wystąpiła osoba, która - nie mając pojęcia o fizyce - wypowiadała się na temat kolizji a w kwestii topografii miejsca zdarzenia dopuściła się infantylnego oszustwa.
W uzasadnieniu nie znalazł się opis wydarzenia w wersji jaką ja pamiętam i zgodnie z którą nie przyznawałem się do winy. Brzmi ona tak, iż stwierdziwszy, że samochód dostawczy po prawej stronie mojego samochodu stoi za blisko żeby cofając jednocześnie skręcać, pojechałem najpierw prosto do tyłu (cofnąłem), następnie do przodu jednocześnie skręcając w lewo, następnie do tyłu jednocześnie skręcając w prawo i w tym momencie pojawiła się właścicielka Peugeota.
Nie została przesłuchana funkcjonariuszka policji, która jako jedyna oglądała zapis całego zdarzenie ma monitoringu, o co wnosiłem:
- we wniosku o przesłuchanie świadków z dnia 15.01.2024r
- w piśmie procesowym z dnia 17.05.2024r
- na rozprawie w dniu 06.11.2024r.
Po pierwsze funkcjonariuszka powinna uzasadnić, dlaczego nie skopiowała z monitoringi całego przebiegu zdarzenia. Odpowiedź na to pytanie mogłaby mieć fundamentalne znaczenie, ponieważ ze względu na bliskość w czasie pojawienia się na parkingu obu samochodów oraz zdarzenia ujętego na fragmencie monitoringu nie da się określić, czy zdarzenie na monitoringu nie jest związane na przykład z otwieraniem drzwi Peugeota. Jak pokażę dalej, na pewno nie jest związane z domniemaną kolizją.
Po drugie funkcjonariuszka musiałby widzieć „prawie przejechanie” „prezesa teatru z tradycjami spotykania się przed spektaklem pod sklepem Żabki” – te określenia zaczerpnąłem z zeznań świadków.
Sąd odrzucił mój wniosek o powtórne przesłuchanie świadka Dereszyńskiego w obecności psychiatry na okoliczność czy ja szczekam, bo tak świadek twierdził zarówno na parkingu jak i na sali sądowej. Na sali sądowej nie spotkało się to z reakcją sądu i nie zostało zaprotokołowane, ale jest na rejestracji.
Zostało uchylone moje pytanie do świadka Podgórskiego o jego kompetencje w zakresie odróżnienia dźwięku kolizji samochodów (abstrahując od tego, czy zadrapanie na moim samochodzie może wywołać dźwięk słyszalny jako huk z odległości kilkudziesięciu metrów) od dźwięku towarzyszącemu przejechaniu przez kilkunastocentymetrowy uskok w asfalcie jezdni. Kwestia odległości, z jakiej taki dźwięk można usłyszeć była w ogóle blokowana przez sąd, który w tej kwestii zadowolił się porównaniem przez biegłego samochodu do bębna i gitary. Świadek Podgórski w sądzie zeznał, że ja awanturowałem się z policjantami, co ani nie miało miejsca ani nie ma potwierdzenia w zeznaniach policjantów. Zeznał też, że to „koleżanka zadzwoniła po policję” co jest sprzeczne z zeznaniami owej koleżanki oraz osoby, która telefonowała. Sąd I instancji przed stwierdzeniem w uzasadnieniu, że zeznania świadków są spójne i mają walor wiarygodności, powinien przynajmniej przeczytać, co sam zaprotokółował.
Właścicielka Peugeota zeznając dwa razy, ani raz nie wspomniała o dźwięku określanym przez innych stojących razem z nią świadków jako huk.
Sąd nie wziął pod uwagę, iż właścicielka Peugeota zeznała iż „nie powiedziała bezpośrednio do obwinionego, żeby odjechał” a według języka polskiego to znaczy, że powiedziała natomiast jeżeli sąd rozumie to inaczej, jego powinnością było wyjaśnić, co znaczy „bezpośrednio” i zawrzeć to w uzasadnieniu.
Świadek Dereszyński pojawił się koło mojego samochodu dopiero po tym, jak właściciela Peugeota powiedziała żebym odjechał i zaczął domagać się okazania mu pokory. Jak powiedziałem na pierwszej rozprawie, zdarzenie było prowokacją a pojawienie się pana Dereszyńskiego, nazywanego prezesem teatru z tradycjami spotykania się przed spektaklem pod sklepem Żabki interwencją po nieudanej prowokacji właścicielki Peugeota, w której radośnie wziął udział sąd I instancji. Zauroczony obcowaniem z wysoka kulturą reprezentowaną przez teatr z tradycjami sąd I instancji nie raczył wyjaśnić, czy właścicielka Peugeota oraz świadkowie udawali się na próbę czy spektakl, nie był zdziwiony, że byli w stanie poświęcić około trzech godzin oraz, że do jedynej sali widowiskowej w okolicy idzie się w przeciwnym kierunku niż udawali się świadkowie. Dla oceny przedmiotu sprawy teoretycznie nie ma to znaczenia ale praktycznie jakieś musi mieć skoro o udawaniu się na próbę lub spektakl mówi właścicielka Peugeota oraz świadkowie, różniąc się w określaniu celu. Natomiast dla sądu powinno mieć przy ocenie wiarygodności ich zeznań skoro w uzasadnieniu podnosi ich spójność.
Interpretując literalnie uzasadnienie można dojść do wniosku, że funkcjonariusz A. Cieślar widział zdarzenie, podczas gdy tylko uczestniczył w fotografowaniu, w szczególności pionowych rysek na zderzaku mojego samochodu jako śladów pozostawionych przez poruszający się w płaszczyźnie poziomej mój samochód. Po przybyciu na parking policja bezkrytycznie przyjęła wersję teatru z tradycjami jako wiarygodną, podczas gdy tylko pobieżna ocena topografii parkingu poddawała w wątpliwość możliwość kolizji, po której zostają sfotografowane przez policję ślady, więc należało wykonać pomiary miejsca zdarzenia.
Na monitoringu widać ruch samochodu Peugeot opisany przez biegłego „pochyla się w kierunku krawężnika”. To jest opis bardzo dokładny – widać, że wszystkie linie na samochodzie początkowo równoległe do krawężnika zachowują równoległość do krawężnika w czasie ruchu samochodu. Nie występuje żaden ruch w kierunku równoległym do krawężnika, co oznacza, że pęd rzekomo uderzającego Forda byłby prostopadły do krawężnika, tymczasem na symulacji sporządzonej przez biegłego pęd Forda jest skierowany pod kątem półprostym do krawężnika więc ma również składową równoległą do krawężnika. Biegły nie potrafił odpowiedzieć, co z ową składową się stało a sąd uchylił pytanie, czy w ogóle wie, co to jest pęd – jedna z dwóch wielkości fizycznych używanych w opisie zderzeń.
Podchodząc do problemu od strony symulacji komputerowej – pokazana na niej reakcja Peugeota na uderzenie pod kątem półprostym w miejsce położone poza „promieniem bezwładności” wokół osi pionowej objawia się głównie jako obrót Peugeota wokół osi pionowej. W takiej sytuacji tył Peugeota musiałby zbliżyć się do krawężnika bardziej niż jego środek, co jest widoczne na symulacji ale - jak poprzednio napisałem – nie jest widoczne na monitoringu więc nie miało miejsca. Na symulacji widoczny jest również ruch tylnego lewego koła ku krawężnikowi, którego to ruchu nie ma na filmie z monitoringu.
Zeznając przed sądem biegły stwierdził: „Na podstawie samych zarysowań nie można określić kierunku ruchu. W mojej ocenie charakter zadrapań na zderzaku obwinionego odpowiada najechaniu pionowo na krawędź samochodu.”
Drugie zdanie jest częściowo poprawne, bo ryski na moim samochodzie rzeczywiście mają kierunek zbliżony do pionowego natomiast mój samochód nie poruszał się w kierunku pionowym ani na filmie biegłego ani w rzeczywistości.
Uchylając moje pytania oraz oddalając moje wnioski dowodowe, przy tym argumentując, iż mają na celu przedłużenie sprawy, mimo iż to nie z mojej winy nie odbyły się dwie rozprawy - w terminie 18 września i 6 listopada 2024, sąd I instancji zablokował mi przedstawianie poniższego argumentu, iż poza tym, że biegły nie zna podstaw niezbędnej w dziedzinie jego formalnej biegłości fizyki, to jest infantylnym oszustem.
Zeznając, biegły stwierdził, że jego opina oparta jest na „rzeczywistym kształcie parkingu” i że „odpowiada torowi jazdy samochodu obwinionego”.
Na filmie z monitoringu oraz zdjęciach (np. zał.1) widoczny jest okrągły właz do kanalizacji, którego południowa krawędź (od strony ul. Brackiej) jest odległa od linii będącej przedłużeniem północnego końca parkingu o 4,7 metra a od tylnej krawędzi Peugeota o 1,5 metra z czego wynika, że tylna krawędź Forda w rzeczywistości znajduje się 3,2 metra od linii przedłużenia końca parkingu. Na załączonym do opinii biegłego filmie (zał. 2) tylna krawędź Forda znajduje się w odległości 4,6 metra od linii przedłużenia końca parkingu. Biegły – najprawdopodobniej na zamówienie SSR – stworzył fałszerstwo zwane przez sędzię opinią, za którą ja wyrokiem wydanym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej zapłaciłem.
W apelacji szczegółowo wyjaśniłem, że zdarzenie, za które zostałem skazany nie mogło mieć miejsca więc w normalnym państwie po prostu by go nie miało.
Sąd Okręgowy pisząc w uzasadnieniu wyroku „opinia biegłego w ogóle w niniejszej sprawie nie była konieczna” nawet nie próbował bronić opinii biegłego, która według Sądu Rejonowego miała być „rekonstrukcją przebiegu zdarzenia, w tym ustalenia, czy doszło do przedmiotowego zdarzenia”, Najprawdopodobniej mając świadomość, iż opina biegłego Marka Kusiaka jest fałszerstwem oraz świadectwem jego niekompetencji.
Sad Okręgowy uzasadnił wyrok zeznaniami świadków, którzy zdaniem Sądu musieliby być w spisku, co niby ma być nieprawdopodobne.
Świadek Krzysztof Dereszyński, zwany przez pozostałych świadków prezesem teatru zeznał przed Sądem Rejonowym: „w tym dniu nasz teatr udawał się na kolejny spektakl, tradycyjnie było to miejsce naszej zbiórki. Miejsce w którym był sklep- zabka”.
Świadek Karolina Cieślar, właścicielka Peugeota zeznała: „Zanim rozpoczęliśmy próbę to grupą stanęliśmy na papierosa pod kamienicą.”
Świadek Natalia Bezgłów, córka prezesa teatru zeznała: „Mieliśmy próbę z teatrem. Zanim zaczęła się próba, zapaliliśmy papierosa”
Świadek Jakub Podgórski zeznał: „Pamiętam,że paliliśmy papierosa czekając na kolejną część próby”.
Do jedynej sali, w której ewentualnie mogłaby odbyć się próba, czy jak zeznał świadek Dereszyński - spektakl, z parkingu należy pójść w przeciwną stronę niż udali się świadkowie, którzy też sprzecznie zeznają o celu pojawienia się w tym miejscu – przed próbą, przerwa w próbie, spektakl. Nie ma to znaczenia dla zaistnienia kolizji ale ma dla prawdomówności świadków, którzy najprawdopodobniej zamierzali urządzić widowisko ze starszych ludzi a odnieśli nieplanowany, zarazem niebywały sukces artystyczny, bowiem ośmieszyli policję, sądy i biegłego.
Patrząc na sprawę od strony słów sędziego Sądu Okręgowego w Sosnowcu Witolda Dzienia „opinia znajduje się w aktach” odkrycie sosnowieckich stróżów prawa w dziedzinie metrologii, że 4,60 m to 3,20 m jest tak fundamentalne, iż zasługuje na sławę co najmniej ogólnopolską, czemu tylko kasacja lub ułaskawienie może się przysłużyć.
Na pewno nie jest tak, że „opinia biegłego w ogóle w niniejszej sprawie nie była konieczna” gdyż bez niej świat nie miał by szans dowiedzenia się o odkryciu naszej metrologii narodowej.
Jeżeli jednak uznać, że „opinia biegłego w ogóle w niniejszej sprawie nie była konieczna” i nie ja o nią wnosiłem a Sędzia Sądu Rejonowego Małgorzata Waldowska-Wiernek, to obciążenie mnie jej kosztami jest kpiną ze sprawiedliwości. W tym podejściu, jeżeli z jakichś znanych tylko sobie powodów wymiar sprawiedliwości nie zamierza działać sprawiedliwie to przynajmniej powinno to być działanie sensowne, czyli na przykład nie powoływać biegłego tylko po to, żeby samemu nie opowiadać głupot.
Opisany powyżej stan faktyczny wychodzi daleko poza obrazę prawa czy uchybienie godności sądów, on uchybia ludzkiemu rozumowi.
SSR Małgorzata Waldowska – Wiernek powołała na biegłego osobę niekompetentną oraz zdolną do wydania fałszywej opinii.
Biegły sądowy Marek Kusiak wydał opinię niezgodną z wiedzą oraz fałszywą, jeżeli chodzi o zgodność ze stanem faktycznym
SSO Waldemar Dzień zdając sobie sprawę z idiotyczności argumentu iż 4,6m to 3,2m argumentował utrzymanie wyroku zeznaniami świadków - aktorów stojących w przerwie próby lub spektaklu przed salą widowiskową, której tam nie ma i nie było. Jednocześnie to mnie skazał na zapłacenie za fałszywą opinię, o którą wystąpił sąd I instancji.
Takie postępowanie przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości nie zasługuje nawet na nazwanie zorganizowaną grupą przestępczą, ono po prostu ośmiesza ten wymiar.
Wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko ww. sędziom oraz zawiadomienie mnie o sposobie załatwienia niniejszego zawiadomienia.
Michał Jaworski
Załączniki.
1. Strona 8 opinii biegłego.
2. Zrzut kadru filmu biegłego z naniesionymi przeze mnie odległością (na zielono).
3. Kopia apelacji.
4. Kopia prośby o kasację.


________________________
*Taka osoba też ma szanse, bo może znaleźć wygrywający kupon.
** O pismach od wymiaru trudno byłoby mi to napisać.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)