Konferencja, a tym bardziej prasowa, to nie była - nie ma konferencji bez możliwości zadawania pytań przez słuchaczy. To był początek odcinania psu, czyli wiernemu gronu ogona po plasterku - żeby mniej bolało. Macierewicz od dawna wie, że jego ludzie nie wiem jak opłacani i tak nie znajdą niczego, co możaby światu pokazać ale przed prezesem i elektoratem jakoś tłumaczyć się musi.
Odbyło się według starego schematu - najpierw puszczanie sensacji do zamachowych mediów a potem nieprzyjemny zapach miazmatów z rozdmuchanego balona. Tym razem pewnym nowum balonowym było, że część swoich miazmatów puszczonych w "W sieci" Pyza odsysał z atmosfery przedkonferencyjnej już w przeddzień w "W polityce"
Macierewicz, jak przewidziałem niemal dwa tygodnie temu, do wykrycia ma jedynie odpowiedzialność rosyjskiej kontroli lotów a to za sprawą zdjętego raportu KBWL LP, w którym kwestia została postawiona, a jeszcze wcześniej w uwagach strony polskiej tego samego autorstwa. Spodziewałem się więcej "sprowadzania na śmierć" ale widocznie Macierewiczowi zwórcono uwagę, że raport KBWL jeszcze co poniektórzy pamiętają - zwłaszcza Lasek..
Okazało się, że 99,9% czystości i pewności odczytu głosu możliwe dzięki jakimś tajemniczym ekspertom i możliwościom technicznym, o których przed "konferencją" mówił Berczyński, to oświadczenie "zespołu lotniczego" kierowanego przez architekta katastrof lotniczych, wcześniej naszego kolegi blogera Marka Dąbrowskiego, odkrywcy, że Tu-154 to przerobiony bombowiec, iż trzy osoby znające głos generała Błasika nie rozpoznały go. Dokładnie tyle osób znających generała pojawia się w napisach końcowych filmu "Smoleńsk".
Nie bylo nic o "nowych nagraniach" ponieważ byłoby tylko wtedy, gdyby znalezionio na nich sprowadzanie do 50m.
Dowiedzieliśmy się, że zespołem konstrukcyjnym kieruje Witakowski, co w przyszłosci ułatwi wpojenie wiernym przekonania Biniendy iż Tu-154 to masywna konstrukcja.

Wprawdzie nie sądzę, iżby to przekonanie pojawiło się jako wynik ustaleń komisji, ale przecież nie o żaden wynik chodzi a o utrzymanie przez trzy lata przekonania, że nadal nic nie wiadomo.
Nowaczyk zameldował o "ukrytym TAWS38" i awariach w nim zapisanych. Te awarie radiowysokościmierza, silnika i generatorów są od dawna znane również z innch zapisów parametrów i trudno, żeby nie wystąpiły po kolizji z drzwewami, przetrawieniu przez silnik gałęzi. i przeczesaniu koron drzew anteną radiowysokoścomierza - nie wszystko w samolocie jest z betonu zbrojonego 20mm blachą. TAWS38 jest opisany tak, jak wszystkie wcześniejsze ostrzeżenia w załączniku do raportu KBWL.
W pewnym sensie nowością, bo oficjalnie wcześniej nieznaną, są błędy w rozkodowaniu przez ATM zapisów parametrów rejestrowanych co 1/8 sekundy.- przeciążenia pionowego, lewego przechylenia i lewego steru wysokości. Według tego, co się mówi, po korekcie ich koncówki są podobne do przebiegów z raportu MAK. Trzeba zaznaczyć, że różnice ujawniają się kiedy te parametry szybko się zmieniają a ma to miejsce dopiero za brzozą.
Pokazano zdjęcia dwóch fragmentów znalezionych przed brzozą. Jeden na pewno został znaleziony przy poprzedniej kępie drzew, które skosił samolot, a jeden być może przy przedpoprzedniej a być może jest rozpoznany przez M.Czachora i blogerów S24 jako śmieć.
Taylor zauważył, że fragmenty na wrakowisku zostały przesunięte. Faktycznie bez uzasadnienia został przesuniety statecznik, natomiast przeszukiwanie wrakowiska celem odnalezienia ciał ofiar trudno uznać za zarzut. Nic z sensacyjnej wysokiej rozdzielczości zdjęć satelitarnych zapowiadanej przez Berczyńskiego nie było.
Mają być jakieś eksperymety aerodynamiczne, ale pewnie ich nie będzie, bo NASA zrobiła swoje a czegoś zupełnie przeciwnego pokazać światu jednak nie można.
Podkomisja mimo pół roku pracy oraz sześcu lat pracy dla ZP i na Konferencjach Smoleńskich nie pokazała żadnego dorobku, nie utwierdziła żadnego z elementów dotychczasowego dorobku z poprzednich wcieleń. Tak długi czas przesądza, iż przez trzy kolejne lata nic takiego się nie stanie.
No i nie było wybuchów, choć był Szuladziński.

Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka