Wczoraj Imperium zamachowe anonsowało sensacyjne doniesienie zę Tupolew uderzył kołami w ziemię. Przewidywałem iż może być tak: "Najwyższa możliwa zawartość prawdy w tej informacji to, ze Nowaczyk zapytał któregoś z zagranicznych, czyli niewiedzących, iż ma do czynienie z konfabulantem, ekspertów czy na podstawie obrażeń pary prezydenckiej można na pewno stwierdzić że samolot upadł na dach i otrzymał odpowiedz, że nie można."
Dzisiaj ukazał się artykuł Jacka Liziniewicza pod takim tytułem i okazało się, że stężenie prawdy w prawdzie jest niższe. Oto kluczowe fragmenty:
"Wyniki badań sekcji zwłok pary prezydenckiej jednoznacznie wskazują na to, że samolot Tu-154M, którym leciała delegacja do Katynia 10 kwietnia 2010 r., uderzył w ziemię kołami, a nie jak podaje wersja MAK-u i raport Jerzego Millera, w pozycji odwróconej. Ustalenia polskich i zagranicznych biegłych potwierdzają zeznania naocznych świadków wydarzenia."
"Na nagraniu prezydent Władimir Putin opowiada premierowi Donaldowi Tuskowi, jak doszło do katastrofy w Smoleńsku."
"Podobne relacje składali również naoczni świadkowie, do których dotarła Anita Gargas podczas pracy nad filmem „Anatomia upadku”. Nikołaj Szewczenko, kierowca, prowadząc autobus jadący z Pieczerska do Smoleńska, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą Tu-154"
"Wczoraj zapytaliśmy o sprawę przedstawicieli prokuratury krajowej. – Prokuratura nie komentuje czynności procesowych, które przeprowadza, i nie informuje o ich wynikach – mówi nam Ewa Bialik, rzecznik prokuratury krajowej."
Nie ma ani słowa o tym jakie to wyniki o czymkolwiek przesądzają ani nawet tylko wskazują. Nie mogło być bo znane były wyniki wcześniejszych dziewięciu sekcji i nic takiego z nich nie wynikało. Smród bąka rozszedł się w kilkanascie godzin.
Gdzie szacunek dla wczoraj ponownie pochowanej pary prezydenckiej bo to przecież ona de facto była przedmiotem tego obrzydliwego kłamstwa.



Komentarze
Pokaż komentarze (85)