Michał Jaworski Michał Jaworski
322
BLOG

Jak Piotrowicz nie zamknął Kaczyńskiego

Michał Jaworski Michał Jaworski PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 19

"Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani. Miałem absolutny imperatyw, że muszę działać, i sądziłem, że w efekcie pójdę siedzieć, co było gorsze od internowania" tyle o sobie Jarosław Kaczyński, któego ani nie intrernowano ani nie zamknięto.

Wiadomo, że w sprawie Piotrowicza, tak jak w każdej innej w PiS nic nie dzieje się bez woli Kaczyńskiego. To Kaczyński zadecydował, że Potrowicz ma pozostać na swojej funkcji przewodniczącego sejmowej komisji praw człowieka mimo jego zaangażowania w stanie wojennym w łamanie tych praw.  Ustalenie, czy w swojej działalności w tamtym czasie był nadgorliwy, czy tylko nie wylatywał nad poziomy po trzydziestu pięciu latach nie jest łatwe. Mogło być tak, ze w sprawie Pikula podpisal akt oskarżenia, którego na podstawie zgromadzonych przez SB dowodów ( najprawdopodobniej był to tylko protokół z przeszukania, w czasie którego nie znaleziono druków ulotnych w ilości świadczącej o przeznaczeniu do rozpowszechniania, ale sam Pikul był postacią dla SB znaczącą ) inni prokuratorzy nie chcieli podpisać. W wypowiedziach osób pamietających tamte czasy tacy prokuratorzy pojawiają się.

Dwa fakty nie podlegają dyskusji:
- Piotrowicz został odznaczony po okresie, w którym represje były intensywne. Potem, kiedy prokuratorzy znowu więcej pracy poświęcali przestępczości pospolitej, odznaczany już nie był. Skok w jego karierze - tym razem w politykę nastąpił dopiero po sprawie z Tylawy
 - do czasu, kiedy Piotowiczowi nie okazano jego podpisu na akcie oskarżenia, ten twierdził, że niczego nie podpisał. To jest sytuacja analogiczna do kłamstwa lustracyjnego. Kiedy okazało się, że jego podpis na akcie oskarżenia jednak jest przyjął tłumaczenie o "finezji " swojego fortelu przypominające tłumaczeni zboczeńca, żę macał dziewczynki aby je obronić przed szatanem. 

To jest obrzydliwe ale w swej obrzydliwości nie pozbawione elementów komicznych, bo genialnemu pisowskiemu prawnikowi finezyjny fortel wymyślili bolgerzy S24. Poniżej wybrane cytaty ilustrujące rodzenie się finezyjnego fortelu Piotrowicza.

"Ob. „rejtan” Pikul twierdzi, że Piotrowicz (nb. z Zającem) w niczym mu nie pomógł.
To ja zapytam : kto mu pomógł uniknąć wyroku 5ciu lat więzienia?
(bo jakoś Pikul -odcinający kupony po areszcie- tego nie wyjaśnia)."


Nie skazał go sąd.

"Koncepcja z fortelem wobec sądu (także w oparciu o wcześniejsze wypowiedzi wojennego ulotkowicza) jest póki co nie kwestionowana. "

I za ten fortel został odznaczony.

"Jeżeli p. Piotrowicz wniósł "akt oskarżenia" przypisując oskarżonemu inny czyn zabroniony i jego kwalifikację prawną, niż czyn faktycznie opisany w uzasadnieniu, popełniony przez oskarżonego, to byłby to lipny akt oskarżenia, po którym sąd mógł uniewinnić (bo nie mógłby wyjść poza akt oskarżenia i sądzić bez skargi), lub zwrócić akta.
Byłby to rzeczywiście inteligentny sabotaż, który przed przełożonymi można byłoby tłumaczyć omyłką (która szybko poszła w niepamięć, skoro p. Pikul i tak został uniewinniony). "
P. Piotrowicz dostać miał sprawę po koledze z przygotowanym już (pierwszym) aktem oskarżenia. Z poleceniem wniesienia tego aktu oskarżenia do sądu. Przy tym, już ten pierwszy akt oskarżenia był dla Pikula korzystny, bowiem pomimo tego, że został ujęty podczas realizacji znamion czynu, o którym mowa w art. 48 ust. 3 dekretu o stanie wojennym (czynna działalność p-ko PRL), przyjęto kwalifikację prawną z "lżejszego" art. 46 ust. 1 dekretu o stanie wojennym tj. zarzut nie odstąpienia od działalności w zawieszonym związku zawodowym. Zasadnie można się domyślać, że ta korzystna kwalifikacja prawna opierała się na zeznaniach Pikula, który sam przyznał się do tego.
Po zapoznaniu się z aktem oskarżenia i materiałem dowodowym p. Piotrowicz wraz z obrońcą Pikula udał się do aresztu, gdzie namówiony Pikul złożyć miał dodatkowe wyjaśnienia i wycofać się z przyznania do winy nie odstąpienia od działalności w zawieszonym zw. zawodowym. W tym właśnie momencie ten akt oskarżenia stał lipny, gdyż z braku innych dowodów prowadziłby do uniewinnienia Pikula. W stanie zaawansowania tej sprawy, jaką p. Piotrowicz zastał w prokuraturze, lepiej chyba nie mógłby mu pomóc. Czujny sędzia Sądu Wojewódzkiego w Krośnie jednak od razu dostrzegł lipność aktu oskarżenia i zwrócił go do prokuratury."

Oczywiście Pikul dodakowe wyjaśnienia mógł złożyć w czasie rozprawy, w czasie której to sąd ma obowiązek zapytać oskarżonego, czy i w jaki zakresie przyznaje się do winy. 

"A teraz sprawa Pikula i jego popierającego go kolegi z lokalnej Solidarności:
Pikul mijał się z prawdą m.in. w tym, że p. Piotrowicz mu nie pomagał, zatajając, że przywiózł mu (jak chłopaczek na posyłki) ubranie do aresztu. Prawdę powiedział zaś 3 lata temu, gdy ten fakt z wdzięcznością potwierdził. 
Jak tłumaczył się Pikul, gdy mu przypomniano co powiedział 3 lata temu?
Otóż, nie podtrzymując już tezy o braku pomocy ze strony p. Piotrowicza, pomoc tę nazwał pozwoleniem prokuratora Piotrowicza na zmianę gaci. Trudno o bardziej durnowate wyjaśnienie swoich matactw. 
Podobnie zachował się kolega Pikula, aktualny działacz lokalnej Solidarności, który powiedział, że gdyby p. Piotrowicz umorzył dwa postępowania, czyli także to dot. Pikula (a nie tylko jedno), to dopiero byłaby to pomoc dla opozycji. Kierując się tą także durnowatą logiką, gdyby p. Piotrowicz umorzył dwa, to ten sam działacz utrzymywałby zapewne, że dopiero po umorzeniu trzech postępowań p. Piotrowicz zasługiwałby na szacunek itd.
Mówiąc krótko: wiocha.
I to prawdopodobnie, zazdrosna wiocha, tego że p. Piotrowicz przerasta ją o kilka poziomów i robi karierę w stolicy oraz rozgoryczona, że nic jej większego nie skapnęło z tej kariery."

A to już typowo esbeckie stawianie zasłużonego działacza, jakich tysiące tworzyło pierwszą Solidraność ponownie w stan oskarżenia. Te cytaty świdczą o tym w jak obrzydliwie instrumentalny sposób Kaczyński i PiS traktuje swoje rzekomo antykomunistyczne korzenie. Anytkomuniżm PiS przejawia się jedynie tym, że w tamtych czasach to nie oni byli sektretarzami i esbekami.
 

 Dalego też w tej właśnie chwili powstała ta notka.
Jak Piotrowicz nie zamknął Kaczyńskiego

Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka