modus in actu modus in actu
121
BLOG

Tożsamość poprzez reorganizację

modus in actu modus in actu Rozmaitości Obserwuj notkę 0
Korekta metodologiczna do „Pomiędzy esse a essentia”. Od statku Tezeusza i metamorfozy do obserwatora, kryterium i logosu

imageAbstrakt

Dyskusja wokół tekstu Pomiędzy esse a essentia. Logodygmat jako teoria organizacyjnej tożsamości systemów ujawniła potrzebę istotnej korekty pojęć systemu, ciągłości i tożsamości. Pierwotna wersja teorii skłaniała się ku traktowaniu organizacyjnej ciągłości jako własności systemu rozpoznawanej przez obserwatora. Analiza paradoksu statku Tezeusza, biologicznej metamorfozy gąsienica–poczwarka–motyl oraz problemu zależności kryteriów identyfikacji od obserwatora pokazuje jednak, że ujęcie takie pozostaje niewystarczające.

Po pierwsze, tożsamość systemu nie może być utożsamiona ani z trwałością substratu, ani z niezmiennością formy organizacyjnej. System może zachować przypisywaną mu tożsamość pomimo wymiany materiału, a nawet pomimo radykalnej reorganizacji swojej struktury i funkcji. Wprowadzono dlatego rozróżnienie pomiędzy tożsamością stabilizacyjną i tożsamością transformatywną.

Po drugie, system, ciągłość i tożsamość nie są bezpośrednimi danymi obserwacyjnymi. Ich wyodrębnienie wymaga przyjęcia określonej rozdzielczości, granicy systemu i kryterium identyfikacji. Obserwator nie jest jednak absolutnym twórcą rzeczywistości. Kryteria mogą być mniej lub bardziej adekwatne do rzeczywistych relacji, zależności i procesów obserwowanego układu.

Po trzecie, należy odróżnić klasyfikację opisową od klasyfikacji konstytutywnej. Nazwanie osła koniem nie zmienia jego organizacji biologicznej, natomiast prawidłowo dokonane ustanowienie kogoś sędzią, właścicielem lub prezesem może współkonstytuować nowy sposób jego istnienia instytucjonalnego.

Po czwarte, różnice pomiędzy kryteriami stosowanymi przez różnych obserwatorów nie zawsze są sporami o rzeczywistość. Często są sporami o rozdzielczość, kontekst i znaczenie. Ich społeczne uzgadnianie należy do funkcji logosu jako przestrzeni stabilizacji znaczenia.

W rezultacie organizacyjna tożsamość zostaje zreinterpretowana jako relacyjnie kwalifikowana ciągłość transformacji, a nie bezwzględna własność systemu. System nie musi pozostawać taki sam, aby pozostawać tym samym; w przypadkach radykalnej transformacji jego tożsamość może polegać właśnie na ciągłości procesu reorganizacji.

1. Dlaczego potrzebna jest korekta?

Pierwotna intuicja tekstu Pomiędzy esse a essentia była następująca:

system zachowuje tożsamość wtedy, gdy pomimo zmian jego składników utrzymywana jest wystarczająca ciągłość organizacji.

Był to krok poza substancjalne rozumienie tożsamości.

Nie materia miała decydować o tym, że coś pozostaje tym samym systemem.

Decydować miała organizacja.

Dyskusja pokazała jednak dwie trudności.

Pierwsza:

co się dzieje, gdy zmienia się nie tylko materiał systemu, lecz sama jego organizacja?

Druga:

kto i według jakiego kryterium stwierdza, że zachowana została „wystarczająca ciągłość”?

Obie trudności prowadzą do głębszej korekty.

Nie wystarcza już teoria:

zmieniający się substrat — trwała organizacja — zachowana tożsamość.

Potrzebna jest teoria zdolna opisać:

zmianę substratu, zmianę organizacji, zmianę formy, zmianę funkcji, zmianę sposobu obserwacji

przy jednoczesnym zachowaniu możliwości powiedzenia:

„to nadal ten sam system”.

2. Statek Tezeusza: kiedy materiał i historia się rozchodzą

Klasyczny paradoks statku Tezeusza staje się szczególnie interesujący w swojej rozszerzonej wersji.

Kolejne deski statku zostają wymieniane.

Stare są odkładane.

Po pewnym czasie pierwszy statek posiada całkowicie nowy materiał.

Następnie ze starych desek budujemy drugi statek.

Powstają więc dwa obiekty.

Pierwszy zachowuje:

ciągłość użytkowania;

ciągłość historyczną;

ciągłość przestrzenną procesu remontu.

Drugi zachowuje:

pierwotny materiał.

Który jest statkiem Tezeusza?

Pytanie nie posiada oczywistej odpowiedzi, ponieważ ukrywa wcześniejsze pytanie:

co uznajemy za kryterium tożsamości?

Jeżeli wybierzemy ciągłość materiału, preferowany będzie drugi statek.

Jeżeli ciągłość historii — pierwszy.

Jeżeli ciągłość prawa własności — odpowiedź może zależeć od systemu prawnego.

Jeżeli ciągłość funkcji — być może oba spełniają istotne warunki.

Paradoks nie pokazuje więc tylko problemu materialnej wymiany.

Pokazuje:

tożsamość wymaga kryterium.

3. Kryterium nie znajduje się w desce

Nie możemy zbadać pojedynczej deski i odnaleźć w niej cechy:

„to jest deska należąca do prawdziwego statku Tezeusza”.

Status ten zależy od szerszej organizacji relacji.

Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że sama rzeczywistość nie musi rozstrzygać, który rodzaj ciągłości należy uznać za relewantny dla naszego pytania.

W świecie zachodzą:

następstwa zdarzeń;

wymiana materiału;

relacje przyczynowe;

proces naprawy;

przemieszczanie elementów.

Natomiast kategoria:

„ten sam statek”

wymaga już określonego sposobu organizacji tych obserwacji.

Tu pojawia się obserwator.

4. Pierwsza korekta: ciągłość również wymaga kryterium

W jednej z wcześniejszych odpowiedzi pojawiła się formuła:

„ciągłość zachodzi w rzeczywistości, tożsamość jest kwalifikacją tej ciągłości”.

Jest użyteczna, ale po dokładniejszym namyśle również wymaga korekty.

Sama „ciągłość” nie zawsze jest surowym faktem pozbawionym interpretacji.

Możemy pytać o ciągłość:

materiału;

struktury;

funkcji;

pochodzenia;

organizacji;

historii;

prawa;

informacji.

To, który ciąg zdarzeń uznamy za jeden proces, zależy już częściowo od przyjętej rozdzielczości analizy.

Dlatego bardziej precyzyjny schemat brzmi:

w rzeczywistości zachodzą procesy, relacje i transformacje

obserwator wyodrębnia pewną ich sekwencję

wybiera kryterium ciągłości

kwalifikuje kolejne stany jako „ten sam system”.

Tożsamość i ciągłość są więc kategoriami relacyjnymi.

5. Nie oznacza to jednak dowolności

Z powyższego można łatwo wyprowadzić radykalny konstruktywizm:

skoro obserwator wybiera granice systemu i kryteria, może dowolnie powołać każdy system do istnienia.

Logodygmat nie musi przyjmować takiego wniosku.

Obserwator może nazwać jednym systemem:

Księżyc;

dwa przypadkowe drzewa;

swój lewy but.

Językowo jest to możliwe.

Pytanie brzmi jednak:

czy takie wyodrębnienie ujawnia jakiekolwiek trwałe, reprodukowalne i poznawczo produktywne relacje?

W przypadku organizmu obserwujemy:

metabolizm;

granicę fizjologiczną;

regulację;

samopodtrzymywanie;

powiązanie procesów.

Rzeczywistość nie mówi:

„to jest system numer 17”.

Ale jej organizacja może sprawiać, że pewne sposoby systemowego wyodrębnienia są znacznie bardziej produktywne od innych.

Dlatego:

system jest relacyjnie wyodrębniany przez obserwatora, lecz trafność tego wyodrębnienia jest ograniczana przez organizację obserwowanej rzeczywistości.

6. Byt i manifestacja

Dyskusja wprowadza również ważne rozróżnienie:

byt posiada manifestację, lecz nie jest swoją manifestacją.

Możemy spojrzeć na człowieka:

z przodu;

z tyłu;

przez rentgen;

przez tomograf;

jako biolog;

jako prawnik;

jako psycholog.

Każda obserwacja ujawnia inny aspekt.

Nie wynika z tego, że powstaje wiele różnych ludzi.

Manifestacja jest określonym sposobem dostępności bytu z danej pozycji obserwacyjnej.

Można więc rozróżnić:

byt lub proces

od

jego aktualnej manifestacji

od

interpretacji manifestacji.

To rozróżnienie chroni zarówno przed naiwnym realizmem percepcyjnym, jak i radykalnym konstruktywizmem.

7. Ślepcy i słoń

Znana przypowieść o ślepcach badających słonia dobrze ilustruje problem.

Jeden dotyka nogi.

Drugi trąby.

Trzeci ogona.

Ich lokalne obserwacje mogą być poprawne.

Błąd pojawia się przy przejściu:

„doświadczam czegoś podobnego do liny”

do:

„słoń jest liną”.

Lokalna manifestacja zostaje potraktowana jako wyczerpująca ontologia całości.

Z perspektywy logodygmatu:

błąd poznawczy może powstać nie w samej obserwacji różnicy, lecz przez nieuprawnione rozszerzenie lokalnego horyzontu obserwacyjnego na całość analizowanego systemu.

8. Nie ma konieczności istnienia „obserwatora z wierzchołka piramidy”

Jeżeli każdy obserwator posiada:

pozycję;

rozdzielczość;

instrumenty;

kryteria,

może pojawić się pokusa wprowadzenia szczególnego obserwatora, który widzi całość „taką, jaka naprawdę jest”.

Logodygmat nie potrzebuje takiej figury.

Nie zakłada obserwatora:

absolutnego;

wszechwiedzącego;

stojącego poza rzeczywistością.

Metaobserwator również posiada pozycję.

Może zobaczyć ograniczenia obserwatora pierwszego rzędu.

Nie oznacza to jednak, że sam nie posiada ograniczeń.

Obserwacja wyższego rzędu nie likwiduje relacyjności.

Zmienia jej poziom.

9. Einstein i inwariant nie są „absolutnym widokiem”

W tym kontekście interesująca staje się fizyka względności.

Poszukiwanie inwariantów nie polega na odnalezieniu jednego uprzywilejowanego obrazu rzeczywistości.

Przeciwnie.

Różni obserwatorzy mogą otrzymywać różne wartości określonych wielkości zależnych od układu odniesienia.

Celem jest odnalezienie takich relacji i struktur, które pozwalają przekształcać opisy między układami bez arbitralnego uprzywilejowania jednego z nich.

Dla logodygmatu jest to ważna analogia:

obiektywność nie musi oznaczać usunięcia obserwatora; może oznaczać określenie reguł transformacji pomiędzy perspektywami.

To znacznie ciekawsza koncepcja niż „widok znikąd”.

10. Bergson: inna droga

Henri Bergson stawia problem jeszcze inaczej.

We Wstępie do metafizyki odróżnia poznanie analityczne od poznania intuicyjnego.

Analiza ujmuje przedmiot:

z określonego punktu widzenia;

poprzez symbole;

poprzez podział.

Intuicja ma natomiast umożliwiać wejście niejako w samo trwanie rzeczy.

Bergson nie poszukuje więc kolejnego „absolutnego widoku”.

Poszukuje:

poznania absolutnego.

To ważna korekta wobec wcześniejszego skrótowego przedstawienia jego stanowiska.

11. Logodygmat i Bergson rozchodzą się jednak w ważnym miejscu

Logodygmat może zaakceptować Bergsonowską krytykę przekonania, że zewnętrzne reprezentacje wyczerpują byt.

Nie musi jednak przyjmować tezy, że istnieje poznawcza metoda gwarantująca wyjście całkowicie poza relacyjność.

Intuicja,

przeżycie,

empatia,

rezonans

mogą być sposobami doświadczenia.

Ale również one zachodzą w konkretnym systemie poznającym.

Dlatego logodygmat zachowuje bardziej ostrożne stanowisko:

byt nie jest redukowalny do swojej manifestacji, ale nie znamy pozycji poznawczej całkowicie wolnej od relacji pomiędzy poznającym i poznawanym.

12. Od statku do gąsienicy

Statek Tezeusza jest jednak w pewnym sensie przypadkiem łatwiejszym.

Wymienia się materiał.

Forma statku pozostaje zasadniczo podobna.

Znacznie trudniejszy przypadek stanowi:

gąsienica → poczwarka → motyl.

Tutaj zmieniają się:

morfologia;

części ciała;

sposób poruszania;

funkcje;

relacja ze środowiskiem;

sposób odżywiania.

A mimo to mówimy:

to ten sam organizm przechodzący metamorfozę.

Oznacza to, że sama ciągłość aktualnej organizacji również nie może być ostatecznym kryterium tożsamości.

13. Druga korekta: organizacja może się radykalnie zmienić

Pierwotna teoria mówiła:

system pozostaje tym samym systemem dzięki reprodukcji organizacji.

Metamorfoza pokazuje, że czasami system pozostaje identyfikowany jako ten sam pomimo zaniku wcześniejszej organizacji.

Gąsienica nie jest po prostu nieco zmienionym motylem.

Poczwarka nie zachowuje wszystkich wcześniejszych funkcji.

Powstaje jakościowo inna organizacja.

A jednak zachowujemy ciągłość indywiduum.

Trzeba więc rozróżnić dwa przypadki.

14. Tożsamość stabilizacyjna

Pierwszy przypadek można określić jako:

tożsamość stabilizacyjną.

System wymienia elementy, ale zachowuje zasadniczą architekturę organizacyjną.

Przykład:

statek sukcesywnie remontowany.

Firma wymienia komputery i pracowników, lecz zachowuje podobną strukturę działania.

Organizm wymienia część materii, zachowując podstawową organizację.

Tożsamość jest tutaj związana z reprodukcją podobnego układu relacji.

15. Tożsamość transformatywna

Drugi przypadek wymaga nowej kategorii:

tożsamości transformatywnej.

System przechodzi od organizacji A do organizacji B.

Organizacja B może znacząco różnić się od A.

A mimo to przy odpowiednim kryterium oba stany zostają zakwalifikowane jako fazy historii tego samego systemu.

Przykład:

gąsienica → poczwarka → motyl.

Nie reprodukuje się niezmienna forma.

Reprodukuje się ciągłość procesu rozwojowego.

16. System nie musi pozostawać taki sam, żeby pozostawać tym samym

To prowadzi do jednej z najważniejszych korekt całej teorii:

System nie musi pozostawać taki sam, aby pozostawać tym samym.

Pierwsze „taki sam” oznacza podobieństwo aktualnego stanu lub organizacji.

Drugie „tym samym” oznacza ciągłość identyfikowanego indywiduum.

To rozróżnienie jest podstawowe.

Roślina nie pozostaje taka sama.

Rośnie.

Wytwarza:

korzenie;

gałęzie;

kwiaty;

owoce.

A jednak możemy nadal identyfikować ją jako tę samą roślinę.

17. Tożsamość poprzez reorganizację

W skrajniejszym przypadku system zachowuje przypisywaną mu ciągłość właśnie poprzez reorganizację.

Firma garażowa może stać się globalnym koncernem.

Zmienia:

strukturę zatrudnienia;

technologię;

produkty;

kapitał;

zarządzanie;

zasięg.

Jeżeli zachowujemy ciągłość:

prawną;

historyczną;

własnościową;

marki;

sukcesji organizacyjnej,

możemy nadal mówić o tym samym przedsiębiorstwie.

Tożsamość nie jest wtedy trwaniem formy.

Jest ciągłością transformacji form.

18. Meta-tożsamość

Możemy nazwać ten przypadek jeszcze mocniej:

meta-tożsamością organizacyjną.

Nie oznacza ona, że system zachowuje jedną organizację.

Oznacza, że istnieje wystarczająco stabilna reguła lub historia przejścia pomiędzy kolejnymi organizacjami, aby obserwator mógł zakwalifikować je jako fazy jednego procesu.

Schemat nie brzmi już:

A → A′ → A″

lecz:

A → B → C

przy zachowaniu przypisywanej ciągłości indywiduum.

19. Dezintegracja może być elementem ciągłości

Podobną intuicję można odnaleźć w teorii dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego.

Rozpad wcześniejszej organizacji osobowości nie musi oznaczać prostego zaniku.

Może stać się fazą prowadzącą do reorganizacji na innym poziomie.

Nie każda dezintegracja jest pozytywna.

Ale sam schemat jest interesujący:

organizacja A

→ destabilizacja

→ dezintegracja

→ reorganizacja

→ organizacja B.

To pokazuje, że w teorii tożsamości potrzebujemy również miejsca na nieciągłość lokalną w ramach ciągłości wyższego rzędu.

20. Mickiewicz: rusztowanie i budowla

Przywołany przez komentatora dystych Mickiewicza:

„Duch jest budowlą, ciało jako rusztowanie:

Musi być rozebrane, gdy budowla stanie”

można odczytać metafizycznie.

Logodygmat nie musi jednak przyjmować wynikającego z niego dualizmu ducha i materii.

Może wykorzystać samą strukturę metafory.

Nośnik nie musi być identyczny z organizacją.

Zmiana nośnika nie musi oznaczać utraty tożsamości.

A w przypadkach bardziej radykalnych również wcześniejsza forma organizacji może być jedynie etapem procesu prowadzącego do formy następnej.

21. Trzecia korekta: system również wymaga obserwatora

Wcześniejsza teoria mówiła o systemie tak, jakby system był po prostu gotową jednostką ontologiczną.

Dyskusja zmusza do większej ostrożności.

To obserwator:

wyznacza granice;

wybiera poziom;

określa rozdzielczość;

decyduje, jakie relacje uznaje za relewantne.

Nie oznacza to, że obserwator produkuje dowolnie rzeczywistość.

Oznacza natomiast:

„system” jest sposobem organizacyjnego wyodrębnienia fragmentu procesualnej rzeczywistości.

22. Obserwator jako pozycja relacyjna

To prowadzi do wcześniejszej kategorii:

obserwatora jako pozycji relacyjnej.

Obserwator nie musi być jednym szczególnym typem bytu.

Może nim być:

człowiek;

naukowiec;

prawnik;

ekonomista;

odbiorca medialny;

odpowiednio zorganizowany system poznawczy.

Najważniejsze jest to, że zajmuje określoną pozycję wobec obserwowanego procesu.

Ta pozycja współokreśla:

jakie różnice są dostępne;

jaka rozdzielczość jest stosowana;

co zostaje uznane za system;

jakie kryteria identyfikacji są używane.

23. Obserwator nie jest jednak arbitralnym demiurgiem

Jeżeli obserwator wyodrębnia system, czy oznacza to, że może stworzyć dowolną ontologię?

Nie.

To samo rozróżnienie pojawiało się wcześniej w semiotyce.

Znaczenie jest organizowane przez system interpretacyjny.

Nie oznacza to, że każda interpretacja jest równie skuteczna.

Również tutaj:

obserwator wybiera sposób delimitacji, ale rzeczywistość ogranicza jego produktywność.

Jeżeli określone wyodrębnienie nie pozwala:

przewidywać;

wyjaśniać;

rozpoznawać regularności;

koordynować obserwacji,

może zostać odrzucone jako mało użyteczne.

24. Kryteria nie są bezwzględne, ale nie są też bezgraniczne

To prowadzi do stanowiska pośredniego.

Nie istnieje koniecznie jedno absolutne kryterium tożsamości dla każdego możliwego pytania.

Ale nie oznacza to:

wszystkie kryteria są równie dobre niezależnie od problemu.

Kryterium materiałowe może być odpowiednie dla pytania o autentyczność zabytkowego materiału.

Historyczne — dla sukcesji instytucji.

Biologiczne — dla ciągłości organizmu.

Prawne — dla własności.

Każde kryterium funkcjonuje w określonym kontekście.

Dlatego:

równouprawnienie kryteriów jest kontekstowe, a nie absolutne.

25. Tożsamość jako relacja trójczłonowa

Tożsamości nie należy już przedstawiać jako prostej własności:

„X posiada tożsamość”.

Potrzebujemy co najmniej:

obserwowanego procesu

kryterium identyfikacji

pozycji obserwacyjnej.

Dopiero wtedy powstaje kwalifikacja:

„to jest nadal X”.

Można więc powiedzieć:

tożsamość systemu jest relacyjnie kwalifikowaną ciągłością transformacji.

26. Zasada potrójnego rozdzielenia

Z dyskusji wynika ważna zasada metodologiczna:

zasada potrójnego rozdzielenia tożsamości.

Należy odróżniać:

1. Procesy i relacje obserwowanej rzeczywistości

To, co rzeczywiście zachodzi.

2. Kryterium identyfikacji

To, według czego wybieramy relacje relewantne dla ciągłości.

3. Sąd tożsamościowy

Wniosek:

„to jest ten sam system”.

Pomieszanie tych poziomów rodzi pozorne paradoksy.

27. Klasyfikacja opisowa

W większości przypadków fizycznych i biologicznych klasyfikacja ma charakter opisowy.

Mówimy:

„to jest koń”.

Jeżeli się mylimy i wskazujemy osła, nasze słowo nie zmienia jego biologicznej organizacji.

Klasyfikacja próbuje dopasować kategorię do badanego procesu.

W takim przypadku:

znaczenie opisuje sposób istnienia, lecz go nie konstytuuje.

28. Klasyfikacja konstytutywna

Inaczej wygląda sytuacja w rzeczywistości instytucjonalnej.

Człowiek staje się:

sędzią;

prezesem;

właścicielem;

małżonkiem

nie tylko dlatego, że posiada określone cechy fizyczne.

Potrzebny jest odpowiednio ustanowiony system:

norm;

kompetencji;

aktów;

uznania.

W takim przypadku prawidłowo dokonana klasyfikacja może uczestniczyć w powstaniu nowego statusu.

Dlatego:

niektóre akty klasyfikacyjne są częścią organizacji konstytuującej sposób istnienia systemu.

29. System naturalny i system instytucjonalny

To rozróżnienie pozwala lepiej zrozumieć wcześniejszy spór.

Organizm nie zaczyna istnieć biologicznie dlatego, że obserwator nazwał go organizmem.

Ale spółka nie istnieje jako określony podmiot instytucjonalny bez odpowiednich aktów konstytutywnych.

Mamy więc przynajmniej dwa różne przypadki:

system wyodrębniany opisowo;

system współkonstytuowany semiotycznie i instytucjonalnie.

Nie można ich objąć jednym prostym zdaniem.

30. Czwarta korekta: kryteria podlegają społecznej stabilizacji

Dwóch obserwatorów może patrzeć na ten sam proces i dojść do różnych wniosków.

Jeden:

„to nadal ten sam system”.

Drugi:

„to już inny system”.

Nie musi to oznaczać, że jeden z nich się myli.

Mogą stosować:

inną rozdzielczość;

inne kryterium;

inny kontekst;

inny cel analizy.

Wtedy rozwiązanie sporu polega nie na znalezieniu „prawdziwej etykiety”, ale na ujawnieniu warunków obserwacji.

31. Komunikacja jako ujawnianie kryteriów

Możemy wyobrazić sobie rozmowę.

Pierwszy obserwator mówi:

„to ten sam statek”.

Drugi:

„nie, to inny statek”.

Dopiero później odkrywają:

pierwszy mówił o historycznej ciągłości statku;

drugi o identyczności materiału.

Spór traci część ostrości.

Nie dlatego, że rzeczywistość zniknęła.

Dlatego, że ujawniono różne organizacje pytania.

Komunikacja staje się metodą uzgadniania:

kryteriów;

rozdzielczości;

odniesień.

32. Tu pojawia się logos

Właśnie tutaj teoria tożsamości spotyka się z wcześniejszą teorią logosu.

Logos jest społecznie reprodukowaną organizacją znaków, pojęć i praktyk interpretacyjnych.

To w logosie stabilizujemy:

co uznajemy za człowieka;

co uznajemy za państwo;

co uznajemy za przedsiębiorstwo;

kiedy mówimy o „tym samym” obiekcie;

jakie kryteria są istotne w danym kontekście.

Tożsamość systemów społecznych jest więc częściowo zależna od społecznej stabilizacji kryteriów ich identyfikacji.

33. Logos nie ustanawia jednak każdej tożsamości dowolnie

Nadal obowiązuje ograniczenie.

Społeczność może zmienić kryterium prawne dotyczące przedsiębiorstwa.

Nie może dowolną uchwałą sprawić, aby martwy organizm zaczął ponownie metabolizować.

Różne poziomy rzeczywistości posiadają odmienne warunki konstytucji.

Dlatego wpływ logosu na tożsamość musi być analizowany przy określonej ontologicznej rozdzielczości.

34. Ontologiczna rozdzielczość — po korekcie

Pojęcie ontologicznej rozdzielczości zyskuje teraz jeszcze większe znaczenie.

Nie chodzi tylko o to, że różne dziedziny widzą inne aspekty systemu.

Chodzi o to, że:

to, co w jednej rozdzielczości jest zmianą wewnątrz tego samego systemu, w innej może zostać zakwalifikowane jako powstanie systemu nowego.

Przykład:

gąsienica i motyl.

Na poziomie morfologii:

dwie bardzo różne organizacje.

Na poziomie historii indywidualnego organizmu:

jedna ciągłość rozwojowa.

Obie obserwacje mogą być poprawne.

35. Relacyjna tożsamość nie oznacza relatywizmu

Największym zagrożeniem pozostaje wniosek:

skoro kryteria zależą od obserwatora, każda odpowiedź jest równie dobra.

Nie.

Relacyjność oznacza:

wynik trzeba zawsze odnosić do jawnego kryterium i kontekstu.

Jeżeli dwie osoby odpowiadają na różne pytania, obie mogą mieć rację.

Jeżeli odpowiadają na to samo pytanie według tego samego kryterium, ich odpowiedzi mogą już pozostawać w sprzeczności.

To bardzo ważne.

Logodygmat nie likwiduje prawdy.

Wymaga dokładniejszego wskazania warunków, w których formułowane jest twierdzenie.

36. Obiektywność jako transformowalność perspektyw

Można teraz zaproponować nową definicję obiektywności.

Nie:

prawdziwe jest to, co widzi obserwator absolutny.

Lecz:

obiektywność rośnie tam, gdzie potrafimy ujawnić pozycje obserwacyjne, wskazać reguły transformacji między nimi i określić, które relacje pozostają stabilne mimo zmiany perspektywy.

Obiektywność staje się organizacją porównywalności obserwacji.

To stanowisko dobrze współgra z relacyjną architekturą logodygmatu.

37. Manifestacja nie jest złudzeniem

Zależność manifestacji od obserwatora nie oznacza, że manifestacja jest pozorem.

Czerwona barwa kwiatu może zależeć od:

oświetlenia;

aparatu wzrokowego;

długości fal;

warunków percepcji.

Nie znaczy to:

„kolor jest nieprawdziwy”.

Oznacza:

jest własnością ujawniającą się w określonej relacji.

Relacyjność nie jest synonimem nierzeczywistości.

38. Od esse do relacyjnego esse

Ta korekta wpływa również na pojęcie esse.

Wcześniej pisaliśmy:

organizacyjne esse jest aktualnym wykonywaniem organizacji systemu.

Po dyskusji trzeba dodać:

„systemu” już określonego przy pewnej rozdzielczości i według pewnego kryterium delimitacji.

Czyli:

organizacyjne esse oznacza aktualną realizację procesów, które przy określonej rozdzielczości pozwalają obserwatorowi wyodrębniać daną organizację jako system.

Nie oznacza to, że obserwator tworzy procesy.

Tworzy ich systemową kwalifikację.

39. Od essentia do relacyjnej essentia

Jeszcze większej korekty wymaga essentia.

Nie można już określać jej po prostu jako:

„warunków, które system musi zachować, aby pozostać tym samym”.

Powstaje bowiem pytanie:

według czyjego kryterium?

Dlatego:

organizacyjna essentia jest modelem warunków i transformacji uznawanych — przy określonym kryterium identyfikacji i rozdzielczości — za zgodne z dalszą tożsamością danego systemu.

To definicja relacyjna.

Ale nie arbitralna.

Model ten jest ograniczany przez obserwowaną rzeczywistość.

40. Essentia jako przestrzeń dopuszczalnych transformacji

Jeszcze ciekawsze staje się ujęcie modalne.

Essentia nie musi oznaczać:

zestawu cech, które zawsze pozostają takie same.

Może oznaczać:

strukturę dopuszczalnych transformacji, w obrębie których nadal stosujemy tę samą identyfikację systemu.

Dla statku:

możemy wymieniać deski.

Dla organizmu:

możemy dopuszczać wzrost.

Dla owada:

metamorfozę.

Dla przedsiębiorstwa:

daleko idącą reorganizację.

Warunki tożsamości mogą więc obejmować również możliwość zmiany własnej organizacji.

41. Tożsamość pierwszego i drugiego rzędu

Można wprowadzić jeszcze jedno użyteczne rozróżnienie.

Tożsamość pierwszego rzędu

Zachowujemy określoną organizację przy zmianach lokalnych.

Tożsamość drugiego rzędu

Zachowujemy ciągłość procesu mimo transformacji samej organizacji.

Drugi poziom odpowiada właśnie:

metamorfozie;

głębokiej reorganizacji firmy;

niektórym przemianom rozwojowym.

Tożsamość drugiego rzędu jest tożsamością poprzez reorganizację.

42. Metaorganizacja i meta-tożsamość

W przypadku systemów zdolnych do zmiany własnych reguł możemy mówić o jeszcze silniejszym przypadku.

System nie tylko przechodzi reorganizację.

Sam uczestniczy w zmianie warunków własnej transformowalności.

Przykładem może być:

organizacja zmieniająca model działania;

państwo zmieniające konstytucję;

nauka zmieniająca własne standardy metodologiczne.

Metaorganizacja prowadzi więc do pytania:

jak daleko system może zmienić reguły własnej organizacji i nadal być kwalifikowany jako ten sam?

Tu teoria esse–essentia spotyka teorię metaorganizacji.

43. Nowa architektura tożsamości

Po całej dyskusji można zaproponować następujący schemat:

RZECZYWISTE PROCESY I TRANSFORMACJE

MANIFESTACJE DOSTĘPNE OBSERWATOROWI

POZYCJA OBSERWACYJNA

ROZDZIELCZOŚĆ

WYODRĘBNIENIE SYSTEMU

KRYTERIUM CIĄGŁOŚCI

SĄD O TOŻSAMOŚCI

KOMUNIKACJA Z INNYMI OBSERWATORAMI

SPOŁECZNA STABILIZACJA KRYTERIÓW

LOGOS.

W przypadku systemów instytucjonalnych pojawia się następnie ruch zwrotny:

LOGOS

KLASYFIKACJA KONSTYTUTYWNA

INSTYTUCJA

NOWY SPOSÓB ISTNIENIA SPOŁECZNEGO.

44. Co pozostaje po korekcie z pierwotnej teorii?

Bardzo dużo.

Pozostaje centralna intuicja:

tożsamość nie wymaga niezmienności materiału.

Pozostaje także teza:

system może trwać poprzez zmianę.

Korekta dotyczy natomiast dwóch rzeczy.

Po pierwsze:

nie zawsze trwa ta sama organizacja.

Po drugie:

„trwanie tego samego systemu” nie jest obserwacyjnie neutralnym faktem, lecz kwalifikacją dokonywaną według określonych kryteriów.

Dlatego aktualna wersja jest znacznie bardziej relacyjna.

45. Nowa definicja systemu

Po dyskusji należałoby zdefiniować system następująco:

System jest relacyjnie wyodrębnioną organizacją procesów i ograniczeń, której delimitacja zależy od przyjętej rozdzielczości obserwacji, lecz której poznawcza produktywność jest ograniczana przez rzeczywiste relacje obserwowanego układu.

Ta definicja łączy:

realizm

i

konstrukcję obserwacyjną.

46. Nowa definicja ciągłości

Ciągłość jest relacyjnie rozpoznawanym sposobem powiązania kolejnych stanów lub organizacji według określonego kryterium transformacji.

Nie jest więc jedną absolutną wartością.

Możemy mówić o różnych ciągłościach tego samego procesu.

47. Nowa definicja tożsamości

Tożsamość systemu jest relacyjnie kwalifikowaną ciągłością transformacji, w której kolejne stany lub organizacje zostają — według określonego kryterium i przy określonej rozdzielczości — traktowane jako realizacje historii tego samego systemu.

Ta definicja obejmuje:

statek Tezeusza;

organizm;

metamorfozę;

przedsiębiorstwo;

system instytucjonalny.

48. Nowa definicja tożsamości transformatywnej

Tożsamość transformatywna zachodzi wtedy, gdy zachowanie kwalifikowanej ciągłości systemu nie wymaga reprodukcji tej samej organizacji, lecz ciągłości procesu przejścia pomiędzy kolejnymi organizacjami.

Gąsienica–motyl jest tu przypadkiem modelowym.

49. Nowa definicja manifestacji

Manifestacja jest relacyjnym sposobem dostępności określonego aspektu procesu lub bytu dla obserwatora znajdującego się w konkretnej pozycji poznawczej.

Manifestacja:

nie jest całością bytu,

ale nie musi być złudzeniem.

Jest realnym sposobem jego ujawnienia w relacji.

50. Nowa definicja organizacyjnej essentia

Organizacyjna essentia jest relacyjnie konstruowanym i empirycznie ograniczanym modelem warunków oraz dopuszczalnych transformacji, przy których kolejne organizacje mogą być kwalifikowane jako fazy historii tego samego systemu.

To już bardzo daleko od klasycznej nieruchomej „esencji”.

Essentia staje się strukturą modalną.

51. Nowa definicja organizacyjnego esse

Organizacyjne esse jest aktualną realizacją procesów, które przy określonej rozdzielczości obserwacyjnej są wyodrębniane jako realizacja danego systemu.

Esse nadal odnosi się do aktualności.

Ale „system” nie jest już pojęciem całkowicie niezależnym od obserwacji.

52. Zasada ograniczonego konstruktywizmu

Z całości można wyprowadzić zasadę:

Obserwator współkonstytuuje organizację opisu rzeczywistości, lecz nie dysponuje dowolnością wobec organizacji procesów, które opisuje.

To może być jedna z podstawowych zasad epistemologicznych logodygmatu.

53. Zasada relacyjnej tożsamości

Nie istnieje konieczność jednej bezwzględnej odpowiedzi na pytanie o tożsamość systemu niezależnej od kryterium; istnieją natomiast lepiej lub gorzej uzasadnione odpowiedzi względem jawnie określonych kryteriów i kontekstów.

To rozwiązuje dużą część paradoksu Tezeusza bez eliminowania problemu.

54. Zasada transformatywnej ciągłości

Ciągłość systemu może zostać zachowana mimo radykalnej zmiany jego organizacji, jeżeli kolejne organizacje pozostają powiązane w ramach rozpoznawanego procesu historycznej lub rozwojowej transformacji.

To wniosek z przykładu metamorfozy.

55. Zasada komunikacyjnego uzgadniania

Spory o tożsamość należy najpierw badać jako możliwe spory o kryteria, rozdzielczość i kontekst, zanim zostaną uznane za spory o samą rzeczywistość.

To bezpośrednio łączy teorię tożsamości z logosem.

56. Zasada konstytutywnej klasyfikacji

Klasyfikacja może być wyłącznie opisem istniejącego systemu albo — w określonych systemach społecznych — częścią organizacji konstytuującej nowy sposób jego istnienia.

To rozróżnienie zabezpiecza teorię przed zbyt szerokimi twierdzeniami o zależności świata od obserwatora.

57. Dwanaście tez po korekcie

Teza pierwsza

System nie jest gotową etykietą znajdującą się w świecie; jest relacyjnie wyodrębnianą organizacją procesów.

Teza druga

Wyodrębnienie systemu zależy od pozycji obserwacyjnej i rozdzielczości, ale nie jest przez to całkowicie dowolne.

Teza trzecia

Tożsamość wymaga kryterium.

Teza czwarta

Różne kryteria tożsamości mogą prowadzić do różnych, lecz kontekstowo uzasadnionych odpowiedzi.

Teza piąta

Manifestacja nie jest bytem, ale jest relacyjnym sposobem jego dostępności.

Teza szósta

System może zachować tożsamość pomimo wymiany substratu.

Teza siódma

System może zachować tożsamość również pomimo radykalnej zmiany własnej organizacji.

Teza ósma

Tożsamość transformatywna jest ciągłością procesu reorganizacji, a nie niezmiennością formy.

Teza dziewiąta

Obserwator współorganizuje kryteria tożsamości, lecz rzeczywistość ogranicza produktywność tych kryteriów.

Teza dziesiąta

Klasyfikacja opisowa nie konstytuuje automatycznie przedmiotu, podczas gdy klasyfikacja instytucjonalna może uczestniczyć w konstytucji jego społecznego sposobu istnienia.

Teza jedenasta

Logos stabilizuje społecznie kryteria identyfikacji i umożliwia komunikacyjne uzgadnianie rozdzielczości obserwacyjnych.

Teza dwunasta

Organizacyjna tożsamość jest relacyjnie kwalifikowaną ciągłością transformacji.

58. Co zmienia się w „Pomiędzy esse a essentia”?

Najważniejsza korekta brzmi:

nie możemy już powiedzieć wyłącznie:

system pozostaje tym samym dzięki reprodukcji swojej organizacji.

Musimy powiedzieć:

system może być kwalifikowany jako ten sam zarówno dzięki reprodukcji organizacji, jak i dzięki rozpoznawanej ciągłości procesu prowadzącego przez jakościowo różne organizacje.

To przesuwa teorię od:

tożsamości organizacyjnej

do:

tożsamości organizacyjno-transformatywnej.

59. Jeszcze mocniejsza konsekwencja

Pierwotna teoria próbowała odpowiedzieć:

co pozostaje niezmienne podczas zmiany?

Po dyskusji pytanie trzeba częściowo odwrócić:

czy w ogóle musi istnieć coś niezmiennego, abyśmy mogli mówić o tożsamości?

Być może nie.

Być może wystarczy:

genealogia;

przyczynowa ciągłość transformacji;

ciągłość historii;

reguła przejścia;

społeczne kryterium identyfikacji.

Wtedy tożsamość nie posiada nieruchomego rdzenia.

Jest organizacją ciągłości samej zmiany.

60. Powrót do głównej ontologii logodygmatu

To prowadzi z powrotem do aktualnej ontologii:

nie zmiana wymaga wyjaśnienia przez organizację.

Organizacja jest względną stabilizacją zmiany.

Teraz możemy dodać:

również tożsamość nie musi oznaczać zatrzymania zmiany; może być sposobem organizowania jej ciągłości.

To chyba najważniejszy rezultat całej dyskusji.

61. Tożsamość jako organizacja zmiany w czasie

Można więc zaproponować jeszcze bardziej ogólną definicję:

Tożsamość jest organizacją rozpoznawalnej ciągłości zmiany w czasie.

W systemach stabilnych ciągłość wynika z reprodukcji podobnej organizacji.

W systemach rozwojowych — z uporządkowanej transformacji organizacji.

W systemach społecznych — dodatkowo z reprodukcji kryteriów identyfikacji w logosie.

To pozwala objąć jednym pojęciem bardzo różne przypadki.

62. Zakończenie

Cztery komentarze dotyczące Pomiędzy esse a essentia nie podważają podstawowego kierunku logodygmatu.

Pokazują raczej, że jego wcześniejsza teoria tożsamości była jeszcze zbyt statyczna.

Najpierw odrzuciliśmy utożsamienie tożsamości z materiałem.

Statek Tezeusza pokazał jednak, że sama organizacja również nie wystarcza.

Metamorfoza gąsienicy w motyla pokazała, że system może zachować przypisywaną mu tożsamość nawet wtedy, gdy jego forma i organizacja zostają radykalnie przekształcone.

Problem obserwatora ujawnił następnie, że:

„system”,

„ciągłość”,

„tożsamość”

nie są przezroczystymi nazwami gotowych cech rzeczywistości.

Ich użycie wymaga:

delimitacji;

rozdzielczości;

kryterium;

kontekstu.

Nie oznacza to jednak pełnej dowolności.

Rzeczywistość pozostawia:

ślady;

zależności;

regularności;

ograniczenia.

To one sprawiają, że nie każde wyodrębnienie systemu i nie każde kryterium posiada taką samą poznawczą wartość.

Obserwator nie jest więc ani biernym lustrem, ani ontologicznym stwórcą.

Jest uczestnikiem relacji poznawczej.

Wyodrębnia.

Porównuje.

Ustanawia rozdzielczość.

Stosuje kryteria.

A następnie komunikuje wyniki innym obserwatorom.

W ten sposób problem tożsamości prowadzi bezpośrednio do logosu.

Społeczność może stabilizować kryteria, dzięki którym określone procesy są rozpoznawane jako:

„ten sam człowiek”,

„to samo państwo”,

„ta sama firma”,

„ten sam statek”.

W świecie instytucjonalnym logos może pójść jeszcze dalej.

Klasyfikacja może stać się konstytutywną częścią sposobu istnienia obiektu.

Dlatego ostatecznie nie możemy już definiować tożsamości jako nieruchomego jądra systemu.

Nie możemy nawet ograniczyć jej do zachowania tej samej organizacji.

Lepsza definicja brzmi:

Tożsamość systemu jest relacyjnie kwalifikowaną ciągłością transformacji, w której kolejne stany lub organizacje są — według określonego kryterium i przy określonej rozdzielczości — traktowane jako realizacje historii tego samego systemu.

W szczególnym przypadku:

system nie pozostaje taki sam, lecz pozostaje tym samym.

A w przypadku jeszcze bardziej radykalnym:

system może pozostawać tym samym właśnie dlatego, że potrafi przestać być taki sam.

Gąsienica musi przestać być gąsienicą, aby motyl mógł pozostać dalszym ciągiem jej historii.

Przedsiębiorstwo może przestać być garażowym warsztatem, aby kontynuować istnienie jako koncern.

Osoba może przejść głęboką reorganizację własnej struktury psychicznej, nie tracąc indywidualnej ciągłości.

Tożsamość okazuje się więc nie przeciwieństwem zmiany.

Jest szczególnym sposobem jej organizowania.

W tym sensie korekta teorii esse–essentia prowadzi z powrotem do najbardziej podstawowej intuicji logodygmatu:

to, co trwa, nie musi być czymś ukrytym pod zmianą. Trwanie może być organizacją samej zmiany.

Uwaga metodologiczna

Pojęcia „tożsamość stabilizacyjna”, „tożsamość transformatywna”, „meta-tożsamość organizacyjna”, „relacyjnie kwalifikowana ciągłość”, „zasada potrójnego rozdzielenia tożsamości” oraz „ograniczony konstruktywizm” są w niniejszym tekście proponowane jako kategorie robocze logodygmatu.

Nie należy ich utożsamiać z jednym istniejącym systemem filozoficznym. Stanowią rezultat korekty wcześniejszej architektury teorii w świetle problemów ujawnionych przez dyskusję dotyczącą statku Tezeusza, metamorfozy organizmów, roli obserwatora i społecznego stabilizowania kryteriów tożsamości.


To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości